Fałszywy alarm i to nie raz

Na terenie Ostrowca Świętokrzyskiego mieliśmy kilka incydentów, do których wzywano służby ratownicze. Jednak po ich przyjeździe na miejsce, okazało się, że zapowiadane dramatyczne  zagrożenie nie potwierdziło się w żadnym z przypadków.

I tak w czwartek wszystkie służby zostały postawione na równe nogi, po tym, jak rzekomo na Osiedlu Ogrody mogło dojść do wysadzenia jednego z bloków mieszkalnych. Z wojewódzkiego centrum ratownictwa wpłynęło zgłoszenie, od mężczyzny, mówiące o tym, że jego syn zgromadził substancje łatwopalne i może dojść do wybuchu.

Z pierwszych doniesień można było wywnioskować, że w lokalu znajdują się cztery butle gazowe.

– Po przyjeździe na miejsce okazało się, że osoba posiadała, ale cztery butelki z substancją do napełniania zapalniczek- słyszymy.

Dzień później znów służby postawiono na równe nogi, po tym, jak podobno z okien jednego z bloków chce wyskoczyć kobieta. Dopiero po przyjeździe wyspecjalizowanych jednostek okazało się, że owa mieszkanka po prostu wieszała pranie, czy też nową firankę w oknie.

Jeszcze groźniej miało być przy ulic Siennieńskiej w piątkowe późne popołudnie, gdzie ktoś wyrzucił przez okno dziecka. Tutaj też „sensacje” się nie potwierdziły, a na miejscu pojawiając się zaraz za specjalnymi służbami, usłyszeliśmy od mieszkańców, że to na pewno żart, kogoś „po paru głębszych”.

Te sytuacje doskonale pokazują, że z jednej strony nie można lekceważyć żadnego zagrożenia, ale można warto zastanowić się przed postawieniem na równe nogi służb ratownictwa, bowiem nie wykluczone, iż równocześnie komuś jest potrzebna rzeczywiście realna pomoc.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *