Przewaga przewagą, ale lepiej nie zapeszać…

Dzięki odniesionej w dość dramatycznych okolicznościach, ale i w pełni zasłużonej wygranej z Avią przewaga KSZO nad Garbarnią, która zremisowała w Oświęcimiu, wzrosła aż do 7 pkt.
Nad Resovią nasza drużyna ma 9 pkt., a nad Stalą Rzeszów, która ma do rozegrania jeden mecz zaległy, aż 11 pkt. przewagi. Chcielibyśmy jednak, aby nasi piłkarze mocno dmuchali na zimne, bo komfortowa sytuacja w tabeli i zbytnia pewność siebie zgubiła już wiele drużyn.
Przed nami kolejne, dwa mecze przy Świętokrzyskiej, najpierw z JKS Jarosław (25 marca o godz. 15), a później z Karpatami Krosno. Jeśli je wygramy, a krakowianie i rzeszowiacy ewentualnie znów nieoczekiwanie pogubią punkty, to naprawdę ta wiosna może być dla nas wyjątkowo radosna. Przed nami jednak jeszcze wiele, wiele meczów…
DSC_1393Wiedzieliśmy, że Avia jest bardzo groźnym przeciwnikiem i że czeka nas ciężka przeprawa – mówił po sobotnim meczu Dariusz Pietrasiak, trener KSZO. –Zespół ze Świdnika ma w zespole wielu ciekawych i wartościowych zawodników. W I połowie mecz był wyrównany. W tej części gry wykazywaliśmy za mało cierpliwości w konstruowaniu akcji. Za mało operowaliśmy piłką, nie szukaliśmy sobie też przestrzeni do gry. Po zmianie stron, rozkręciliśmy się na dobre i to my w pełni dominowaliśmy, choć Avia dobrze się broniła. Zanim w nerwowych chwilach padł gol, trafiliśmy w słupek, ale to przecież nie był celny strzał. Ważne, że do ostatnich minut graliśmy cierpliwie, to, co sobie zakładaliśmy i w końcu jedna z akcji przyniosła nam komplet punktów. Wiemy, jak ważne są dla nas zwycięstwa na własnym boisku. Obojętnie więc w której minucie i jak zdobywamy gole. Avii życzę powodzenia. Jestem przekonany, że wielu zespołom z czołówki urwą jeszcze punkty. Jeśli chodzi o najbliższy mecz z zespołem z Jarosławia, to nie wiem jeszcze, czy zdecyduję się na grę dwójką napastników. Cieszę się ogromnie z tego, że w meczu z Avią wszyscy dali dobre zmiany, co świadczy tylko o tym, że jest rywalizacja w drużynie, a to cieszy każdego szkoleniowca, zwłaszcza walczącego o jak najwyższe cele.
DSC_1378Jestem zadowolony z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wygraliśmy mecz. Chcąc awansować nie możemy gubić punktów na własnym terenie – mówi Łukasz Jamróz, napastnik KSZO. –To nam się w sobotę udało. Po drugie, wróciłem na boisko po kontuzji, która na szczęście nie okazała się wyjątkowo groźna. Co prawda uciekł mi udział w dwóch kolejkach ligowych, ale myślę, że teraz spokojnie będą wprowadzany do gry i będą na boisku przebywał coraz więcej minut. Chcemy już teraz wygrywać jak najwięcej spotkań, by jak najwcześniej zapewnić sobie awans do II ligi. Każdy z nas na pewno zerka na tabelę. Jesteśmy na jej czele i uważam, że teraz wszystko w naszych nogach, by w każdym meczu udowadniać, że zasługujemy na ten awans. Do bram II ligi pukamy już od paru sezonów. Teraz pewnością siebie i naszymi umiejętnościami musimy zwyciężać rywali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *