Muzyka jest wolności światem, dlatego kocham ją nad życie….

To fragment refrenu jednej z piosenek, którą nie raz mogła słyszeć ostrowiecka widownia podczas koncertów zespołu „Tremolo”, działającego przy Miejskim Centrum Kultury pod kierownictwem Elżbiety Łukawskiej, w pełni oddająca ducha grupy. Autorem słów jest Marcin Urban, zaś muzyki do utworu – założycielka zespołu E. Łukawska. Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje i łączy pokolenia, ale też uwrażliwia i wnosi pogodę w duszy, o czym wiedzą młode członkinie grupy.
„Tremolo” tworzy osiem dziewcząt: Julia Gacoń, Weronika Bąbel, Patrycja Wójcik, Julia Krężal, Amelia Gałucha, Weronika Skiba, Monika Bieńkowska i Inez Czajkowska. Grupa działa od dwóch lat, właśnie teraz obchodzi swoje drugie urodziny. Dała się poznać nie tylko ostrowieckiej publiczności na koncertach, podczas imprez i różnych uroczystości. Wiosną tego roku odniosła sukces na kieleckim festiwalu „Scena dla ciebie”, wyśpiewując drugie miejsce. Jak mówi E. Łukawska, zespół głównie prezentuje muzykę estradową, jednak od września pojawił się nowy nurt – muzyki sakralnej. W minioną niedzielę mogliśmy wysłuchać tego rodzaju utworów podczas Mszy św. w kościele pw. św. Mikołaja w Szewnie, gdzie oprawę muzyczną przygotował zespół „Tremolo”. Jak mówi E. Łukawska, praca z młodymi i utalentowanymi ludźmi jest dla niej przyjemnością.
-Zupełnie jak w refrenie mojej piosenki, kocham muzykę i chcę to przekazać swoim wychowankom. Zespół prezentuje utwory znane, które przearanżowuję na swój styl, uwzględniając możliwości głosowe dziewcząt, nadając im bardziej estradowe brzmienia. W zależności od okoliczności, na koncertach prezentujemy muzykę rozrywkową, przyjemną. Od tego roku zajmujemy się także muzyką sakralną, stąd nasza prezentacja w Szewnie. Październik jest miesiącem Maryjnym, stąd też wystąpiłyśmy z repertuarem pieśni ku czci Matki Bożej –mówi Elżbieta Łukawska.
Nie bez znaczenia dla pracy zespołu jest bogate doświadczenie muzyczne jego założycielki, bowiem E. Łukawska połowę swojego życia zawodowego spędziła w Kanadzie, w Mississaudze, gdzie wyemigrowała w 1989 r. Tam również nie rozstawała się z muzyką, czemu sprzyjały polskie kościoły, łączące emigrantów.


-Tak naprawdę muzyka towarzyszy mi przez całe życie. W Toronto też uczyłam muzyki i prowadziłam chór przy największej polskiej parafii, który był nagrywany dla Polskiego Radia. Wraz z siedmioosobową grupą muzyków, należącą do „postsolidarnościowej” emigracji stworzyliśmy grupę „Ad Libitum”. Na Festiwalu Piosenki Religijnej w Mississaudze w 2000 r., zajęliśmy trzecie miejsce. Była to renomowana impreza, a nasza grupa najmłodsza stażem, więc był to duży sukces. Zimą kolędowaliśmy, zaś wiosną braliśmy udział w festiwalach piosenki żeglarskiej. Wszystkich łączyła pasja do muzyki i brak ograniczeń. Wiele materiałów udało mi się stamtąd przywieźć do Polski. U nas brakuje takich materiałów, zwłaszcza do pracy z dziećmi zaczynającymi edukację muzyczną. Będąc w Kanadzie wyszukiwałam nut, które przywiozłam do Polski –rock and roll, jazz, swing, aby dać jakieś podstawy. Jeśli nie znajdę, to piszę od serca. Można w łatwym układzie rozpisać nuty, ale jest to czasochłonne. W Kanadzie jest większy dostęp do tego typu materiałów. Większa też jest świadomość kształcenia muzycznego. Inaczej oceniani są uczniowie. Choć teraz w Polsce też to się zmienia. Wykształcenie muzyczne pomaga w każdym zawodzie, stąd coraz więcej jest chętnych do nauki gry na fortepianie czy gitarze. Coraz więcej młodych ludzi chce rozwijać swoje pasje muzyczne. Muzyka uwrażliwia, pomaga pokonać stres. W Kanadzie kto uczy się muzyki, otrzymuje dodatkowe punkty. Tam kiedy dziecko jest gotowe do zaliczenia pierwszego poziomu, rodzice piszą podanie do Royal Conserwator Of Music. Każdy nauczyciel ma swój numer identyfikacyjny. Inny nauczyciel uczy, inny ocenia. Egzaminator nie zna nauczyciela, a ocena jest w procentach. Sto procent otrzymują jedynie geniusze, zaś aby zaliczyć potrzebne jest minimum 60 proc. Moi uczniowie otrzymywali noty 80 –90 proc., co było dla mnie dużą satysfakcją. Moimi wiodącymi instrumentami są fortepian i gitara klasyczna, stąd też głównie uczyłam gry na tych instrumentach. Do Polski wróciłam 8 lat temu. Z wiekiem człowiek staje się bardziej sentymentalny i powraca do korzeni. Choć cały czas mam kontakt z Kanadą. Wyjeżdżam dwa razy w roku. Tam mieszkają moje dzieci. Jednak Ostrowiec jest moim rodzinnym miastem, tak jak w napisanej przeze mnie piosence, prezentowanej na koncertach przez „Tremolo” z okazji jubileuszu miasta –„Piosenka dla Ostrowca” –mówi E. Łukawska.
„Tremolo” łączy muzyczną pasję młodych dziewcząt i jego założycielki. Już 6 listopada grupa weźmie udział w ostrowieckim Przeglądzie Pieśni Patriotycznej z okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości. E. Łukawska marzy o wydaniu płyty zespołu, lecz jest to dosyć kosztowne, stąd zespół szuka potrzebnych środków. Z pewnością piękne głosy członkiń grupy będziemy mogli wciąż podziwiać podczas ostrowieckich prezentacji.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *