Odcięci od świata

Od kilku lat mieszkańcy gminy Sadowie walczą o asfalt na drodze.
Dotychczasowy przejazd urywa się w pewnym momencie, a potem już tylko koleiny, doły i nieszczęsny wąwóz, który uniemożliwia przejazd.
Udałam się do Sadowia. Przy drodze stoją trzy domy obok siebie, w malowniczym miejscu, prawie odciętym od świata. Samochodem można podjechać jedynie do pierwszej posesji. Dalej to już spacerkiem. Przy słonecznej pogodzie to przyjemność. Jednak żyć tak na co dzień, by nie móc dotrzeć do domu, suchą i prostą drogą, to ogromny problem.
-Walczę o tę drogę od 2010 r., odkąd pojawił się problem z wywozem śmieci. Duży samochód nie ma szansy na przejazd. Do naszych posesji nie dojedzie karetka ani straż pożarna. Właściciel sąsiedniego pola nie ma jak podjechać po zbiory. Jednego roku nie miał możliwości wywiezienia zebranych buraków. Leżały na polu, bo nie miał jak po nie wjechać i zabrać -mówi jedna z mieszkanek.
Odcinek asfaltowy ciągnie się od głównej drogi w Sadowiu, w pewnym miejscu urywa się między polami, dalej jest wąski wąwóz, przez który bezpiecznie nie przejedzie żaden samochód. Do trzech wspomnianych posesji można dojechać drogą naokoło. Tam też jest asfaltowa nić. Jednak tuż za zakrętem asfalt niespodziewanie się kończy. Odcinek dochodzący do posesji, na skutek interwencji mieszkańców jest wysypywany kruszywem co sezon. Jednak efekt tych prac jest krótkotrwały. Mieszkańcy po każdej ulewie od nowa toną w błocie. A próby przejechania odcinkiem przez wąwóz kończą się uszkodzeniem pojazdów.
-Jest to poważny problem, szczególnie gdy czeka się na pomoc. Nowoczesna nawigacja wskazuje dojazd od wąwozu. Kiedyś wezwaliśmy karetkę do starszej sąsiadki i kierowca pogotowia wjechał w tę drogę. Utknął, gdyż nie mógł przez wąwóz przejechać. Musiał nawrócić, z powrotem dojechać do drogi głównej i pojechać dookoła. A to znacznie wydłużyło czas. Każdy tak błądzi. Gdyby coś się działo, nikt tu do nas nie dojedzie. Ostatnio zgłaszaliśmy problem w urzędzie gminy. Przysłano pracowników, wysypano żwirek, ale to tylko na chwilę. Sami też na własny koszt zamawiamy kruszywo, aby wyrównać tę drogę. Czekamy cierpliwie, bo gmina obiecała nam asfalt, ale tej cierpliwości już nam nie wystarcza -mówią mieszkańcy.
Jedna z właścicielek posesji na własny koszt wykonała drogę pomiędzy polami, łączącą jej posesję z asfaltowym odcinkiem.
-Dzięki temu może wjeżdżać mniejszy samochód, aby odebrać ode mnie śmieci. Musiałam coś zrobić, bo inaczej nikt by do mnie nie dojechał. Z tej drogi korzysta też rodzina, bo nie ma innej możliwości. Jednak nie jest to rozwiązanie problemu. Nie stać mnie na utwardzenie tego swojego odcinka. A zapewnienie dojazdu do posesji, to obowiązek gminy. Dziś ludzie w niektórych miejscowościach mają asfalt na dojazdach do pól. A my od tylu lat nie możemy doprosić się o porządną drogę do naszych domów -dodaje mieszkanka.
Zwróciliśmy się do wójt gminy Marzeny Urban -Żelazowskiej, która – jak przyznaje, zna problem mieszkańców związany z drogą w Sadowiu.
– Znam dokładnie problemy mieszkańców. Staramy się ten odcinek wyrównywać w ramach remontów bieżących, lecz mam świadomość, że jest to tymczasowe zaradzenie problemom. Droga została zgłoszona do remontu we wniosku o dofinansowanie w ramach przebudowy dróg lokalnych. Jest to około 700 m. Niestety, nie została zakwalifikowana do realizacji. Pojawiała się jednak szansa na dofinansowanie tego zadania w ramach programu usuwania klęsk żywiołowych. Stąd też ponownie zgłosiliśmy ten odcinek, uzyskał on właściwą kwalifikację i zostanie wyremontowany w 2019 r. – potwierdza wójt M. Urban -Żelazowska.
Miejmy nadzieję, że tym razem nic nie zakłóci realizacji zadania i wiosną mieszkańcy będą już korzystać z tak długo oczekiwanego asfaltu.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *