Jaś potrzebuje naszego wsparcia

Jaś za bardzo śpieszył się z przyjściem na świat. Akcja porodowa zaczęła się w szpitalu w Ostrowcu Świętokrzyskim, ale jego mama zdążyła dojechać do szpitala w Lublinie.
Chłopczyk urodził się jako wcześniak w 29. tygodniu ciąży. Zdrowy, ale w szóstej dobie dostał krwotoku wewnętrznego. Doszło do zalania mózgu, czyli wodogłowia pokrwotocznego. Długo ważyły się losy dziecka.
Teraz Jaś ma cztery lata. Nie chodzi. Cały czas leży. Nie mówi. Przy karmieniu dziecka rodzice korzystają z gastroskopii.
-Cały czas pojawiają się nowe problemy – przyznają rodzice. Jaś ma pewien niedosłuch i prawdopodobnie nie widzi. Byliśmy w Centrum Pediatrii i Onkologii w Chorzowie i tam, w czasie specjalistycznych badań wzroku, nie reagował na bodźce.
Rodzice cały czas znajdują się przy łóżku Jasia. Pielęgnują syna, a poza tym sama ich obecność uspokaja dziecko. Tata Jasia pracuje w Luxionie Poland w Jacentowie. Kierownictwo zakładu, dyrektor Michał Szybalski, okazują rodzinie nieocenione wsparcie. W chwili, gdy pojawiają się problemy w domu z synem, pan Piotr może się zwolnić i w ciągu dwudziestu minut czy pół godziny przyjechać do domu. Kierownictwo firmy i koledzy bardzo pomogli Szafrańskim w przygotowaniu Jasia do terapii komórkami macierzystymi w szpitalu w Lublinie. Przeprowadzili w zakładzie zbiórkę pieniędzy i wsparli kolegę.
-Mam szczęście, że trafiłem do tak dobrego zakładu i na tak wspaniałych ludzi. Dzięki zrozumieniu i pomocy, okazywanej mi w Luxionie, jesteśmy w stanie razem z żoną opiekować się Jasiem – mówi.


Pan Piotr pochodzi spod Staszowa, a pani Dorota z okolic Lublina. Ponieważ nie są zameldowani w Ostrowcu Świętokrzyskim, to początkowo nie starali się o mieszkanie komunalne. Gdy Jaś się urodził, wynajmowali dwupokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze w bloku przy ulicy Osadowej. Rodzice mieli jednak ogromne problemy ze zniesieniem na dół wózka i syna, chcąc udać się choćby na spacery. Rok temu wynajęli mieszkanie w bloku przy ulicy Sienkiewicza. Mieszkają na parterze. Mają nawet łazienkę przystosowaną dla osoby niepełnosprawnej. Na własne mieszkanie rodziny nie stać.
-Cały czas jesteśmy związani ze Szpitalem Dziecięcym w Lublinie – mówią rodzice. Można powiedzieć, że syn jest pod stałą opieką tamtejszych lekarzy. Bywa, że dwa, a nawet trzy razy w tygodniu jeździliśmy z Ostrowca Świętokrzyskiego samochodem do Lublina, ale mamy też miesięczne przerwy w wyjazdach. Niedawno skończyliśmy terapię komórkami macierzystymi i aby podtrzymać efekty leczenia musi być zapewniona rehabilitacja interdyscyplinarna i na to, obok leczenia, idą głównie środki – podkreśla pani Dorota. –To była szansa dla syna, ale i ogromny koszt, bo leczenie kosztowało nas do tej pory ok. 40 tys. zł. Dla nas, którzy żyjemy z pensji męża, było to nie do osiągnięcia.
Z kolei z Kielc, co trzy miesiące, przyjeżdżają do Szafrańskich lekarze i pielęgniarki z poradni żywienia. Sama żywność dociera regularnie pocztą kurierską. Co prawda jedzenie jest refundowane, ale pozostałe wydatki związane z leczeniem Jasia, rodzice muszą już pokrywać sami, czyli z pensji ojca i zasiłków, jakie otrzymuje pani Dorota.
-Najwięcej kosztują nas leki przeciwpadaczkowe i oczywiście rehabilitacja Jasia – mówi Dorota Szafrańska. -Pomijam już codzienne wydatki na rękawy, opatrunki, gaziki itp. Z początku próbowaliśmy zawozić Jasia na rehabilitacje do przychodni, jednak często kończyło się to atakami padaczki. Jaś nie widzi i dlatego boi się tego wszystkiego, co dzieje się wokół niego. Dlatego panie rehabilitantki przychodzą do nas trzy razy w tygodniu.
Do mieszkania państwa Szafrańskich przychodzą też w razie potrzeby lekarze i pielęgniarka z hospicjum dla dzieci GOMED, których pomoc, jak podkreślają rodzice Jasia, jest nieodzowna. -Reagują na każdy nasz telefon i na każdy nasz niepokój o synka – mówi pan Piotr.
Tata chłopczyka powiedział, że Jaś nie miał szczęścia jak inne dzieci, którym udaje się wyjść z wcześniactwa obronną ręką. Mimo to, Jaś ma ogromne szczęście, ma bardzo kochających go rodziców, którzy nie zgodzili się na propozycję lekarzy o pozostawieniu chłopca w hospicjum.
-Nie wyobrażamy sobie, aby go nie było w domu – mówią zgodnie.
Każdy z Państwa, kto zechciałby wesprzeć rehabilitację Jasia, może to zrobić przez
Fundację Przyjaciół Wychowania Chrześcijańskiego „Feliks” w Ostrowcu Świętokrzyskim, ul. Grabowiecka 15
nr konta bankowego Bank Pekao SA 95 1240 5035 1111 0010 6509 1718 z dopiskiem „JAŚ”.
Jaś jest także pod opieką
Fundacji Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01 -685 Warszawa
Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994 Tytułem: 28413 Szafrański Jaś – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.
Nie bądźmy obojętni na los Jasia. Liczy się każda kwota. W imieniu rodziców serdecznie dziękujemy za okazane serca.
J. Boleń, K. Florys

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *