Jacek Kasprzyk, prezes PZPS: -Przed nami ciekawy sezon w Orlen Lidze

-Panie prezesie, w przyszłym roku ma nastąpić zmiana nazwy World Grand Prix na Ligę Światową Kobiet i takie zawody, jak te które przeżywaliśmy w miniony weekend w Ostrowcu, jeszcze bardziej zyskają na prestiżu?


-Zdecydowanie tak – mówi prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Jacek Kasprzyk. – W nowej formule tych rozgrywek Polska reprezentacja kobiet jest już zakwalifikowana do tej najwyżej grupy i dziewczyny będą rywalizować chociażby z Brazylijkami, Serbkami, Włoszkami i Rosjankami. Awans do tegorocznego finału II dywizji będzie tylko zwieńczeniem decyzji FIVB.
-W Ostrowcu nasze reprezentantki pokazały, że potrafią walczyć?
-Tak, zademonstrowały wolę walki i ambicję. Musimy pamiętać, że drużyna trenera Jacka Nawrockiego jest w okresie między igrzyskami odmładzana. Nasz selekcjoner odwala kupę dobrej roboty, o czym świadczy gra w turnieju w Montreux, czy w World Grand Prix. Zespół co prawda przegrał z renomowanymi Brazylijkami, ale po walce. Występy w World Grand Prix mają dla naszego zespołu wartość szkoleniową, a dla polskiej siatkówki wartość marketingową.
-Tymczasem na orlenligowym podwórku gorący okres transferowy. Jak pan prezes ocenia te ruchy kadrowe?
-W Orlen Lidze jest kilka bardzo ciekawych transferów, ale ja najbardziej cieszę się z tego, że do drużyn ekstraklasy trafiają po ukończeniu szkoły Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku młode zawodniczki. Mam nadzieję, że to pozwoli ocenić, jak to szkolenie w Szczyrku przebiegało – czy na dobrym poziomie, czy też w systemie szkolenia trzeba coś zmieniać. Chcemy, by Orlen Liga funkcjonowała coraz lepiej, żeby poziom wzrastał i żeby wreszcie nawiązać do tych lat, kiedy polskie kluby liczyły się w europejskiej rywalizacji. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie chcę narzekać, bo rzeczywiście w minionym sezonie poziom był troszkę słabszy, ale z drugiej strony pokazało się dużo młodych zawodniczek, a na tym nam, jako związkowi, bardzo zależy. Stara gwardia z zespołu „Złotek” kończy kariery.
-Wciąż jednak w Orlen Lidze warunki finansowe mają wpływ na przebieg rywalizacji…
-Dlatego na czele nadal może się znajdować Chemik Police, ale zespoły rzeszowskiego Developresu, czy Budowlanych Łódź z pewnością mocno mu będą deptały po piętach. Być może do rywalizacji o czołowe lokaty włączy się także BKS Bielsko – Biała, który poczynił mocne zakupy na rynku transferowym. Ten sezon zapowiada się więc na bardzo, bardzo ciekawy.
-A jak pan prezes ocenia trwającą dyskusję nad tym, ile zespołów powinna liczyć Orlen Liga?
-Powróciliśmy do formuły, że do zdobycia jest awans sportowy do Orlen Ligi. Wcześniej gra w ekstraklasie była zagwarantowana dla najmocniejszych. Chodziło o wzmocnienie finansowe rozgrywek i ich promocję. Sponsorzy nie chcieli wchodzić do klubów, spodziewając się ich rocznego pobytu w gronie najlepszych zespołów. Jeśli byli obecni w Orlen Lidze przez dajmy na to trzy sezony, to z jednej strony sponsor mógł weryfikować się, a z drugiej strony było wiadomo, że wartość marketingowa zespołu wzrastała. Poniesione nakłady mogły po tym okresie się zwracać. Z uporem maniaka podkreślam, że najważniejsze było wprowadzenie do rozgrywek sporej ilości młodych zawodniczek. Orlen Liga mocno się zestarzała i nie chcieliśmy dopuścić do tego, by grały w niej tylko zagraniczne zawodniczki.
-No właśnie, trwa też dyskusja o tym ile zawodniczek z zagranicy powinno występować w zespołach?
-Zapewniam, że nie uczynimy rywalizacji w Orlen Ligi podobnej do rozgrywek koszykarskich. Są w nich zespoły, w których jest jedna, albo nie ma nawet wcale polskich zawodniczek. Podczas ostatniego spotkania przedstawicieli klubów w Uniejowie uciąłem wszelkie spekulacje na temat zwiększenia liczby zagranicznych zawodniczek. To efekt licznych rozmów, jakie odbyłem ze środowiskiem sportowym. Kluby mocniejsze finansowo, owszem, chciałyby masowo zatrudniać siatkarki spoza Polski, natomiast myślę, że zarząd związku nie wyrazi na to zgody, tym bardziej, że mamy coraz liczniejsze grono uzdolnionej, wysokiej, starannie wyselekcjonowanej młodzieży na bazie naszego autorskiego programu Siatkarskich Ośrodków Szkolnych, realizowanego już od pięciu lat. Przecież teraz dwa żeńskie zespoły młodzieżowe, juniorki i kadetki, biorą udział w mistrzostwach świata. Te zawodniczki mają prawo grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jako związek nie możemy też wyrzucać pieniędzy w błoto na szkolenie, które nie przynosi spodziewanych rezultatów. Wszyscy chcielibyśmy, aby polskie siatkarki grały na najwyższym poziomie, więc musimy trzymać się wytyczonych celów.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *