Echa meczu z Motorem. Dziś piłkarze grają z Pogonią Staszów w Pucharze Polski

Nie milkną echa sobotniego meczu piłkarzy KP KSZO 1929 z lubelskim Motorem. 18518215_1510963952301939_410989517775631982_oTymczasem już dziś, w  środę 17 maja, na Miejskim Stadionie Sportowym KSZO odbędzie się półfinałowy mecz w ramach rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej. W walce o finał KP KSZO 1929 zmierzy się z IV-ligową Olimpią/Pogonią Staszów. Początek spotkania o godz. 17.00. Zwycięzca meczu awansuje do finału w którym zmierzy się z wygranym z pary Korona II Kielce -Łysica Bodzentyn.
Oto, co powiedzieli po meczu KSZO – Motor trenerzy, piłkarze i obserwatorzy spotkania:
Mecz na głosy
DSC_9363Piotr Zasada (trener Motoru): -Mecz na szczycie nie rozczarował. Mieliśmy swój plan na to spotkanie. Przygotowaliśmy wersję A i B na wypadek różnych sytuacji. W pierwszej fazie meczu nie mogliśmy jednak złapać swojego rytmu, bo KSZO nas wysoko presował. Przy prowadzeniu 2:0 mieliśmy jeszcze jedną świetną okazję. Gdybyśmy strzelili gola, to pewnie zamknęlibyśmy spotkanie. Niestety, nie ustrzegliśmy się błędów, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. KSZO po tym, jak doprowadził do remisu, miał przewagę w końcówce pierwszej połowy. Rywalom należą się gratulacje, bo nas zatrzymali po 11 zwycięstwach z rzędu, ale to dla nas żadna ujma. Do zakończenia rozgrywek zostało jeszcze kilka spotkań, dlatego walczymy do końca.
Andrzej Wiśniewski (trener KSZO): -Motor miał plan, my też mieliśmy swój, ale na początku nie udało się go zrealizować. Mieliśmy jakieś tam sytuacje, ale to rywale prowadzili 2:0. Jak gra pierwsza i druga drużyna, to mówi się, że to hit. W tym przypadku tak było i ten hit na pewno nie rozczarował. Szacunek należy się obu drużynom. Za walkę i zaangażowanie. Jeżeli ktoś przyszedł na stadion, pewnie nie żałował tego, co zobaczył. Jak ktoś skakał po kanałach i akurat trafił na to spotkanie, to podejrzewam, że się zdziwił poziomem, bo ten był bardzo dobry, wyższy niż III liga. To była dobra reklama dla piłki nożnej i naszej ligi.
Krystian Kanarski (II trener KSZO): -Nasz plan na mecz szybko się rozsypał, bo boisko musiał opuścić dobrze grający Dominik Cheba. Bramkę straciliśmy w momencie, jak poza boiskiem przebywał nasz stoper, a po chwili było już 0:2. Trzeba
było szybko reagować na boiskowe wydarzenia. Ważne, że drużyna się nie załamała. Mogliśmy szybciej zmienić wynik meczu, ale bramkarz Motoru miał swój dzień. Cały czas graliśmy do przodu, choć II połowa pokazała, że w pierwszej odsłonie meczu straciliśmy wiele sił. Na mecz przyszło bardzo dużo kibiców, a stadion KSZO znów ożył, śpiewał, bawił się. Należy się za to wszystkim fanom szacunek. Teraz gra toczy się dalej, a wszystko jest możliwe, tym bardziej, że mamy walczącą, charakterną drużynę.
Spod szatni
DSC_9310Klaudiusz Łatkowski (obrońca KSZO): -Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku. Cieszy się z niego Garbarnia, choć Motor nadal jest faworytem do awansu, bo pomagają im ściany i organizacja klubu. Możemy być jedynie zadowoleni z naszej postawy.
Mieliśmy ciężki, wyjątkowo nieszczęśliwy i pechowy początek meczu. Walczyliśmy więc z wieloma przeciwnościami. Arbiter, moim zdaniem, tolerował ostrą grę lublinian. Jeden z pomocników Motoru w 60 min. powinien zakończyć mecz po drugiej, żółtej kartce. Cieszymy się, że to był fajny mecz dla kibiców. Wiem, że mogłem strzelić na 3:2, ale uderzałem piłkę ustawiony tyłem do bramki i zabrakło centymetrów.
Paweł Kaczmarek (pomocnik Motoru): -Ten remis to dla nas porażka. Przy stanie 2:0 mieliśmy szanse na podwyższenie rezultatu, a prowadzenie 3:0 skończyłoby to spotkanie, lecz niestety nie udało nam się postawić kropki nad „i”. Konsekwencją tego
były dwa nasze błędy, po których KSZO strzeliło nam bramki.
Zdaniem prezesa
Maciej Kozicki (prezes KP KSZO 1929): -Taki mecz, jak ten z Motorem, pokazuje, że kibice kochają futbol w Ostrowcu. Wszyscy chcielibyśmy awansu, ale nikt nie wie jaki wysiłek finansowy, organizacyjny i sportowy trzeba ponieść, by spełnić to marzenie.
Okiem fachowców
Janusz Jojko (były bramkarz, trener i prezes KSZO, obecnie trener bramkarzy GKS Katowice): -Naszym piłkarzom brakowało nieco spokoju i zimnej głowy w akcjach ofensywnych. Gdyby także grali bardziej zespołowo, to wygraliby spotkanie, bo Motor popełniał błędy w obronie.
Rafał Wójcik (były trener Stali Stalowa Wola): -Na pewno podział punktów odzwierciedla to, co działo się na murawie. To był żywy i otwarty mecz, stojący na dobrym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *