Co Anita Włodarczyk czuje po pobiciu rekordu świata, czy się stresuje i co robi w wolnym czasie?

Na zaproszenie wójt gminy Sadowie, Marzeny Urban –Żelazowskiej, w minioną sobotę w Publicznej Szkoły Podstawowej im. Batalionów Chłopskich i Publicznego Gimnazjum im. Ppłk. Władysława Zwiejskiego ps. „Jaruga”, na pokazowej lekcji wychowania fizycznego gościła nasza mistrzyni olimpijska, mistrzyni świata i Europy w rzucie młotem, Anita Włodarczyk.
W lekcji uczestniczyło 140 uczniów szkoły podstawowej oraz gimnazjum. Wszyscy otrzymali na tę okazję specjalne koszulki z autografami, które przywiozła do Sadowia Anita Włodarczyk. Uczniowie otrzymali także bidony z zapisanym rekordem świata Anity. Niektórzy wylosowali możliwość rzucania młotem pod okiem wspaniałej zawodniczki. Tłok w sali gimnastycznej był spory, a dodatkowo kibice chcący zobaczyć mistrzynię przyglądali się zajęciom z antresoli.
Anita Włodarczyk wyjawiła, że bardzo lubi spotykać się z dziećmi i młodzieżą. Chciałaby, aby w przyszłości ktoś wyniósł z takiego spotkania chęć uprawiania sportu lub znalazł inspirację do treningów. Niezwykle zadowolona z wizyty tak wspaniałego gościa była dyrektorka szkoły, Anna Nowak, która z kolei ma nadzieję, że młodzi ludzi nie tylko wspaniale rozpoczęli ferie, ale także być może zyskają motywację do zajęć sportowych i wzór godny naśladowania. Anita, mimo swej wielkości, nie miała żadnych oporów, by przyjechać do tak małej miejscowości, jak Sadowie.
Przed rozpoczęciem pokazowej lekcji wychowania fizycznego Anita  Włodarczyk odpowiadała na pytania dzieci i młodzieży.
-Zawsze wszystko mi łatwo przychodziło na treningach, które były dla mnie formą spędzania wolnego czasu. Chce jednak podkreślić, że zaczęłam trenować dopiero w wieku 16 lat, a więc bardzo późno. Wychodzi na to, że można zacząć późno, a ładnie kończyć – żartowała Anita.
Nasza mistrzyni wytypowała, że polscy sportowcy na Igrzyskach w Piongczang zdobędą cztery medale. -Nie mam wiele do czynienia ze sportami zimowymi, chyba że za pośrednictwem telewizji. Rzadko spotykamy się też, my przedstawiciele sportów letnich, ze sportowcami uprawiającymi dyscypliny zimowe, ale na pewno się wspieramy – mówiła. Anita poprosiła o wsparcie przed zbliżającym się najważniejszym dla niej dniem w roku. -W tym roku odbędą się mistrzostwa Europy w Berlinie. Dla mnie w tym roku najważniejszym dniem będzie 12 sierpnia, kiedy będzie finał rzutu młotem. To będzie podczas wakacji, a więc liczę na to, że będziecie mnie wspierać i kibicować – podkreślała mistrzyni olimpijska.
Pytania dzieci były różnej maści. Dotyczyły m.in. tego, jak czuje się nasza mistrzyni po ustanowieniu rekordu świata. -Czuję euforię, wielką radość – odpowiadała Anita. -Kiedy zdobyłam po raz pierwszy w karierze tytuł mistrzyni świata, to tak się  cieszyłam, że podskakiwałam, jak dziecko i skręciłam staw skokowy. Później już uważałam, by nie popełnić takiego błędu.
Czy Anita uprawiała jakąś inną dyscyplinę sportu? Tak, okazuje się, że speedrower, który przypomina żużel z tą różnicą, że jeździ się nie na motocyklu, a na rowerze. -Zaczęłam trenować lekką atletykę tylko dlatego, że w moim rodzinnym Rawiczu był klub lekkoatletyczny. Miałam do wyboru pchnięcie kulą, od której faktycznie zaczynałam i rzut młotem, na który się zdecydowałam –dzieliła się wrażeniami.
Było też o swoistej filozofii życia. –Trenując i dążąc do celu nie wolno się poddawać, ale walczyć, nawet jeśli dopadają nas kontuzje – opowiadała Anita. -Zanim zdobyłam swój pierwszy medal, musiałam ćwiczyć wytrwale przez 9 lat. Trzeba też dawać z siebie wszystko, by zrealizować marzenia. Trzeba wierzyć w to, co się robi i być niezwykle cierpliwym. Dlatego nigdy nie zmieniłabym niczego w swoim życiu. Zawsze chciałabym być sportowcem.
-Czy się stresuję przed zawodami? Teraz już nie. Mam lata współpracy z psychologiem. Strasznie się denerwowałam podczas Igrzysk w Pekinie w 2008 roku. Specjalnie poszłam na otwarcie igrzysk, by oswoić się z atmosferą 100-tysięcznego stadionu.
Anita powiedziała, że w ciągu roku poza domem na zgrupowaniach, treningach, zawodach jest 230-250 dni. -W ciągu dwóch lat spędziłam w podróży samolotem dwa tygodnie. Teraz czeka mnie zgrupowanie w Ameryce, podczas którego będę się przygotowywała do najważniejszych zawodów. Relaksuję się wieczorami, gdy w czasie wolnym czytam książki, które pokochałam – zwierzała się.
Spotkanie z Anitą Włodarczyk zwieńczyła, poprzedzona solidną rozgrzewką, rywalizacja w licznych konkursach. Mistrzyni olimpijska starała się, jak mogła, by dotrzymać kroku młodzieży. Na koniec, były autografy i wspólne zdjęcie.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *