Śmierć po porodzie w ostrowieckim szpitalu

Prokuratura stara się wyjaśnić okoliczności zgonu pacjentki oddziału ginekologiczno –położniczego Powiatowego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Lecznica tymczasem odmawia wszelkich komentarzy, zasłaniając się m.in. zapisami RODO, ale nie chce też mówić o procedurach, jakie przechodzą pacjentki, trafiając na tutejszą „porodówkę”.
-Zdarzenie miało miejsce w drugiej połowie sierpnia 2018 r. W postępowaniu gromadzone są materiały dowodowe. Jest ono prowadzone w sprawie – nikomu nie przedstawiono zarzutów. Będziemy ustalać zarówno bezpośrednią przyczynę zgonu, jak i to, czy do popełnienia przestępstwa w jakikolwiek sposób przez zaniechanie działań przyczynili się lekarze ze szpitala –wyjaśnia Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Jak wiemy nieoficjalnie, kobieta znajdowała się w grupie wysokiego ryzyka, a poród zaczął się wcześniej niż był planowany. Nie znamy przyczyn, ani okoliczności tego, że pacjentka zmarła. Zwróciliśmy się z prośbą do dyrekcji ostrowieckiego szpitala o rozmowę dotyczącą obowiązujących procedur w takich przypadkach. Jednak nikt z dyrekcji nie wyraził chęci wyjaśnienia wątpliwych kwestii. Nie otrzymaliśmy także odpowiedzi na żadne z zadanych pytań drogą elektroniczną. Stanowisko szpitala w powyższej sprawie, podpisane przez dyrektora Rafała Lipca, otrzymaliśmy w formie pisemnej.
-„Zespół Opieki Zdrowotnej w Ostrowcu Świętokrzyskim nie ujawnia jakichkolwiek danych wrażliwych, dotyczących leczonych w tutejszej placówce pacjentów z uwagi na przepisy prawne, w tym RODO, jak również standardy udzielania świadczeń zdrowotnych obowiązujących w szpitalu- czytamy. Zakład nie komentuje toczących się postępowań, podejmując niezbędną współpracę z organami ścigania oraz obroną przed sądem. Brak komentarzy oraz stanowiska ZOZ, co do meritum spraw, nie może być poczytywany jako brak argumentów lub linia obrony, albowiem jedyną podstawą powściągliwej postawy władz szpitala jest chęć poszanowania dóbr prawem chronionych pacjentów oraz obowiązujących regulacji prawnych”.
Śmierć kobiety na ostrowieckim oddziale wywołała falę niepokoju wśród przyszłych mam. Młode kobiety podczas telefonicznych dyżurów w naszej redakcji dzieliły się swoimi wątpliwościami wywołanymi strachem.
-Przeraziła mnie ta informacja. Spodziewam się dziecka i martwi mnie, że na ostrowieckim oddziale położniczym doszło do takiej sytuacji. Jak to możliwe, że w XXI wieku, kiedy medycyna jest na tak wysokim poziomie, dochodzi do śmierci po urodzeniu dziecka –pytała jedna z młodych czytelniczek.
Trudno dziwić się obawom młodych kobiet. Jak dotąd ostrowiecki oddział ginekologiczno – położniczy, pomimo problemów z mniejszą obsadą białego personelu na przestrzeni ostatnich lat, cieszy się dobrą opinią w regionie i statusem drugiego stopnia referencyjności. Dzięki fachowości i dużym doświadczeniu lekarzy na oddziale przez wiele lat nie dochodziło do żadnych niepokojących zdarzeń. Śmierć pacjentki była dużą traumą dla pracowników całego oddziału.
Aby dowiedzieć się nieco więcej przyjdzie nam poczekać, bowiem odpowiedzi na wątpliwości przyniesie prowadzone obecnie śledztwo prokuratorskie. Na chwilę obecną prokuratura też nie udzielać szerszych informacji ze względu na jego dobro.

am, pas, w

Print Friendly, PDF & Email

8 thoughts on “Śmierć po porodzie w ostrowieckim szpitalu

  • 3 października 2018 at 07:46
    Permalink

    Ostrowieccy pseudo lekarze zarabiający kosmiczne pieniądze całkowicie niedouczeni

    Reply
  • 3 października 2018 at 10:53
    Permalink

    Rodziłam w Ostrowcu i nigdy więcej…. Lekarze w ogóle nie mają pojęcia co robią….

    Reply
  • 3 października 2018 at 10:56
    Permalink

    współczuję rodzinie. ostrowiec od dawna totalnym dnem pod względem opieki nad kobietami w ciąży i porodami. leżałam na oddziale ginekologicznym z zagrożoną ciążą NIKT się nie interesował ŻADNYCH badań bo po co nie było sensu robić. KAŻDY oddział w OC nie funkcjonuje dobrze. dziadek ponad 90 lat żle sie czuł na izbie powiedzieli że co pan chce po co go ratować on już 1 nogą jest na tamtym świecie ażył po tym dobre 3 miesiace. dziecko wysoka gorączka w nocy na szpital a pani dokto wielce oburzona z personelem bo głupia matka se z gorączka nie moze poradzic jak sie okazalo dziecko miało jakąś bakterie. lekarz przychodzący na wieczorowe wizyty DO DZIECI POD WPŁYWEM!!!! to ma być dobry szpital??? z której strony??????

    Reply
    • 4 października 2018 at 09:59
      Permalink

      Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z oskarżeń jakie wytoczyłaś tutaj. Za to grozi Ci sprawa o zniesławienie. Napisałaś tutaj, że lekarze przychodzą do dzieci po spożyciu alkoholu. Po drugie za nieudzieleniu starszemu człowiekowi pomocy medycznej. Skoro widziałaś taki przypadek powinnaś zgłosić to na policję, za nie zgłoszenie też jest paragraf. Jezeli ktoś to przeczyta ze szpitala na bank będziesz mieć sprawę w sądzie.

      Reply
  • 3 października 2018 at 13:22
    Permalink

    Mialam nieprzyjemności leżeć dwa razy w ciąży na ginekologi za pierwszym z zagrożona ciąża zostałam wypisana bo nie było miejsca dla prywatnych pacjentek doktora A. . . Gdy poprosiłam o usg na wyjście czy wychodzę z żywą ciąża bo nikt mnie nie badał a dolegliwości te same usłyszałam że powonmam jeździć do swojego lekarza i szpitala w którym pracuje . . . Także Ostrowiec szpital oddział ginekologi dla prywatnych pacjetek tamtejszych lekarzy . Drugi raz leżałam pod koniec ciąży przywiozła mnie karetka z bólami w klatcce poersiowej ( powód źle dobrane leki na konkretne schorzenie nie zwiazane z ciąża) , oddano mnie na ginekologie miał przyjść kardilog ale nie przyszedł na kazdym obchodzie próbowałam dojść do glosu z jakiego powodu jestem ale byłam uciszana i wciskano mi nospe na okrągło i hormony nie wiadomo po co co też wyrzucalam jedyne o co mnie zapytano czemu przyjechalam do nich skoro lekarz z innego miasta , upewniano się czy aby Ostrowiceki szpital to był najbliższy szpital miejscu zamieszkania ( no pech dla nich bo był chodz nie wiem mialam w karetce mówić gdzie chce jechać ? To chyba jednak nie taksowka chodzi o czas ) , po 4 dniach miałam wyjść po zadnym leczeniu ale jednak 4 dnia ordynator z całą ekipą zaprosił mnie na badanie co było straszne drzwi otwarte na korytarz do badania cala świta plus położna bez szacunku do ciała koboety czy intymności badania , pobadaniu ktoś nagle po tych czterech dniach do wipisu zzaczął czytać kartę i z czym się pojawiały jakie zalecenia z soru ktorych nie zrobili i afera ordynator wzburzomy na lekarzy ze nie dopelnili procedur i nie leczyli ja to co trzeba ( myślę w porę czytaja a do glosu nie mogłam dojść a dwa czemu on krzyczal na personel.przecież osobiscie był na każdym moim obchodzie i kartę tylko przekładal) tego dnia przyslali mi kardilog dopasowala lek i na piątą dobę wyszłam z tej mordowni i więcej tam nie jechałam mimo że kilku krotnie leżała w innym szpitalu o innym standardzie opieki i czystości . ( o której też wiele trzeba by napisać nie wiem jak sanepid może zatwierdzić łazienki dla ciężarnych bez wentylacji, okna kurzem na kilka cm czy brudem w zasadzie że nawet sprzataczka brzydzi się zostawić papier toaletowy)

    Reply
  • 3 października 2018 at 14:30
    Permalink

    Ja rodzilam w ostrowieckim szpitalu 3tygodnie temu i nie mogę złego słowa powiedziec.Wczasie porodu jak i po porodzie mogłam liczyć na dobrą opiekę że strony lekarzy jak i poloznych. W czasie ciąży leżałam 4razy na oddziale i niemam żadnych zastrzeżeń. Mimo że niedługo się wyprowadzam z Ostrowca to drugie dziecko zamierzam rodzić właśnie w Ostrowcu.

    Reply
  • 4 października 2018 at 10:12
    Permalink

    Szanowna Gazeto Ostrowiecka.
    Mam pytanie, czy waszym celem jest straszenie pacjentek przed szpitalem ostrowieckim? Podaliście jakąś starą informację z sierpnia tuż przed wyborami. Super sprawa! Podaliście informację, o której nie macie bladego pojęcia. Napisaliście, że pacjentka była podwyższonego ryzyka, czyli mogły nastąpić niespodziewane komplikacje, w wyniku których pacjentka mogła umrzeć. Ale wy już wydajecie wyrok na niekompetencje personelu. Waszym punktem odniesienia jest “jakaś przestraszona osoba”, która jest zdziwiona, że życie ludzkie kończy się śmiercią i nikt nie wie w jakiej chwili to nastąpi. Ile takich przypadków było w naszym szpitalu? jakie są statystyki w porównaniu z innymi? Inna czytelniczka wręcz sama wie jak się leczyć, więc po co szła do szpitala, skoro wię lepiej? Troszkę obiektywizmu. Jestem ciekawy, czy jak sprawa się rozwiąże zwrócicie honor tym ciężko pracującym i walczącym o nasze życie ludziom.

    Reply
  • 3 listopada 2018 at 17:15
    Permalink

    To napisała pacjentka to chyba wie co pisze…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *