Tylko u nas! Dr Paweł Gotowiecki o ostrowieckiej bitwie o samorząd

Blaski i cienie polityki samorządowej

W obecnym stanie prawnym Polska jest jednym z najbardziej zdecentralizowanych krajów Europy, zaś samorząd terytorialny został wyposażony w wysoki, porównywalny do skandynawskiego poziom autonomii. Niezależnie więc od bliskiej rządzącej ekipie wizji scentralizowanego modelu państwa, samorząd przynajmniej przez najbliższe lata pozostanie istotną, silnie upodmiotowioną częścią rodzimego systemu politycznego. Jako taki podlega więc standardowym regułom walki politycznej do szczebla rady gmin włącznie, a wybory samorządowe stanowią w rodzimych realiach po prostu jeden z etapów cyklu wyborczego.

Dla społeczeństwa dużo istotniejsze od politologicznego oglądu są jednak aspekty ekonomiczne i społeczne samorządowej rywalizacji. A precyzyjniej rzecz ujmując, te elementy, które realnie wpłyną na nasz status materialny i szeroko rozumiany komfort życia w obrębie lokalnej społeczności. Ażeby ów poziom zadowolenia (począwszy od satysfakcji ze stanu infrastruktury drogowej, skończywszy na ukontentowaniu ofertą kulturalną) osiągnąć, niezbędne jest szersze spojrzenie na obecne realia, ale przede wszystkim na przyszłość naszych „małych ojczyzn”.

We współczesnej nauce miasto najczęściej przyrównywane jest do organizmu, rzadziej do maszyny, w którym odbywa się nieustanny ciąg rzeczy, zdarzeń,  procesów, a rolą władzy samorządowej jest ich świadome kształtowanie i szukanie kompromisowych rozwiązań. W urzędniczej terminologii określa się to zintegrowanym podejściem do kwestii rozwoju lokalnego. Nie są to kwestie nowe – zjednoczona Europa już w 2007 r. przyjęła tzw. kartę lipską czyli list intencjonalny w sprawie poszukiwania innowacyjnych rozwiązań z zakresu zarządzania miastami. Trzeba sobie bowiem zdać sprawę, że żeby skutecznie zarządzać miastem wielkości Paryża, Rzymu czy też miastem wielkości Opatowa, pewien katalog rozwiązań musi mieć wspólną genezę.

Nowoczesna polityka miejska musi w dzisiejszych czasach zakładać zarówno wzmocnienie gospodarki lokalnej, jak i szereg działań sprzyjających wysokiej jakości życia w mieście – modernizację infrastruktury, czy choćby wypracowanie swoistej „kultury budowlanej”. Skuteczny włodarz miasta musi prowadzić zarówno efektywną politykę społeczną, jak i sprawnie zarządzać kulturą czy też umiejętnie rozwijać marketing terytorialny.

Dr Paweł Gotowiecki – nauczyciel akademicki, Dziekan Wydziału Nauk Społecznych i Technicznych Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu Świętokrzyskim,  prezes Środkowoeuropejskiego Instytutu Badań i Analiz Strategicznych

 

Skuteczne zarządzanie miastem to także trafne odczytanie potrzeb i możliwości jego rozwoju. Truizmem jest stwierdzenie, że inaczej planuje się rozwój metropolii, a inaczej zarządza się miastem czy regionem stagnacyjnym lub wręcz „zwijającym się”. Opracowując strategię rozwoju miast postindustrialnych, typu Ostrowiec Świętokrzyski, uczciwość każe poza przyjemnie brzmiącymi hasłami o zatrzymaniu odpływu młodego pokolenia czy przyciąganiu inwestorów położyć nacisk na skuteczną politykę senioralną czy sprawnie działający system opieki zdrowotnej, gdyż w tym kierunku w perspektywie najbliższych dekad będą zdążać najbardziej żywotne potrzeby dużej części mieszkańców.

PiS – między strategią zmiany a zjadaniem własnego ogona

Powyższe kwestie są oczywiście doskonale znane ekspertom odpowiedzialnym za konstruowanie samorządowego programu rządzącej partii. Pewnym problemem PiS, które idzie pod szyldem partyjnym walczyć o wszystkie szczeble samorządu, jest jednak konieczność sformułowania takiego programu, który byłby z jednej strony w miarę spójny, z drugiej zaś stanowił coś więcej niż hasłowo ujęte ogólniki. Tzw. „samorządowa piątka” Morawieckiego niekonieczne spełnia to drugie kryterium, choć trzeba przyznać, że zamierzone kierunki działań (np. w kwestii cyfryzacji) przynajmniej w sferze deklaracji brzmią obiecująco. Mniej obiecująco brzmią bezpośrednie lub pośrednie przebąkiwania liderów tej partii o „samorządach przyjaznych rządom”, gdyż stanowią one niestety całkiem realną możliwość selektywnego, ręcznego kierowania rządowych inwestycji bezpośrednio do „swoich”.

W samorządowej kampanii o województwo świętokrzyskie, jak i sam Ostrowiec Świętokrzyski, PiS pozornie ma ułatwione zadanie, mogąc – przynajmniej w teorii – rozliczać dotychczas rządzących. W praktyce jednak  komunikaty  płynące z samorządowej konwencji PiS, mającej miejsce 22 września na Świętym Krzyżu, nieco zadziwiają swoją bezbarwnością, w niewielkim stopniu wychodzącą poza okrągłe słowa regionalnych liderów. Można doszukiwać się wielu przyczyn tej przedwyborczej strategii, ale wydaje się, że w dużej mierze związane jest to z pewną integralną właściwością tego ugrupowania – Prawo i Sprawiedliwość jest partią bardzo dobrze odnajdującą się w sferze symboli, mistrzem retoryki operującej wartościami. Jakby na potwierdzenie tej tezy kandydatem na prezydenta Ostrowca Świętokrzyskiego został Dariusz Kaszuba, nauczyciel historii, twórca ostrowieckiego „Strzelca”, od lat działający na niwie społecznej na rzecz kultywowania patriotyzmu oraz szeroko rozumianej tradycji polskiego oręża.

Ale paliwo polityki symbolicznej, historycznej, sięgającej do wymiaru aksjologicznego w wyborach samorządowych nie wystarczy. Zwłaszcza, że Ostrowiec Świętokrzyski ze swą mocno lewicową, niejednoznaczną tradycją, nie jest miastem, w którym można by budować jednoznaczną narrację historyczną, jak np. w powstańczej Warszawie czy królewskim Krakowie. Co zatem PiS i jego kandydat mają do zaoferowania – oczywiście poza cennym i gwarantującym spory bonus poparcia wyborców szyldem partyjnym?

Dariusz Kaszuba, goszcząc w połowie września w Lokalnej Telewizji, odpowiadał na pytania prowadzącej audycję w sposób niepozbawiony elokwencji, z właściwą sobie kulturą wypowiedzi, ale w zasadzie pod bodaj każdym z jego ogólnych postulatów mogliby się równie dobrze podpisać dwaj konkurenci. Czyż Jarosław Górczyński albo Dariusz Karwiński chcieliby bojkotować rządowe programy „500+” lub „Czyste powietrze”, czyż obaj panowie nie chcieliby pozyskiwać inwestorów? Nota bene, dla przyciągania większych inwestorów kluczowa jest nie tylko działalność włodarza miasta, ale też odpowiednia infrastruktura drogowa – po trzech latach rządów PiS w kraju i czterech w powiecie warto by postawić pytanie o efektywność lobbingu lokalnych samorządowców i parlamentarzystów w tym względzie. Generalnie wystąpienie radnego Kaszuby w przytoczonej, konkretnej audycji można by podsumować jego własnym cytatem:  „kontynuować to co dobre, a wystrzegać się błędów które mogły już nastąpić”. Czyli bezpiecznie i niezobowiązująco.

Dariusz Kaszuba w audycji kilkakrotnie powtórzył, że nie planuje drastycznych zmian kadrowych. Trudno powiedzieć czy jest to przypadek, czy celowe nawiązanie do odnoszącej ostatnio w mediach i mocno obciążającej PiS sytuacji w powiecie, gdy kolejne osoby wygrywają procesy sądowe o zwolnienie z pracy z naruszeniem prawa. To właśnie fatalna polityka kadrowa w powiecie (kuriozalnym jest, że część zwolnionych dyrektorów to ludzie uprzednio nominowani przez obecną władzę), nieustanne problemy finansowe ze szpitalem, a także dosyć nieudolna strategia komunikacyjna stanowią największe obciążenie wizerunkowe dla liderów PiS, nawet jeżeli nie wszyscy z nich są tym mankamentom winni.

Atutem Dariusza Kaszuby z pewnością mogłaby być dogłębna znajomość sektora edukacji. W praktyce jednak problematyka edukacyjna może być gorącym kartoflem, podrzuconym przez rząd PiS startującym z tej partii samorządowcom. Niezależnie bowiem od drenującego kolejne roczniki niżu demograficznego, szereg problemów nurtujących szkolnictwo – sprawę szkolnych budynków, zwolnień nauczycieli itd. – łatwo w medialnych potyczkach zarzucić PiS-owskiej reformie edukacji. A stałe niezadowolenie z systemowych rozwiązań raczej łączy niż dzieli związkowców i z ZNP, i z „Solidarności”, którzy na przemian grożą strajkiem.

PiS w swej wyborczej strategii musi dokonać jeszcze jednego wyboru – czy kłaść akcent na kampanię pozytywną, czy negatywną. Ta druga opcja jak na razie odbijała się Prawu i Sprawiedliwości czkawką (czego najlepszą egzemplifikacją była afera z Rawszczyzną) i chyba żaden w miarę kompetentny marketingowiec nie zachęcałby do pójścia tą drogą. W przypadku kampanii pozytywnej PiS wydaje się mieć wielką pokusę, by dyskontować popularność centralnych programów tej partii przy minimalnym inicjowaniu własnych regionalnych i lokalnych rozwiązań. Tyle tylko, że w wyborach samorządowych może się to okazać zjadaniem własnego ogona.

Prezydent Górczyński – mechanizmy kontynuacji

Podobnych dylematów raczej nie ma urzędujący prezydent, który prowadzi spokojną kampanię, koncentrując się na osiągnięciach minionej kadencji. I wydaje się, że to właśnie dorobek minionych czterech lat, uzupełniony przez parlamentarno-samorządowe doświadczenie, niewątpliwe kompetencje oraz wizerunek niezależnego, skutecznego, a nawet nieco technokratycznego prezydenta-menedżera, są największymi atutami Jarosława Górczyńskiego w toczącej się kampanii.

Można powiedzieć, że Górczyński wykorzystał okres swojej prezydentury, z jednej strony sprawnie zarządzając Ostrowcem, w tym zwłaszcza gospodarką finansową miasta, z drugiej strony bardzo umiejętnie poruszał się w sferze PR, prowadząc – mówiąc językiem branży – zintegrowaną komunikację marketingową. W realiach polskiej polityki samorządowej, najczęściej miotającej się między populizmem a zamordyzmem władzy, jest to nawiązanie do standardów, które jak dotąd obowiązywały przede wszystkim w wielkich aglomeracjach. Górczyński, idąc śladem takich samorządowców jak Dutkiewicz, Lubawski czy Majchrowski stworzył ponadto podwaliny realnego ruchu samorządowego, nastawionego na wspólnotę celów i wartości, a nie polityczno-ideową identyfikację.

Z perspektywy czasu nie sposób będzie uniknąć dyskusji nad takim czy innym kształtem polityki inwestycyjnej gminy, kosztownymi koncepcjami Ostrowieckiego Browaru Kultury czy otwartych basenów, wreszcie sporymi środkami przeznaczanymi na kulturę, jednak prezydent Górczyński ma w tej dyskusji podstawową przewagę – nie zadłuża miasta, a szereg inwestycji realizuje w ramach większych projektów, ze znaczną przewagą środków zewnętrznych.

Zresztą, jeżeli spojrzeć na wspomniane inwestycje w perspektywie szerszej niż jedna kadencja, są one dobrą ilustracją strategicznych koncepcji obecnej prezydentury. Śmiało można w niej doszukiwać się wpływu nurtu „new urbanism” (nowy urbanizm) – oto bowiem na naszych oczach materializuje się wizja „miasta kompaktowego”, w którym wielofunkcyjna, atrakcyjna i koncepcyjnie przemyślana przestrzeń publiczna integruje lokalną społeczność i odpowiada na jej zawodowe, społeczne, kulturalne czy rekreacyjne oczekiwania.

Wypracowanie i realizacja długofalowej koncepcji, pozbawionej politycznych zależności jest o tyle istotne, że dynamika procesów zachodzących w przestrzeni miejskiej niekonieczne odpowiada ramom czasowym kadencji samorządu. Z tego punktu widzenia należy oczekiwać, żeby –  jeżeli wygra Jarosław Górczyński – nie były to dwie różne prezydentury (reelekcja niekiedy sprzyja stagnacji), lecz prezydentura oparta o mechanizmy kontynuacji i udoskonalania.

Druga kadencja Jarosława Górczyńskiego – jeżeli do niej dojdzie – powinna być też okresem kolejnych wyzwań, wpisujących się w nowoczesne zarządzanie miastem. Do takich zaliczyłbym kontynuowanie instytucjonalnej współpracy z sektorem NGO (choć na tym polu zrobiono sporo dobrego), szerokie uwzględnienie ekostrategii w koncepcji rozwoju miasta czy osobiście mi bliską współpracę z sektorem szkolnictwa wyższego na rzecz budowy społeczeństwa wiedzy. Za tymi hasłami kryją się oczywiście praktyczne rozwiązania i regulacje, wpisujące się we wzmiankowane na początku artykułu zintegrowane podejście do kwestii rozwoju lokalnego.

Chłodno analizując przedwyborcze realia, Jarosław Górczyński wydaje się być zdecydowanie bliższy zwycięstwa niż obaj jego kontrkandydaci. W wyborach tych de facto chodzi jednak o coś więcej niż personalia – dla nas, mieszkańców Ostrowca, prawdziwą stawką jest zwycięstwo takiego modelu rozwoju, który odpowiada i społeczno-gospodarczym realiom i zapotrzebowaniom mieszkańców Ostrowca i wyzwaniom nowoczesnej polityki miejskiej – polityki XXI wieku.

 

 

Print Friendly, PDF & Email

8 thoughts on “Tylko u nas! Dr Paweł Gotowiecki o ostrowieckiej bitwie o samorząd

  • 5 października 2018 at 11:40
    Permalink

    Szanowny Panie Doktorze.
    Po pierwsze opisał Pan tylko dwóch kandydatów z oczywistym wskazaniem na obecnego Prezydenta. Czy nie zna Pan założeń Pana Karwińskiego?
    Po drugie napisał Pan o kontynuacji obecnego Prezydenta na bazie ubiegłorocznych sukcesów. Ale zaraz ma Pan wątpliwości, czy browar i baseny są dobrą inwestycją (każdy wie, że będą pochlaniać olbrzymią część podatków ) – proszę napisać o tych sukcesach, wymienić je w kilku punktach.
    Po trzecie jako ekonomista w ewidentny sposób staje Pan po stronie obecnej władzy, a w kulturalny sposób kpi Pan z Pana Kaszuby. Odnoszę wrażenie, że ma Pan lekko drwiący stosunek do tego kandydata ze względu na jego patriotyczne poglądy.
    Po czwarte pisze Pan o negatywnej kampanii PiSu związanej z Rawszczyzną. To chyba nie jest Pan zorientowany w temacie. PiS nigdy nie był przeciwny tym basenom, a spór powstał o przestrzeganie prawa budowlanego.
    Po piąte skoro Pan pisze o problemach finansowych szpitala, dlaczego nie napisał Pan, że obecny Prezydent nie jest zainteresowany pomocą szpitalowi w postaci umarzania podatku od nieruchomości tylko tym podatkiem podwyższa sobie wynik finansowy?
    Po szóste, jako ekonomista i to o tytule doktora powinien Pan wiedzieć, że budżet powinien być zrównoważony, tzn. wszelkie nadwyżki powinny iść na inwestycje, takie które przyniosą w dalszych latach kolejne dochody. Kiszenie pieniędzy na rachunku chyba nie ma sensu z ekonomicznego punktu widzenia.
    Cały artykuł jest tendencyjny i nie ma nic wspólnego z analizą.
    Przecież mógł Pan napisać w dwóch zdaniach – popieram obecnego Prezydenta. Nie głosujcie na Kaszubę.

    Reply
    • 5 października 2018 at 12:58
      Permalink

      Jako czytelnik GO odniosę się do kom. przedmówcy Jacka z godz. 11:40. Przed chwilą przeczytałam artykuł p. Gotowieckiego i muszę nie zgodzić się z poprzedzającym komentarzem. Nie wiem, jak Pan, Panie Jacku czytał artykuł, bo ja tu nigdzie nie widzę, żeby można go podsumować “nie głosujcie na Kaszubę” jak to Pan ujął, nie widzę tu kpiny z Pana Kaszuby, a wręcz przeciwnie, że p. Gotowiecki wyraża się o nim w sposób ciepły, ukazując go jako kulturalnego człowieka. Moim zdaniem artykuł jest obiektywny. Przecież p. Gotowiecki nic innego w nim nie przedstawił jak to, jak jest. Nie chcę wychodzić przed orkiestrę, ale dla mnie oczywistym jest, że te wybory wygra ponownie p. Górczyński i wg mnie o tym pisze p. Gotowiecki. Co więcej, ja poprzednio głosowałam na p. Dudę, a tym razem zagłosuję na p. Górczyńskiego, mimo że szanuję p. Kaszubę. Taki osób jak ja jest dużo więcej.
      P.S. Gotowiecki nie jest ekonomistą z tego, co się orientuję.

      Reply
    • 5 października 2018 at 16:01
      Permalink

      Panie Jacku,

      Po pierwsze nie jestem ekonomistą, choć dziedzina ta nie jest mi całkiem obca.

      Po drugie, twierdzenie że kpię z D. Kaszuby i mam lekko drwiący stosunek do tego kandydata to jakiś absurd. Pana Kaszubę znam, choć nie jakoś bardzo blisko, od lat, kilka razy w życiu miałem z nim okazję współpracować, szanuję go jako człowieka, bardzo cenię jego zaangażowanie społeczne, natomiast nieco różnimy się w kwestiach politycznych. A już szczytem absurdu jest stwierdzenie że przyczyną mojego negatywnego stanowiska miałby być patriotyzm kandydata – sam jeszcze jako prezes Ostrowieckiego Stowarzyszenia Historycznego “Solidarność i Pamięć” organizowałem konkursy historyczne dla młodzieży, rajdy rowerowe szlakiem miejsc pamięci, nie wspominając o tym, że zapraszałem do Ostrowca takie osoby jak ks. Isakowicz-Zaleski, Bronisław Wildstein, Kornel Morawiecki czy śp. Zbigniew Romaszewski. A 10 lat temu byłem pomysłodawcą i prowadzącym konferencję z udziałem śp. Anny Walentynowicz. Więc zarzut kompletnie od czapy.

      Po trzecie, nie uwzględniłem w artykule Pana Karwińskiego głównie ze względu na to, że jego kandydaturę uważam za pewnego rodzaju demonstrację, mającą wspomóc komitet SiP. Podobnie jak było onegdaj z Pańską kandydaturą na senatora. Może się mylę – życzę Panu Pułkownikowi jak najlepszego wyniku.

      To sprostowania, reszta to Pańskie zdanie, którego nie podzielam, ale do którego oczywiście ma Pan prawo. A jeżeli mój artykuł jest tendencyjny, to proszę samemu napisać obiektywny. Z chęcią się zapoznam i być może czegoś nauczę.

      Z szacunkiem,

      Reply
  • 6 października 2018 at 06:05
    Permalink

    Teoretycznie wszystko mozemy powiedziec piekniej lub jeszcze piekniej. Sprobujmy cos na konkretach w praktycznych rozwazaniach. Temat powszechnie znany, nie wymagajacy glebszych wstepow. Jako znawca spraw spolecznych, jak pan rozwiazal by problem osob poszkodowanych osuwiskiem. Pwewne jest ze poszkodowani tu niczego nie zawinili i zeby nie wchodzic w sprawy prawne kto zawinil, czy wodociagi, czy zaniedbana infrastruktura miejska, czy obie maraz, zostawmy to co wiemy teraz, ale w oparciu o znane powszechnie fakty, co by pan zrobil gdybysmy sie cofneli do tamtego czasu i stanal by pan na tej podmytej skarpie i mial podjac decyzje jak to rozwiazac. Jak by pan szukal przyczyny i winy. Jakich urzyl by pan instumentow miejskich i jak by pan postapil w stosunku do samych poszkodowanych. Zeby uproscic pominmy rowniez sprzatanie i naprawe skarpy. Napewno temat jest panu dobrze znany. Jak powinien postapic dobry gospodrz pana zdaniem. Powinien chronic instytucje miejskie, czy poszkodowanych? Taka sytuacja moze sie powtorzyc , jakis huragan, powodz, czy pekniete rury. Na koniec prosze o krotki pana stosunek do tej sprawy z dzisiejszego punktu widzena.

    Reply
  • 6 października 2018 at 16:27
    Permalink

    Kampania samorzadowa w goracym punkcie i jak sie madry glowy rozpisaly. Tysiace artykulow w internetowym wydaniu gazety ostrowieckiej i nikt nigdy nie ma ochoty komentowac biezacych spraw. A tu nagle mamy przesyt inteligenckich wywodow.

    Reply
    • 6 października 2018 at 19:43
      Permalink

      Może Ty napiszesz coś na bieżące tematy, przecież nikt Ci nie broni. Najlepiej to krytykować innych, nie mając samemu nic do zaoferowania w zamian. Czy coś Cię ubodlo?

      Reply
      • 7 października 2018 at 22:34
        Permalink

        Owszem staram się komentować różnorodne tematy i śmieszy mnie ta nadaktywnosc pojawiająca się raz na cztery lata, związana z walką o stanowiska.

        Reply
  • 7 października 2018 at 22:00
    Permalink

    Ja Ci Damianie B. odpowiem. Zeby dojsc do bierzacych Spraw przelecimy sie krociuto po ostatnich latach. Nie bede cytowal raportow socjopolityki. Takie male nasze zycioew sprawy w tym miescie. Modernizacji Browaru nie bede poruszal, bo modernizowany jest dluzej niz kiedys hotel lysica. No wrecz pomnik modernizacyjnej mysli. Trzymajac sie analogicznie ostatno wydanego wyroku Sadowego w sprawie osuwiska; stwierdam ze: Stanowi zeczy winny jest jego przedwojenny wlasciciel, bo umarl. Poprzednie wladze zrobily dla miasta i ludzi tyle ze chyba tylko prezes wodociagow by na nich zaglosowal, wiec nawet nie startowali. A niewykorzystane srodki nazywali oszczednym gospodarowaniem. Priorytetem bylo wydac jak nawiecej pieniedzy z Uni, a tylko przy okazji zagospodarowanie miasta, czy spraw ludzkich w tym miescie. Pomyslow brakowalo to robiono to co wszedzie, tylko za wieksza kase. Ze spektakularnymi przeblyskami indywidualizmu, jak np lotnisko za piec baniek, czy szpital przemienienia z plastikowymi kranami. (Plastik zbiera bakterie). Osuwisko, lotnisko za piec baniek, doprowadzanie drog do stanu rozkladu, zeby moc je zbudowac od nowa itp. itd. to tylko przyklady gospodarnosci. Wszystko po giga kosztach. Zdjelane wzorem z wojskowych kucharzy i na Hucie wypraktykowane. To byl twardy biznes bez sentymentow. To bylo jak walenie w rogi z milosci do milosci. Nastepne wladze, te obecne tez sprawy ludzkie maja z grobsza w powazanu, choc jest lepiej. Ale jakie lepiej. Poszkodowani osuwiskiem sa duchami tego miasta i to takimi w ktore sie nie wierzy, bo nawet nietataktem jest o nich mowic. Zniszczono i garaze i mienie i sami sobie to musza odbudowac. Maja sie jeszcze cieszyc ze im pozwolono je odbudowac.(na wlasny koszt zecz jasna). Ewentualna pomoc sle sie do rejonow gdzie wichura polamala las, bo nie wierzy sie w nas. A to ci a na nas. Tamta gmina na tym polamanym lesie zarobila juz majatek, mniej wiecej tak jak ci co zajumali rury, a nam nawet pocztowki nie przyslali ze wspolczuciami z powodu tego wyplukanego korytka. W Ostrowcu jest najwieksze bezrobocie w regionie, nawet zabite dechami gminy wypadaja lepiej. Potrzebujacym pracy proponuje sie prace starzowe z wynagrodzeniem ucznia. Nie tworzac niczego co pobudzilo by rynek pracy. Nie organizuje sie nowych miejsc pracy, nie mowie tu o dawaniu pracy przez Urzad Miasta, mowie o jej organizowaniu, stwarzaniu warunkow, starterow , wspieraniu inicjatyw i przedsiebiorczosci. Szkolenia zawodowe to troche slabo. Jeli juz to trzeba isc dalej, chocby w postaci kredytow celowych, nagrod miejskich dla dobrze rokujacych mlodych nowych przedsiebiorcow dajacych zatrudnienie, czy inicjatyw miejskich. Takich jak ten znakomity pomysl ze wspolnym wydawaniem czesci pieniedzy budzetu miasta. Pomysl luks, ale jest robiony tylko na blysk. Czas to jakos rozwinac sensownie, np z lokowaniem w tym lokalnych pracownikow zbijanych w peczki i wynajmowanych do zadan chwilowych, ludzie bez pracy tez moga byc produktem, a przedsiebiorcy chetie z paczek beda korzystac, na ktorym sami zbici w paczke moga zyskac prace, nie staz,choc staz tez, nawet nie tracac zasilku.(nawet tak moze przybywac pieniedzy w tym miescie). I bazy pomyslow, czy nawet stworzenie firmy inicjatyw, w ktorej od pomyslu do produktu finalnego Miasto bedzie pilotowac dane przedsiewziecie glowami ludzi i ich rekami. (jak arab w Dubaju, a dlaczego nie).Cos tak jak rodzice ucza dzieci samodzielnosci. Dajmy pusta ‘chinska’ teczke wzorowym starzystom i wyslijmy ich do sasiednich miast, zeby nawiazali kontakt i zainicjowali wspolprace pomiedzy jakims przedsiebiorstwem z tamtego miasta z jakims przedsiebiorca z naszego, zakladajac jakis pomysl.(np fabryka czolgow).(no lepiej nie ale to przyklad). Niech ci dwaj stworza cos trzeciego. Internetowa baze lokalnej przedsiebiorczesci zeby swiat wiedzial co u nas moze kupic, jak sie zabawic, gdzie sie przespac, i z kim robic interesy. Lub wzorem francuzkim jakis konkurs internetowy. Niech inni wywalaja trzewia zeby nam pokazac cos, co sie moze nam przydac. Ufundujmy nagrode dla najlepszych i jakas minimalna diete,(zeby nie padl od myslenia) rosnaca razem z wynikami. Rozwinie sie wspolpraca miedzy miastami, komunikacja i przy okazji powstanie pare zlotych strzalow, co da moze dla wielu prace i lepsze zycie mieszkancom, a juz napewno szanse na to. Zrobienie wrzutki z kasa i pytanie gdzie mieszkancy chca podjazd dla niepelnosprawnych, pod ZUSem? Czy pod szpitalem? …a miasto sie gotuje we wlasnym sosie, gdzie by bardziej chcieli …To nie tak, ,znaczy.. to tak, ale mozna lepiej. Ale nic od razu nie stalo sie idealem, to jest O.K. Poza blyskotliwoscia formy w tym nie ma nic do przodu, bo to cos i tak trzeba bylo zrobic, ale juz jest pomysl. No wystarczy wychodze z roli, a mialem krytykowac. Wyksztalcenie mlodzierzy jest na dobrym poziomie, problem w tym ze jada tam gdzie im daja wieksze szanse rozwoju. Miasto nie robi nic szczegolnego zeby mlodych zatrzymac w tym miescie. Po za propaganda i koncertami disco polo. Starsi stoja w miejscu. Jak chlopoki pod remiza, patrza w lewo, patrza w prawo i komentuja kazdy chalas ktory uslysza i to po cichu zeby nie bylo na nich. Wena tworcza jak jasny… , Przepraszam ucieklo mi slowo. Politycy i wladze sie czuja jak lobuzy na koloni. Co bysmy nie zrobili to i tak nam nic nie zrobia, w najgorszym razie beda probowac nas odeslac do mamy, ale nie dadza rady, a jak zrobimy cos dobrze to beda chwalic podwojnie. I to taki balans na stolku z asekuracja. (?) Solidarnosc jak gobeliny ..sa.. cos tam wnosza.. ale glownie zbieraja kurz. Nie ma pewnosci czy pamietaja co znaczy to slowo. No nie ma z kim walczyc… Jak obrona cywilna ..jest a jakoby jej niebylo. Partie zaczely chodzic bez zegarkow. Ilosc jadu jaki sie tam zgromadzil nie wrozy wspolpracy. ..Q … wiec kto? (przepraszam niechcialem zdania zaczynac od wiec). Urzedy boja sie otworzyc okno, zeby ktos nie wyfrunal. Ogolnie atmosfera jest zla. Wybory nic nie wniosa nowego dobrego, bo oprocz Patryka Jakiego nikt w tym kraju nie ma pomyslu gdzie my quo vadis. Cala polska sledzi jak lecza Warszawe z gronkowca (Patryk Jaki bedzie wspieral szczepienia), bo na wlasnych podworkach nic sie nie dzieje. Te wybory bardziej przypominaja ustawke niz szukanie lepszego. Premier ma pomysly, wlewa je ktoredy sie tylko da, ale ludzie bardziej patrza co im kapnie niz maja wole te pomysly podejmowac. Przepraszam troche wyjechalem z miasta. No ale wracajac do miasta; Poniewaz to co bedzie, bedzie czescia wiekszego planu, nikt nie ma planu. To tak z grubsza w naszym miescie. W Trzymalpkowie niekonczaca sie balanga, w Urzedach strach, w Partiach karty poszly w tas, a ludzie jak te chlopoki z pod remizy nasluchuja co sie dzieje, ale nie tak znowu zeby ich obchodzilo co sie stanie. Solidarnosc gotowa do walki, ale nie ma z kim, Wladze Miasta graja w ciemno, im wiecej po ciemku tym lepiej, bo jutro nie pewne, a mlodzierz planuje skonczyc szkole i wyjechac. Pozdrawiam Wszystkch (rowniez Orasa z Kastylionu).

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *