Krzysztof Rutkowski i jego „goryle” na WSBiP. Przestępcy coraz mniej się boją

W ostrowieckiej Wyższej Szkole Biznesu i Przedsiębiorczości odbył się wykład pt. Detektyw uzupełnieniem pracy policji.
W roli głównej wystąpił detektyw Krzysztof Rutkowski, którego do Ostrowca Świętokrzyskiego zaprosił Dariusz Loranty, były nadkomisarz Policji.
-Odnoszę wrażenie, że ostrowczanie, będąc w Warszawie, wstydzą się miejsca swego pochodzenia –mówi wykładowca WSBiP, Dariusz Loranty. Nie zrozumiem tego, bo nasze miasto jest większe i lepsze od wszystkich miast na Mazowszu poza Radomiem. Mimo, że w Ostrowcu ubyło mieszkańców, ale w miastach Mazowsza jeszcze więcej. A ostrowiecka WSBiP, na której jestem wykładowcą w Katedrze Bezpieczeństwa Narodowego, jest jedną z lepszych tego typu uczelni w Polsce.
Kunowianin Dariusz Loranty, absolwent THM w Ostrowcu Świętokrzyskim, działacz Solidarności, pracę w Policji zaczął w 1992 r. Zasłynął jako dowódca Zespołu Negocjatorów Policyjnych Komendy Stołecznej Policji. Pracował przy ok. 50 porwaniach dla okupu; odpowiadał za negocjacje ze sprawcami wymuszeń, samobójcami. Jest nauczycielem akademickim i autorem książek.
-Zaprosiłem Krzysztofa Rutkowskiego, bo ja nie jestem detektywem i nigdy nim nie byłem. Nie mam cech detektywa. Detektyw nie pracuje dla prawdy, detektyw pracuje dla zleceniodawcy. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie są tak agresywni w stosunku do Rutkowskiego. Proszę mu zapłacić, a będzie pracował dla was.

ruto
Dariusz Loranty z Rutkowskim zna się praktycznie od 1997 r. Przyznaje, że przez wiele lat toczył rozmaite boje z Rutkowskim, ale w miarę upływu czas tak on, jak i Rutkowski, utemperowali się i obecnie ich stosunki są właściwe. Później pracowali przy wspólnych sprawach nawet z kieleckiego. D. Loranty mówi, że Policja jest, była i będzie podporządkowana władzy.
-Niestety, każda władza coraz bardziej „kastruje” policjantów – mówi wykładowca. Gdy ja przyjmowałem się do służby, to była zasada: grzeczni chłopcy, co mogą się bić. Teraz się to zmieniło na: chłopcy, których można bić i nie oddadzą. Czyli ludzie o niskim progu. Niestety, takie podejście władzy owocuje tym, że przestępcy coraz mniej się boją. Kiedyś przestępca bał się panicznie wjazdu do tej czy innej komendy, a teraz wie, że mu „h…” zrobią. Kiedyś, jak policjanci wzięli przestępcę do radiowozu, to on się „srał i sypał”. Dziś zaczyna od pytania o adwokata. Nawet jak go nie stać, to i tak dostanie adwokata z urzędu. Ciśnienie władzy jest takie, aby policjanci byli sympatyczni, czyli tacy niby -ministranci.  Uważam, że musi być aparat represji, który jest niedobry dla przestępców. Nie dla zwykłych, praworządnych obywateli, ale dla przestępców.
Krzysztof Rutkowski przybył do WSBiP z małym opóźnieniem, ale za to w towarzystwie swoich ochroniarzy.
-Dziękuję panu Dariuszowi, że mnie tu zaprosił –powiedział dziennikarzom. Przybyłem mimo, że jestem mocno przeziębiony. Przybyłem jak do siebie, bo na tym terenie jestem dość często. Niektórzy moi ludzie wywodzą się z okolic Opatowa.
Biuro detektywistyczne „Rutkowski” powstało w 1990 r. w Wiedniu oraz w Warszawie. Od 2004 r. „Rutkowski” Biuro Detektywistyczne Security-Service Sp. z o.o., działa na podstawie koncesji w ydanej przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, nr L0323/04,RD-17/2004. Lata funkcjonowania biura dowodzą w sumie o skuteczności jego działania.
Detektyw Rutkowsk i robi swoje, nie ogląda się na politykę i polityków.
-Dla mnie nie ma znaczenia, kto w danym momencie rządzi – mówi K. Rutkowski. Raz wszedłem w politykę i nigdy więcej. To był największy błąd mojego życia, że dotknąłem się tego tematu. Biuro „Rutkowski” ma wartość samo w sobie, na tyle mocną, że nie musi mieć poparcia politycznego. Stworzyliśmy pewnego rodzaju instytucję, która ma pozytywny obiór społeczny. Materiały, którymi obecnie dysponujemy, są przedstawiane przez prokuratorów i sądy. Wskazuje to jednoznacznie, że działalność, jaką prowadzimy, nikomu w żaden sposób nie szkodzi.
K. Rutkowski podkreślił, że jest jedna podstawowa zasada: państwo nie ma monopolu na ściganie przestępców. Dlatego na froncie walki z przestępczością jest miejsce i dla detektywów, i dla społeczeństwa. Zwłaszcza dla tej jego części, która nie chce poddać się szantażowi półświatka. Władza nie powinna mieć ambicji, aby wszystko monopolizować.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *