Spory przy wydawaniu żywności

W redakcji rozdzwoniły się telefony od mieszkańców, którzy w ramach skierowań z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej odbierają żywność w magazynach Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej.
Żywność wydawana jest raz na kwartał przez cztery dni.
-Magazyn czynny jest do godz. 13. Stałem kilka godzin, po czym 12.45 zamknięto mi drzwi przed nosem. Jutro muszę przyjść i stać od nowa. Na placu zostało zaledwie sześć osób i już nie wydano paczek. A przecież różni ludzie tu czekają. Niektórzy mają grupy inwalidzkie -skarżył się jeden z mieszkańców.
-Dziś stoję już po raz drugi. Przyszedłem z dowodem osobistym żony, gdyż jest chora i nie może zgłosić się po ży wność. Odstałem swoje w kolejce i kiedy przyszła moja kolej, okazało się, że potrzebne jest oddzielne upoważnienie, abym mógł odebrać żywność. Nigdzie takiej informacji nie ma. A powinna być wywieszona chociaż w magazynie, aby ludzie wiedzieli i nie stali na darmo. Tym bardziej, że jest zimno, stoi się na placu pod gołym niebem kilka godzin i to żadna przyjemność -dodaje inny mieszkaniec.
O spornych sytuacjach wśród oczekujących na placu mieszkańców dowiadujemy się także na miejscu. Często w kolejce dochodzi do awantur. Zdesperowanym długim czekaniem mieszkańcom czasami puszczają nerwy. Zdarzały się sytuacje, gdzie interweniowała Straż Miejska. Ludzie nierzadko ustawiają się w kolejce już po czwartej nad ranem.
-Przychodzi jeden i zajmuje kolejkę znajomym, a potem jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że tych znajomych to osiem osób. Jak więc ludziom mają nie puszczać nerwy? Magazyn czynny jest pięć godzin. Jak się nie załapię jednego, to trzeba przyjść nazajutrz i stać od nowa -mówi inny mieszkaniec.
Zwróciliśmy się do prezesa PKPS–u, Kamila Mroczkowskiego z prośbą o wyjaśnienie sprawy.
-Dla mieszkańców miasta żywność wydajemy cztery dni w kwartale. Pierwszego dnia wyjątkowo udało nam się wydać ponad 700 paczek, ale tylko dlatego, że wolontariusze zostali dłużej w pracy. Ponadto przygotowywaliśmy również paczki dla osób, które nie mogą, ze względu na stan zdrowia, przyjść po nie osobiście. Magazyn w dni wydawania żywności czynny jest w godz. 8 – 13. Pracuje w nim trzech wolontariuszy, są to osoby bezdomne i jest to praca społeczna, bez wynagrodzenia. l należy zwrócić uwagę na to, że wydawanie żywności jest to ciężka praca fizyczna, stąd niemożliwe jest wydłużenie jej czasu, gdyż nikogo nie zmuszę do pracy ponad siły. Ponadto wolontariusze muszą do godz. 14 –tej dotrzeć na stołówkę na obiad, który wydawany jest w ramach MOPS -u, przez Centrum Integracji Społecznej. Jeśli przez trzy dni tego nie zrobią, tracą możliwość uzyskania gorącego posiłku na miesiąc czasu. Zdarza się, że odwożę ich swoim samochodem lub też użyczam go, aby wolontariusze mogli dotrzeć na stołówkę na czas. Dziennie w godzinach pracy magazynu wydajemy żywność dla 500 -600 osób. Tego dnia, o którym mówimy, na placu pozostało około 30 osób, a nie – jak mówią mieszkańcy – 6. Każda z nich miała możliwość zgłoszenia się po kartkę z pieczątką, aby nazajutrz odebrać żywność poza kolejnością. Z tej możliwości skorzystało jedynie 4 osoby, a nazajutrz zgłosiło się dwie. Żywność wydawana jest płynnie, bez zakłóceń. Do konfliktowych sytuacji dochodzi jedynie na placu, w kolejce pomiędzy osobami oczekującymi. Jednak na to nie mamy wpływu – wyjaśnia K. Mroczkowski.
Jak ustaliliśmy, czwartego dnia wydawania żywności, paczki rozdano już do godz. 11. Potem plac był pusty i do godz. 13 nie zgłosiła się ani jedna osoba. Każdego kwartału po żywność z terenu miasta zgłasza się ok. 1,8 tys. osób. Magazyn wydaje także paczki dla mieszkańców sąsiednich gmin. Łącznie z tej formy pomocy korzysta około 9 tys. osób. Jednak jak mówi prezes K. Mroczkowski, do spornych sytuacji dochodzi jedynie pomiędzy mieszkańcami miasta. Pracownicy magazynu nie ukrywają, że niektórzy mieszkańcy oczekujący w kolejce bywają pod wpływem alkoholu, co eskaluje niepotrzebne emocje, a także zakłóca pracę. Inni ustawiają się w kolejce już od 4, 5 nad ranem, co mija się z celem. Jedną z propozycji, którą rozważał zarząd PKPS–u, było wydawanie numerków, jednak pod warunkiem, że mieszkańcy przestrzegaliby wyznaczonej kolejności, co także jest wątpliwe. Stąd też zrezygnowano z takiej opcji, aby nie dochodziło do zamieszania. Przy odrobinie rozsądku i wzajemnego zrozumienia, z pewnością można byłoby uniknąć podobnych konfliktów.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *