Andrzej Jędrzejewski – twórca wszechstronny

Andrzej Jędrzejewski mieszka na co dzień w Biskupicach w gminie Sadowie, ale od lat pracuje w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Jest osobą o wielu twórczych pasjach: rysuje, maluje, rzeźbi, wykonuje grafikę, tworzy wiersze, jest kronikarzem, śpiewa w ludowym zespole. Obecnie w filii biblioteki – Ośrodka Kultury Gminy Sadowie w Biskupicach można zobaczyć wystawę jego prac malarskich i rysunków.
To miejsce nieprzypadkowe, bowiem w tym budynku znajdowała się jego szkoła podstawowa, od której wszystko się zaczęło.
– To prawda, wszystko zaczęło się od nauki w małej, wiejskie szkole w Biskupicach, gdzie nauczycielem był nieżyjący już Henryk Lisowski, który świetnie rysował – wspomina pan Andrzej. Nie dość tego, doskonale potrafi ł przekazać swoją pasję. To nie był nauczyciel typu: weźcie i narysujcie, to czy tamto, ale wszystko nam pokazywał. Do mnie to trafiało, chyba on też zauważył, że to lubię, a nie dość tego widział, że malowanie, czy rysowanie nie sprawia mi żadnej trudności, ale mnie to bawi. Pamiętam, że uwielbiałem zapach farby. Dlatego też wybrałem liceum w Opatowie, a następnie postawiłem na Studium Reklamy w Ciechanowie.
Mimo, iż Andrzej Jędrzejewski nie ma dyplomu zawodowca, to jego artystyczne dokonania stanowią twórczość wysokich lotów. Nieważne czy patrzymy na martwe natury, portrety, krajobrazy, czy rysunki. Każde z nich mają w sobie to coś.
-W Ostrowcu Świętokrzyskim pracuję od 1976 r., gdzie zacząłem od gospodarki mieszkaniowej, później było RPGK w dekoracji miasta, gdzie miałem praktyki u nieżyjącego Marka Iżaka, ostatnio związany jestem z Zakładem Usług Pogrzebowych – wylicza Andrzej Jędrzejewski. Co do rysunku, inspiracją był dla mnie Tadeusz Kurek i jego portrety. Rysuję z fotografii, bo cyfra daje takie możliwości, że można w zaciszu pracowni przygotowywać własne prace. Portretując, czuję bardzo bliski kontakt z osobą nawet mimo tego, że nie stoi obok mnie mi pozując. Przyznam, że zacząłem od portretów rodzinnych, a to z tej przyczyny, że przecież nikt z najbliższych nie będzie mnie krytykował, jak coś nie wyjdzie. Wyszło chyba nieźle, bo udało mi się nawet wydać foto album z portretami najbliższych w najróżniejszych okresach ich życia.


Malarstwo, czy rysunek, to tylko niektóre z pasji Andrzeja Jędrzejewskiego. Bowiem kolejnymi jest pisanie wierszy, a także działalność kronikarska. Inspiracją dla niego jest dosłownie wszystko, uwielbia przemycać anegdoty nie tylko z lat szkolnych.
-Właśnie obchodziliśmy 45-lecie matury i przy tej okazji powstało okolicznościowe wydawnictwo, choć po raz pierwszy spotkaliśmy się przed dwudziestoma laty i później było już tak co roku, zawsze na każde ze spotkań coś przygotowywałem – wspomina pan Andrzej wskazując na okolicznościowe plakaty swego autorstwa, czy strofy, które powstały z myślą o kolegach ze szkolnej ławy, czy profesorach. -Cieszy mnie, że wydarzenie sprzed lat potrafiło nas zjednoczyć, a co ważne utkwiło tak w naszej pamięci.


Okolicznościowe kroniki Andrzej Jędrzejewski tworzy na różnorodne okazje. Może zainspirować go wycieczka zakładowa, koncert Maryli Rodowicz, czy uczestnictwo w zespole ludowym „Folk Song” w Gminnym Ośrodku Kultury W Sadowiu, gdzie rozwija swą wokalną pasję pod okiem instruktora Pawła Cieślika. Tak samo jest z tzw. „małą literaturą” jego autorstwa, gdzie wydawać się może zwykłe zdarzenie może być dla niego inspirujące. Nie ukrywa jednak, że właśnie obserwacja codzienności najbardziej potrafi go natchnąć i nieważne, że dzieje się to w „PKS-ie” podczas powrotu do domu, gdzie musi wiersz spisać np. na papierku po serze.
– Moje fraszki powstają w najróżniejszy sposób, czasami ktoś przychodzi i po prostu rzuca temat – przyznaje. „Zniosła kura złote jajo, piękne, w dużej skali – zdechła, bo na siłę drugie wyciskali”, to akurat coś a propos naszej zachłanności.
– Pan Andrzej to nasz zakładowy człowiek orkiestra – mówi jego współpracownica Ewelina Nierubiec. Począwszy od tego, że maluje, to jeszcze pisze utrwalając wszelkie firmowe anegdoty. To już tradycja, że jak ktoś przechodzi na emeryturę, otrzymuje portret i wiersz. Szkoda, że pan Andrzej już w listopadzie sam kończy pracę. Przyznam się, że już się przygotowujemy na to, aby dotrzymać tradycji, ale mamy świadomość, że nie będzie to na tak dobrym poziomie. Podziwiam go za jego energię, a także to, iż potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji, mimo iż jest osobą skromną.
– Robię to wszystko, bowiem uważam, że każdy z nas powinien po sobie zostawić jakiś ślad – mówi. Mam swój ogród, to tzw. „Andrzejówka”, w której nabieram siły i natchnienia do kolejnych prac.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *