Toczą się rozmowy na temat podwyżek płac dla hutników

-Został pan wybrany już na trzecią kadencję na przewodniczącego Międzyzakładowej  Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Celsa Huta Ostrowiec, największej organizacji w województwie świętokrzyskim. To chyba spore zaufanie ze strony hutniczej braci?


-Fakt, że otrzymałem stuprocentowe poparcie i zostałem wybrany przewodniczącym, to ogromny dla mnie zaszczyt – mówi Wojciech Krasuski, przewodniczącej hutniczej „Solidarności”. -To także uwieńczenie wieloletniej pracy jako przewodniczącego związku i członka komisji krajowej i komisji hutnictwa. Dziękuję za to zaufanie. Jeśli chodzi o Celsę i spółki hutnicze, które podlegają naszej jurysdykcji związkowej, wybory rozpoczęliśmy już w listopadzie ubiegłego roku, kiedy przyjęliśmy klucz wyborczy. Wybraliśmy szeroki 34-osobowy skład zarządu międzyzakładowej organizacji, który zrzesza poszczególnych przewodniczących na poszczególnych wydziałach spółek oraz wybranych delegatów, a także skład komisji rewizyjnej oraz delegatów na wybory do Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „S” i Komisji Hutnictwa NSZZ „S”.
-Zdaje pan sobie jednak sprawę z tego, że hutnicy wciąż mówią o dysproporcjach w płacach?
-Oczywiście. To dla hutników temat nr 1. W mojej ocenie zaniżone stawki pracowników spółek pracujących na rzecz Celsy są nie do przyjęcia. Dlatego też chciałbym położyć kres takiemu stanowi spraw. Oprócz godziwego wynagrodzenia pracowników będę także przykładał dużą wagę do dbałości o bezpieczeństwo ich pracy i zdrowie, tym bardziej, że w naszej hucie są ciężkie, szczególne warunki pracy.
-Czy możemy się dowiedzieć, jak przebiegają rozmowy, dotyczące podwyżek płac dla hutników?
-Te rozmowy z zarządem Celsy na temat wzrostu wynagrodzenia trwają już od dłuższego czasu. Jestem w tej kwestii pełen optymizmu. Jesteśmy na drodze do sukcesu. Ważne, że umiemy rozmawiać ze sobą. Zarząd spółki może to potwierdzić. Cieszy mnie dobra wola dyrektora głównego Juana Antonio Veristaina oraz dyrektora personalnego Mariusza Urbańskiego, u których widać chęć dialogu. Pozostały nam jedynie do omówienia szczegóły porozumienia. Dziś jednak nie chciałbym jeszcze mówić, kiedy dojdzie do zakończenie rozmów i jakie podwyżki zyskają hutnicy.
-Nic dziwnego, że hutnicy chcą podwyżek, skoro kondycja hutnictwa w Polsce jest najlepsza od dziesięciu lat…
-No tak, korzystamy od kilku lat z prosperity w hutnictwie, ale co będzie, jeśli się ona skończy? Dlatego w wymiarze pozazakładowym ważna jest walka o ulgi rządowe w cenach energii dla takich zakładów energochłonnych, jak Celsa, a także „wymuszenie” na pracodawcach tworzenia ponadzakładowych układów zbiorowych pracy. Być może powstanie Karta Hutnika, która w wielu zakładach funkcjonuje do dziś, regulując np. okołopłatnicze świadczenia.
-Wspomniał pan o kosztach energii. Czy w obliczu rozwiązań unijnych jest w końcu szansa na to, by rząd wsparł starania branży hutniczej i innych przedsiębiorstw energochłonnych w ich ograniczaniu? Tylko takie rozwiązanie może zapewnić polskiemu hutnictwu konkurencyjność…
-Przez najbliższe dwa, trzy lata jesteśmy w stanie, mówię tu o przemyśle stalowym, przy obecnych rozwiązaniach przetrwać i to bez rządowych ulg. Sektor hutniczy w swej specyfice ma to do siebie, że co kilka lat przeżywa wzloty i spadki. Jako związkowcy spotykamy się i rozmawiamy na ten temat z przedstawicielami rządu. Po wejściu w życie dyrektyw unijnych postulujemy o wsparcie rządu w kwestii pakietu klimatycznego i zmniejszenia opłat za energię, ale okazuje się, że jeśli chodzi o pakiet klimatyczny, to wszystko zależy od Brukseli. Rząd ma większe pole do popisu, jeśli chodzi o regulowanie cen energii jakościowej i przesyłowej. Ich obniżenie leży w interesie całej, polskiej gospodarki. Liczę więc na to, że rząd zdecyduje się na ten krok w najbliższym czasie.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *