Kici, kici… i jest problem!

Działkowicze z ogrodów działkowych „Winnica II” przy ul. Kilińskiego narzekają na koty, których z roku na rok przybywa.
-Jestem działkowcem od 1981 r. – mówi Kazimiera Dybała. Codziennie dbam o swój ogród. Na działce uprawiałam od lat warzywa. Mam także owoce. Niestety, w ostatnim czasie na ogródkach działkowych żyją dzikie koty. Z roku na rok przybywa tych zwierząt. Łażą po ogródkach, niszczą uprawy i rzeczy pozostawione przez działkowiczów. Najgorsze jest jednak to, że roznoszą groźną dla zdrowia ludzi toksoplazmozę. Zwierzęta są nieszczepione. Mogą być chore.
K. Dybała swoje spostrzeżenia zgłosiła na kwietniowym zabraniu Rodzinnych Ogrodów Działkowych, na którym byli także przedstawiciele Wojewódzkiego Zarządu. Jak mówi, usłyszała wtedy, że ma zakupić specjalne zapachy, których koty nie lubią i pryskać nimi między warzywami.
-To jest bulwersujące – mówi kobieta. Będziemy wówczas jeść warzywa nie tylko z kocimi odchodami, ale również z chemią. Jeżeli ktoś lubi koty, to niech sobie je weźmie do domu. A tak niektórzy działkowicze karmią je i przez to w danym miejscu one się rozmnażają i roznoszą choroby.
Sprawa została także zgłoszona przez kilku działkowiczów do prezesa zarządu ROD, Jerzego Marcinowskiego oraz do Urzędu Miasta. Kobieta nie kryje rozczarowania odpowiedzią, którą otrzymała z Urzędu Miasta. Wydział Infrastruktury Komunalnej poinformował ją bowiem, że koty wolno żyjące na terenie miasta są stałym elementem funkcjonującym w symbiozie z ludźmi.
-Koty jako zwierzęta wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi, dlatego powinny być traktowane jako dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu” – czytamy m.in. w oświadczeniu przesłanym przez Wydział Infrastruktury Komunalnej.
„…Wszelkie działania związane z pozbawianiem kotów ich dotychczasowego miejsca bytowania, przymusowe przesiedlanie, tępienie populacji kotów jest łamaniem przepisów ustawy o ochronie zwierząt, wiążącym się z poniesieniem odpowiedzialności karnej”.
Pracownicy wydziału przyznają w tym samym piśmie, że toksoplazmoza jest wywołana przez pasożyta przenoszonego faktycznie gównie przez koty. Źródłem zarażenia są odchody kota, w którym znajdują się formy zakaźne pasożyta. Według Wydziału Infrastruktury Komunalnej, w ten sposób zarażają się jednak najczęściej zwierzęta. Człowiek dopiero po zjedzeniu surowego bądź półsurowego mięsa. Urząd Miasta zapewnia, że nie dopuści do niekontrolowanego wzrostu liczby kotów wolno żyjących na ogródkach działkowych. Podjęta zostanie próba odłowienia kotów i przekazanie ich do Lecznicy Weterynaryjnej w Szewnie. Tam zwierzęta zostaną poddane zabiegom sterylizacji lub kastracji. Po wykonaniu zabiegu i przebytej rekonwalescencji zwierzęta zostaną wypuszczone w miejsca ich pochwycenia lub w innym dogodnym miejscu na terenie miasta. Urząd zaproponował także działkowiczom zastosowanie środków odstraszających zwierzęta, które rzekomo są bezpieczne dla ludzi.
-Mam skromną emeryturę – mówi K. Zybała. Sporo pieniędzy wydaję na leki, i mam jeszcze kupować jakieś środki, które tak naprawdę nie wiem czy są dla ludzi bezpieczne. Poza tym kastracja i sterylizacja nie rozwiąże naszego problemu, bowiem koty niszczą nam uprawy. Rozkopują ziemię z nasionami. Zabrudzają odchodami warzywa i owoce. Nie chcemy, aby po odłowieniu wróciły na działki. Mamy nadzieję, że gmina pomoże działkowiczom w rozwiązaniu kociego problemu. Może uda się odłowić również młode koty i umieścić je w schronisku, które posiada przecież 100 miejsc dla tych zwierząt. Stamtąd mogłyby trafić do adopcji.

Print Friendly

3 thoughts on “Kici, kici… i jest problem!

  • 14 lipca 2017 at 04:36
    Permalink

    problem polega na tym,że zezwala się na niekontrolowane ” trzymanie” zwierząt/psy,koty/ w blokach.Ustawy ,które to regulują są mało lub wogóle nie skuteczne,brak jakiegokolwiek nadzoru brak opłat za trzymanie zwierząt w domach powoduje to,że ludzie nagminnie biorą zwierzęta dla zachcianek np dzieci, a potem porzucaja zwierzaki gdy im sie „znudzą” .Tylko scisła kontrola i ograniczenia co do ras oraz opłaty mogą w jakimś stopniu rozwiązać problem”bezdomnych” psów i kotów.

    Reply
  • 14 lipca 2017 at 08:30
    Permalink

    Gdy znikną dziko żyjące koty to natychmiast pojawią się szczury i mnóstwo innych szkodliwych gryzoni.Wybór należy do człowieka.
    A tak na marginesie,kot zawsze zagrzebuje swoje odchody.

    Reply
  • 14 lipca 2017 at 14:32
    Permalink

    „Koty jako zwierzęta wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi, … ”.
    Co czyni że kot jest bezdomny lub wolno żyjący, kto decyduje że koty z działek są wolno żyjące. Skoro żyją bezpośrednio przy ludziach, są w jakimś stopniu oswojone, to takie wolne one nie są.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *