Wilk(i) w Mychowie

Lotem błyskawicy rozeszła się wieść, że w na wzgórzu leśnym w Mychowie widziano wilka.
Od  kilku dni mówią też o tym mieszkańcy sąsiednich wsi. Strach się bać, bo wilk jest straszny, wilk jest zły, a po lekturze „Czerwonego kapturka” każdy wie, jak kończy się z nim kontakt…
W te pędy pobiegłem do zaprzyjaźnionego leśnika, by wspólnie podrążyć temat, a nóż widelec – pomyślałem – powstanie jeszcze, wzorem innych regionów, jakiś wilczy szlak?
Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy leśnik tylko żachnął się, twierdząc po pierwsze, że nie jest w ogóle wizytą u nas takiego drapieżnika zdziwiony, a po drugie, by nie próbować straszyć nim dzieci i wzbudzać paniki, bo wilki nie są zagrożeniem dla człowieka, którego wręcz omijają szerokim łukiem. Ponadto, u nas nie rozwinięte są, tak jak chociażby w Bieszczadach, czy Tatrach, hodowle pasterskie owiec, które wzbudzałyby wilczy apetyt…
W opinii leśnika, to, że widziano wilka w Mychowie, potwierdza tylko tezę o odradzającym się gatunku tego drapieżnika w naszym regionie. W północnej części województwa, na terenie ośmiu nadleśnictw, szacuje się, że żyje grubo ponad 50 wilków.
Ostatnio w lasach starachowickich ujawniono watahę 7 wilków z młodym basiorem i waderą. Mówi się o tym, że wilki przyszły do nas z Roztocza, wykorzystując dobry korytarz ekologiczny. Leśnik mówi, że tam gdzie jest dużo wilków, nie ma… bezdomnych psów. W ten sposób watahy oczyszczają sobie teren potencjalnej rywalizacji. Polują głównie na zwierzynę płową, a więc jelenie i sarny, której jest na naszym terenie coraz więcej. Myśliwi bowiem wolą raczej strzelać do dzika, z którego mięso jest o wiele bardziej smaczne. Wataha potrafi kontrolować obszar o powierzchni od 100 do 300 kilometrów kwadratowych. Ma stały dom, miejsce spotkań, odpoczynku. Niewykluczone więc, że widziany w Mychowie wilk po prostu do pobliskiego lasu zajrzał niczym na stołówkę, tropiąc sarnę lub jelenia. Przy okazji, co ciekawe, myśliwi dzielą już dziki na te leśne i miejskie, żerujące w ludzkich śmietniskach i żywiące się naszymi odpadami…
Pytam, czy obecność wilków w naszym regionie świadczy o coraz lepszym stanie ekosystemu? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, gdyż w ogóle wszelakiej zwierzyny jest coraz więcej. W porównaniu do wilków, czy dzików, o wiele większe szkody rolnicze i ogrodnicze wyrządzają np. bobry i wydry, będące chronionymi gatunkami w ramach programu Natura 2000.
Jak się dowiadujemy, monitoring wilków obejmuje trzy kompleksy leśne: część Puszczy Świętokrzyskiej (nadleśnictwa Suchedniów i Zagnańsk), Lasy Niekłańsko – Bliżyńskie (nadleśnictwa Stąporków i Skarżysko Kamienna) i Puszczę Iłżecką (nadleśnictwa Starachowice, Marcule i Ostrowiec Świętokrzyski). Każdy z tych kompleksów jest kontrolowany co najmniej dwa razy w miesiącu. W czasie kontroli leśnicy objeżdżają drogi leśne w poszukiwaniu śladów obecności wilków, czyli tropów i kału. Ponadto w każdym z tych kompleksów prowadzą wywiady ze służbą leśną, dotyczące występowania wilków, które później weryfi kują w terenie. Wilki od 1998 r. są zwierzętami podlegającymi ochronie gatunkowej. Podkreśla się ich pozytywną
rolę w utrzymaniu równowagi ekologicznej w lasach.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *