Katastrofa na ulicy Polnej wróciła do sądu

W dniu 12 kwietnia 2018 r., po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej oczekiwaniem na kolejną opinię, odbyła się rozprawa przed Sądem Rejonowym w sprawie obsunięcia ziemi na ul. Polnej w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Oskarżyciele nie zaakceptowali treści tej kolejnej już opinii, złożyli wniosek o przesłuchanie biegłego.
Przypominam, że zdaniem dziesięciu mieszkańców miasta, poszkodowanych w katastrofie z dnia 19 grudnia 2012 r., którzy  skierowali do sądu prywatny akt oskarżenia, winę za katastrofę ponoszą Miejskie Wodociągi i Kanalizacja. Ludzie ci utracili garaże zlokalizowane u stóp skarpy i zgromadzony w nich dobytek. Przed sądem zażądali ukarania winnych i odszkodowań.
W imieniu poszkodowanych prywatny akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Ostrowcu Świętokrzyskim skierowała Neyder&Gronek Adwokacka Spółka Partnerska w Poznaniu. Zarzuty, postawione czwórce oskarżonych, miały polegać na niedopełnieniu obowiązków służbowych, przez co nieumyślnie mieli spowodować zdarzenie zagrażające życiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać obsunięcia się uwodnionych mas gruntu wraz z elementami jezdni i chodnika na położone poniżej drogi garaże.
Wobec braku ugodowego załatwienia sprawy, pokrzywdzeni żądali od oskarżonych solidarnie ponad 300 tys. zł odszkodowania za zniszczone: garaże, samochody oraz inne mienie ruchome. Zdaniem oskarżycieli opinia techniczna nie odpowiada na postawione biegłemu pytania, w tym jakie były warunki funkcjonowania sieci wodociągowej.
-Nadal nie wiemy, czy istniały wymagane prawem urządzenia pomiarowe, mogące wskazać na ubytki wody w sieci. Jesteśmy z tej opinii niezadowoleni –stwierdził pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych. Ta opinia de facto nic nie wyjaśnia.
Z tą opinią pełnomocnika oskarżycieli nie zgadza się mec. Olgierd Międzybłocki – pełnomocnik oskarżonych.
-Oskarżyciele wymyślają zarzuty pod adresem opinii, gdy tymczasem biegły prawidłowo zilustrował, jak wyglądała sytuacja sieci wodociągowej w czasie katastrofy –mówi adwokat O. Międzybłocki. Jakby nie rozumieli, na czym polega zarzut, który sami skonstruowali. A zarzut polega na tym, że oskarżeni mieli rzekomo nie dopełnić obowiązków. Każdy z biegłych mówi, że nie ma żadnego niedopełnienia obowiązków. Teraz oni chcą przesłuchania biegłego, co musi nastąpić w drodze wideokonferencji. A czas sobie płynie.
Sędzia Dariusz Barczak wyraził zgodę na przesłuchanie biegłego. Dodał, że opinia biegłego zmierzała do tego, by odpowiedzieć na pytanie, czy wodociąg działał prawidłowo i czy któremuś z czterech oskarżonych można przypisać winę z tego tytułu. A biegły wyraźnie stwierdził, że nie było żadnych zaniedbań po stronie oskarżonych. Nie można im zarzucić niedopełnienia obowiązków.

Print Friendly, PDF & Email

14 thoughts on “Katastrofa na ulicy Polnej wróciła do sądu

  • 17 kwietnia 2018 at 20:40
    Permalink

    Sa zalosni. Upor w tkwieniu w tych idiotyzmach pokazuje gdzie Wladze Miasta maja mieszkancow tego miasta. Rowniez te obecne. Z wolna slowo miasto zaczyna nabierac noewgo znaczenia, niestety tego bardziej zargonowego. Slowo woda na bieglych w tej sprawie dziala jak woda swiecona na diabla. Szukaja wszystkich mozliwosci wytlumaczenia tego zjawiska nawet nadprzyrodzonych, zeby przypadkiem nie wyrwalo sie komus powiedziec ze woda z rur poplynela i najzwyczajniej zmyla skarpe.To nie garaze spadly na droge tylko wlasnosc Miasta czyli droga spadla na prywatne garaze. Ksztalt osuwiska dowodzi ze droga byla rozmiekczona wyciekami z rur i z tego powodu sie to osunelo z wielkim impetem. Bo tych juz wykpionych po tysiackroc zrodelek nie znaleziono. Wszyscy spuszczamy codziennie wode w toalecie i wiemy ze woda ma wielka sile. Ciekawe jak biegy wytlumaczy fakt ze zwaly ziemi dotarly do ulicy ,,,,,,,,,/..Mickiewicza.—-‘#’-,: Sienkiewicza i dalej. Jezeli ktos kiedys widzial osuwisko wie ze jezeli takowe nastapi to odrywaja sie brzegowe fragmenty nawisow, w ktorych pod jej krawedzia ulegly wyplukaniu miekkie fragmenty gruntu przez ulewy i spadajac zalegaja sobie u podstawy gorki, nie plyna do najblizszej rzeki. Takowych nawisow nie bylo, a skarpa no chyba raczej poplynela do najblizszej rzeki. Lub moze inna mozliwosc: grunt w danym miejscu zaabsorbowal jak gabka duza ilosc wody i osunal sie pod jej ciezarem, po naprzykad nachylonej skale. Nachylonej skaly tam rowniez nie bylo i nawet w takim przypadku cos by musialo spowodowac poslizg. Lub: moze osunelo sie to po twardszym mniej przesiakalnym fragmencie w profilu tego gruntu., gdzies tam sobie wewnatrz tego gruntu? Ale rowniez w tym przypaku cos musialo by obciazyc krawedz skarpy najlepiej woda, bo woda zajebiscie duzo wazy i powoduje poslizg. Ale przeciez byl mroz, minus kilkanascie. woda w mroz nie plynie, raczej wszystko skleja. Takowego rozwiazania rowniez tam nie ma. Badania geologiczne wykazaly ze w skladzie tego gruntu nie bylo zagrozen ktore nawet po ulewach mogly by stanowic jakiekolwiek zagrozenie na tej skarpie. Jasnym jest ze osuwisko spowodowala woda, wiec co to bylo, woda widmo? A czyja ta woda byla? Czyja byla droga? Kto byl odpowiedzialny za stan techniczny tego miejsca? Kto byl odpowiedzialny za stan techniczny instalacji? Oskarzeni nawet nie sprobowali wyjasnic jak i z kad tyle wody zebralo sie w tym miejscu, zanim doszlo do osuwiska. Te pytania powinny zadac Wladze Miasta, Prokurator, Radni, ale nigdy ich nie zadano. Maja to w d-pie. Zamiast tego beszczelnie z pod d-py prokuratora ktos zaje-al rury. Zatrwazajace jest rowniez to ze juz kolejny biegly nawet nie sprobowal tego wyjasnic. Swiadzczy to ze Polskie Sadownictwo ma pustostan intelektualny w zasobach intelektualnych wspierajacych Sad w postaci Bieglych, lub Biegli sa dobierani do tej sprawy wedlug jakiegos klucza, wygodnego dla oskarzonych. W tej sprawie kolejny juz Biegly rowniez nie probowal wyjasnic tego co spwowodowalo to osuwisko. Juz nie wspomne ze nie wskazal co stoi za zaniedbaniem tak waznego miejsca w ruchu miejskim. Bo chyba nie jestesmy robactwem lesnym czy przydomowym, ktoremu podmyte miejsce bytowania przez ulewe, lub wylane z wiadra nieczystosci zmusza nas do przyjecia ze to przyczyny naturalne i pakujemy tobolki i przenosimy sie w inne miejsce. To bylo raczej ewidentne zaniedbanie, a Biegly mial poszukac tych zaniedban. Nie zrobil tego. Prawdopodobnie przepisal co mu podyktowano, bo nawet nie przedstawil analizy za ktora podarzal w swoich badaniach. Nawet w podpunktach. Kolejny biegly ktory skupial sie na niewinnosci oskarzonych, a nie na analizie zjawiska. Juz nie wspomne o wskazaniu przyczyny. Mial stwierdzic skad tam tyle wody i nijak nigdzie wody nie znalazl. Nastepnym razem na bieglego powolajcie slonia one z daleka wyczuwaja wode.

    Reply
  • 17 kwietnia 2018 at 21:44
    Permalink

    Ja mam tylko jedno pytanie : Czy Wodociagi wiedza ze wogole jakas woda im wyplynela?

    Reply
  • 17 kwietnia 2018 at 23:28
    Permalink

    Pytanie jest proste, tak poste ze nawet ktos niebiegly to moze zrozumiec. Czy instalacja wodna Wodociagow posiada mierniki monitorujace wycieki i czy one posiadaja jakies zewnetrzne oplabowanie zabezpieczajace przed gmeraniem w odczytach i zapisach. Jesli nie to biegly musial uwierzyc wodociagom na slowo chonoru (blad w tym slowie jest celowy) i nie powinien wydawac zadnej opini. Powinien stwierdzic ze sprawdzenie odczytow jest niemozliwe, poniewaz ich nie ma. A zapisy jesli wogole sa, sa wyssane z palca. i znacza mniej wiecej tyle ile znacza deklaracje producentow samochodowych ile samochod ci bedzie spalal paliaw na 100km. Producenci samochodow tlumacza sie roznymi spobami jezdzenia w roznych warunkach i im to przechodzi.Moga sobie pisac ile chca. Pytanie brzmi: Jakie sposoby maja wodociaagi? Czy dla nich dwa dodac dwa jest cztery? A czy dwa dodac trzy to rowniez cztery? Czy raczej piec. Woda wpuszczona w rury i ta zuzyta przez odbiorcow jest tajemnica poliszynela. Jesli jakies ubytki wody sa, to czy wodociagi sa w stanie stwierdzic gdzie?, Bo zaczynamy sie bac mieszkac w tym miescie. Czy sporzadzana jest mapa wyciekow i plan ich usuwania? Czy wiedza ile gdzie wycieka? Prawda ze proste? Kto nie zrozumial reka do gory. A moze to Prezio ustala ze w tym miesiacu ubytki wyniosa tyle, a te z nastepnego miesiaca rozlozymy na reszte roku. Jak Biegly byl przebiegly oto jest pytanie.

    Reply
  • 17 kwietnia 2018 at 23:46
    Permalink

    Szukam bieglego ktory przekona mnie wyczerpujaco ze osuwisko nie nastapilo pod wplywem strumienia wody z rur. Nagroda: flaszka napitku wzmacniajacego, (odpowiednio dostosowana do wieku zwyciezcy). co najmniej 0.7 gwarantowane.

    Reply
  • 18 kwietnia 2018 at 05:31
    Permalink

    Poszkodowanych nie powinny interesoawc przyczyny osuwiska. To nie ich problem. Woda Wodociagow zmyla skarpe i niech Wodociagi szukaja sobie winnego, kto im zrobil sabotarz w swoich szeregach, jednak wczesniej musza zaplacic za szkody. Co tu jeszcze jest do udowodnienia w tej uwodnionej skarpie? Dlaczego z konia probuje sie zrobic wielblada. Dlaczego poszkodowani maja dzwigac ciezar wody wodociagow. To czy dinozaury, tajemnicze zrodelka, czy zbyt duza kupa rozwalila sciek, to juz problem Wodociagow. Ich niesprawna instalacja zniszczyla ludziom dobytek i powinni za to beknac, a to kto im z tej instalacji spuscil wode niech sobie szukaja dalej sami. Bylo se pilnowac. Potem gdy juz bekna za niefrasobliwosc, niech sobie szukaja dinozaurow. Byla woda? – Byla. Zmyla garaze?- Zmyla. To dlaczeego poszkodowani maja wyreczac Wladze Miasta i szukac przyczyn osuwiska? Sad Chyba sie troch pogubil. No chyba ze sie dobrze bawi i z wyrokiem czeka na koniec tego blaznowania. Obaczym.

    Reply
  • 18 kwietnia 2018 at 13:16
    Permalink

    Gdyby ktos zapomnial obejzyjcie sobie zdjecia. Osuwisko ma swoj poczatek dwadziescia metrow od krawedzi skarpy, dokladnie tam gdzie ciekly rury. To wszystko w jednorodnym gruncie. warstwy sa ruwniutko ulozone jak w wafeleku, jakich dowodow jeszcze potrzeba? Tam nad rurami wczesniej zapadala sie jezdnia potwierdzalo to wiele osob, wiec wyciek z tych rur to nie nagla niespodziewana awaria. Dookola wszedzie byl asfalt, wiec deszczowka nawet nie miala jak tam dotrzec, Nie ma mozliwosci aby wodociagi nie wiedzialy o tym. Powolywanie sie na warunki pogodowe to tak wysilona sciema ze az boli tego sluchac. To raczaj bylo swiadome zignorowanie problemu i tym samym doprowadzenie do katastrofy. Mozna bylo przewidziec ze woda w piaszczystym gruncie w koncu przsiaknie do krawedzi skarpy. Dowalic im. Gdy beda musieli placic za szkody to szybciutko zmienia zdanie i beda dbac o instalacje, zainwestuja w lepsze urzadzenia pomiarowe i zamiast spac w pracy beda pilnowac cisnienia w instalacji jak nalezy. Skorzystaja na tym wszyscy. Bedzie wiecej pracy, mniejsze rachunki, zdrowsza woda, lepsze zycie dla wszystkich, a nie dla paru kolesiow polujacych na wielkie przetargi. Urzad Miasta tez ma tutaj wiele za uszami, jeszcze jest czas wyjsc z tego z twarza. Blada twarza, ale jeszcze smrod sie moze rozwiac zanim rozejdzie sie po calej Polsce. Warto stanac po stronie tych niczemu niewinnych ludzi, mieszkancow tego miasta, swoje juz wycierpieli i wciaz jeszcze ponosza tego koszty i wciaz nie maja garazy, bo chyba po to Was wybieralismy abyscie dbali o miasto i chronili mieszkancow, nie kolezenskie uklady. A te uklady lub ignorancja w tej sprawie smierdza na odleglosc.

    Reply
  • 19 kwietnia 2018 at 15:13
    Permalink

    Poszkodowani wyreczyli Wladze Miasta prowadzac ta sprawe w Sadzie. To nalezalo do Wladz Miasta. Szanowne Wladze Miasta, dobrze sie zastanowcie nad postepowaniem w tej sprawie. Zebyscie ktoregos dnia w obawie przed dziennikarzami nie musieli wychodzic z pracy przez okienko w piwnicy. Poza tym poprzednie Wladze Miasta sa winne zaniechania w tej sprawie, robili show z kosztownymi badaniami nie dowodzac niczego. Badania wykazaly ze natura niewinna, wiec zaniechali szukania winnego.To takie cos jak np. zlodzieje robia sztuczny tlok w autobusie, odwracaja uwage od tego co naprawde zamierzaja zrobic. Wydebili pieniadze od Panstwa na rzecz katasrofy naturalnej, ktora byla ewidentnym zaniedbaniem. Warto rownierz rozliczyc tego prokuratora ktory zamiast prowadzic dochodzenie, stal sie gorliwym obronca Wodociagow i Porzednich Wladz Miasta. Chyba najwyrazniej pomylilo mu sie do czego zostal powolany. Waro tez zapytac Prezesa Wodociagow o te zrodelka, bo jakos nikt ich nie znalazl. Jest wiele tabu miedzyurzedowego do wyprostowania. Chyba czas by bylo odkryc karty na stol. Mam nadzieje ze nie stane sie wrogiem publicznym nr1 , ja jedynie chce pomóc .

    Reply
  • 21 kwietnia 2018 at 13:17
    Permalink

    Woda wyciekajaca z rur wodociagowych podmyla je i doprowadzila do ich zlamania, podmywajac silnym stumieniem kolejne rury kanalizacji i Mecu. To byla ogromna sila, ktora tylko krotka chwile walczyla ze zmarznieta ziemia na powieszchni skarpy. Ze wszystkich okolicznych blokow woda wodociagow, jak i ta z kaloryferow MECu i z asysta sciekowej uderzyly wspolnymi silami w zamarznieta skarpe od wewnatrz, juz wczesniej nasiaknieta wyciekiem. Efekt wszycy widzielismy. Moze gdyby nie bylo mrozu woda przebila by sie na wylot skarpy. Trodno gdybac. W otoczeniu rur bylo juz mokro, wiec nie bardzo juz miala gdzie wsiakac wiec zepchnela skarpe na garaze. Warto zauwazyc, ze zostaly rowniez zniszczone garaze poza obrebem, szerokoscia osuwiska, to naprawde lecialo jak woda w toalecie . Masy suchej ziemi nawet w wypadku ‘zaluzmy’ naglej awarii nie mialy by takiego impetu uderzenia, poniewaz by sie (przepraszam za wyrazenie) przewalkowaly po sobie, a to zjechalo jak ze sliskiej srzyni wywrotki . Dowodzi to ze tam juz bylo bardzo mokro zanim rury zostaly zlamane do reszty i nastapilo gwaltowne popchniecie. Zaniedbanie doprowadzilo do pokazu sily natury. Przyznajcie jednak, ze to nie jest naturalne, ze ziemia z tak malej gorki z zawartosco garazy wedruje kilometr do rzeki. Gdyby wody nie bylo, nawet zakladajac i analizujac wersje oskarzonych, szkody byly by nieznaczne, albo wcale. Tym czasem ziemia byla dobrze wymieszana z woda, to bylo bloto, bardzo ciezkie bloto we wnetrzu skarpy. W przypadku naglej awarii w suchej ziemi woda wybila by korek i szkod prawdopodobnie by nie bylo, lub byly by niewiekie. Gdzie problem mial swoj poczatek bardzo wyraznie widac na zjeciach. Przyczyny nie byly nagle, nagly byl tylko efekt.

    Reply
  • 21 kwietnia 2018 at 22:02
    Permalink

    Powolajcie na swiadka firme odbudowujaca skarpe. Od nich dowiecie sie ile ton gruzu musieli tam wysypac i spiac w kostki aby zrownowazyc sile wyplywajacej wody z rur, zeby powstrzymac ewentualna powtorke z rozrywki’. Oni to musieli obliczyc aby bezpiecznie zabezpieczyc skarpe na przyszlosc. To da Wam odpowiedz z jaka sila mielismy do czynienia. W kopalniach, wody pod cisnieniem urzywa sie do wyplukiania zlozy. Rowniez tam mozna zdobyc obrazowa wiedze. Nie zameczajcie juz tych bieglych, Ikar nie poleci .

    Reply
  • 21 kwietnia 2018 at 22:22
    Permalink

    Pamietajcie rowniez ze z trzech rur zrobilo sie szesc.

    Reply
  • 22 kwietnia 2018 at 10:44
    Permalink

    A gdy juz zabraknie bieglych, przeczytajcie sobie prawo Pascala. O doswiadczeniu z dwunasto metrowa rurka i beczka, . (To chyba piata szusta klasa)

    Reply
  • 6 maja 2018 at 10:03
    Permalink

    Biernosc w tej sprawie Wladz Miasta , Prokuratury, Radnych i pogarda Wladz Miasta i Prokuratury dla zniszczonego mienia prywatnego poszkodowanych to – Gwalt na zdrowym rozsadku – Czy interes jednego prezesa bez honoru jest wiecej warty dla naszych Wladz i Urzedow niz dobro mieszkancow tego miasta? To po co nam te urzedy? Czy nie zostaliscie powolani aby rozwiazywac problemy mieszkancow?

    Reply
  • 7 maja 2018 at 10:48
    Permalink

    Gdyby przyjac pod rozwage wersje oskarzonych ze ziemia najpierw sie osunela, a dopiero potem spadajacy asfalt zlamal wodociagom rury, co jest bzdura wymyslona na predce i pod presja strachu przed odpowiedzianosca za zaniedbanie po bardzo niekorzystnych dla nich badaniach, to ziemia zalegla by sobie u podstawy gorki, a woda splynela by po jej powieszchni nie czyniac tak wiekich szkod, o ile w ogole. Zwyczajnie splynela by do rzeki nie zabierajac ze soba mienia wraz z garazami, bo te by byly przycisniete ziemia, a woda znalazla by sobie swobodna droge przeplywu . Tym czasem bloto we wnetrzu skarpy, jak by to powiedzial nie uznawany prezez naszych bieglych Pascal, rozpychalo sie we wnetrzu skarpy we wszystkich kierunkach jednakowo powodujac eksplozje blota z ziemia i z tad byla tak wielka sila uderzenia. Niepochamowana sila blota, plynela dalej niszczac kolejne garaze po lewej i po prawej rozpychajac sie we wszystkich kierunkach popychana dodatkowo silnym stumieniem z szesciu rur, bo po przelamaniu zrobilo sie szesc. Jezli nasi biegli nigdy wczesniej nie posligneli sie na blocie, to z cala pewnoscia zrobili to teraz. Na suchym taki poslizg jest niemozliwy. Z tad termin uwodnionej skarpy jest uzasadniony i byl decydujacy w procesie zniszczenia. Pytanie czy Sad ochroni im upadek? Czy honor poszkodowanych zostanie obroniony? Bo po drugiej stronie honoru nie ma i nie ma w zasadzie co bronic.

    Reply
  • 10 maja 2018 at 15:40
    Permalink

    Okolo godziniy 23 w kaloryferach slyszlny byl odplyw wody. Osuwisko nastapilo okolo godziny 1. Zatem wnioskowac nalezy, ze gorka walczyla z wielkim cisnieniem wody wewnatrz okolo dwie godziny. Zatem zanim nastapilo osuwisko rury zostaly przelamane. Wyraznie to dowodzi jak rzeczywistosc ma sie do lini obrony wodociagow. Czy nie pora zakonczyc ten kryminal? Nikt tu juz nie jest w stanie nic wymyslic nowego na obrone Wodociagow, ewidentnie dali d-py i dalsza kompromitacja urzedow miejskich jest bezzasadna.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *