Olga Pawliukowskaya: -“Leczę kontuzję, robię wszystko, by jak najszybciej wrócić na boisko…”

-Olu, nie bierzesz udziału w zajęciach KSZO, nie grałaś w międzynarodowym turnieju. Co się z tobą dzieje, bo niektórzy kibice sądzą, że otrzymałaś intratną ofertę i odeszłaś z ostrowieckiego klubu?
-Nic podobnego. Przechodzę bardzo ciężki czas – mówi libero KSZO, Olga Pawliukowskaya. -Na zgrupowaniu kadry Białorusi nabawiłam się kontuzji. Przez 13 lat nie miałam nawet urazu, a tu taki pech. Teraz przechodzę w Warszawie rehabilitację kontuzjowanego kolana. Każdy, kto mnie zna, wie, jak ambitną jestem osobą. Przechodzę istne katusze, bo chciałabym być z nowym zespołem, normalnie trenować i zagrać w turniejach. Bardzo chciałabym pomóc zespołowi KSZO od pierwszego meczu ligowego nowego sezonu. Intensywnie nad tym pracuję. Rozmawiałam z trenerem białoruskiej kadry Piotrem Khilko, który także liczy na mój szybki powrót do zdrowia. W przyszłym roku mamy przecież finały mistrzostw Europy, podczas których będziemy bronić 7. miejsca. Jestem w stałym kontakcie z trenerem KSZO Egorem Pimakhinem i prezesem klubu Mirosławem Buszkiewiczem. Dziękuję im za wsparcie, za każde ciepłe słowo, za to, że wierzą we mnie i czekają na mój powrót do gry.

-Jak poważna jest kontuzja i jak długo potrwa leczenie kolana?
-Kontuzja jest poważna, ale z każdym zajęciem, co mnie wyjątkowo cieszy, widzę postępy i jestem dobrej myśli, że szybko wrócę do treningów z drużyną. Kolanu poświęcam sporo uwagi. Każdy dzień oznacza zabiegi, rehabilitację, siłownię…
-Jako pierwsza podpisałaś kontrakt z KSZO. Czy spodziewałaś się, że nasz zespół będzie miał taki skład?
-Kontrakt podpisałam pierwsza, bo nigdy nie żałowałam, że jestem w KSZO. Lubię Ostrowiec. Nasi kibice są wspaniali. Czuję, że jestem przez nich szanowana i lubiana. Dlaczego więc miałabym się wahać przy przedłużeniu umowy? Przyznam, że jestem niezmiernie ciekawa, jak będzie w zbliżającym się sezonie wyglądała nasza gra. Mam nadzieję, że trener Pimahin fajnie poukłada zespół. Cieszę się, że została w drużynie też Ania Miros i Justyna Wojtowicz. Doszło kilka ciekawych zawodniczek. Mamy naprawdę fajne rozegranie, a na innych pozycjach powinna trwać rywalizacja. Sprawy sportowe, to jeden wymiar. Wiele będzie zależeć też od tego, czy prezesowi uda się pozyskać sponsorów i wreszcie ustabilizować sytuację finansową klubu. Ufam prezesowi Mirosławowi Buszkiewiczowi. Wierzę, że pod jego zwierzchnictwem już niedługo o KSZO w całej Polsce będzie się mówiło w samych superlatywach.
-Trzymamy kciuki za twój szybki powrót do zdrowia…
-Dziękuję. Kibice KSZO mogą być pewni, że robię wszystko, by jak najszybciej wrócić na boisko. Za pośrednictwem Gazety Ostrowieckiej pozdrawiam wszystkich fanów siatkówki w Ostrowcu.
-A my dziękujemy za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *