Chcę odzyskać prawa do córki!

Weronika jest młodą kobietą. Mieszka w domu jednorodzinnym wraz z rodzicami w okolicach Ostrowca Św. W 2014 r. wyszła za mąż. Poślubiła mężczyznę z sąsiedniej gminy.
-Mąż miał już za sobą nieudane małżeństwo. Jednak nie miało to dla mnie żadnego znaczenia, gdyż między nami układało się dobrze. W poprzednim związku nie miał dzieci. Po ślubie zamieszkałam w domu, z jego rodzicami, gdyż cała rodzina zajmowała się pracą w gospodarstwie. Zajęcia nie brakowało od rana do wieczora. Nie byłam przyzwyczajona do takiej pracy, gdyż moi rodzice gospodarstwa nie prowadzą. Jednak starłam się pomagać, jak mogłam. Od początku nie układały się relacje moje z teściową. Nie była ze mnie zadowolona, co okazywała mi na każdym kroku. Potem zaszłam w ciążę, więc nie mogłam pracować, tak jakby tego oczekiwała teściowa. Zaczęły się problemy. Mąż co innego ustalał ze mną, a co innego mówił swojej matce.
Dostrzegałam jego dwulicowość, co też było przyczyną nieporozumień między nami –mówi kobieta.
Poważny kryzys małżeństwa nastąpił po urodzeniu dziecka. Wtedy już Weronika zastanawiała się jak opuścić dom męża.
-Po porodzie wróciłam z córką do męża. Miałam nadzieję, że jakoś wszystko się ułoży. Jednak poród był trudny. Przeżyłam wstrząs poporodowy. Po powrocie do domu bardzo źle się czułam. Trafi łam z powrotem do szpitala. Nie było możliwości, abym zabrała ze sobą córkę, więc dziecko zostało pod opieką męża i teściowej. Lekarz zalecił, abym ściągała pokarm dla dziecka i żeby mąż go zabierał.. Jednak tego nie robił. Po siedmiu dniach zostałam wypisana do domu. Wróciłam do teściowej i tu zderzyłam się z kolejnym problemem. Teściowa powiedziała, aby zawiązała piersi bandażem i nie karmiła dziecka, gdyż Zuzia już nauczyła się jeść mleko z butelki. Byłam tym oburzona. Nie zgodziłam się i sama karmiłam córkę. Relacje z mężem były coraz gorsze. Odnosił się do mnie wulgarnie. Zabrał mi pieniądze, które otrzymałam po urodzeniu dziecka. Nie miałam żadnych swoich środków. Nie pozwolił mi kontaktować się z rodzicami. Ani też rozmawiać z sąsiadami. Czułam się ubezwłasnowolniona. Postanowiłam opuścić męża. Teściowa zgodziła się, abym wróciła do swoich rodziców, ale pod warunkiem, że zostawię mężowi Zuzię. Nie mogłam na to pozwolić. Udało mi się skontaktować z rodzicami, którzy po mnie przyjechali i w asyście policji opuściłam dom męża z córką –relacjonuje zdarzenie kobieta.
Weronika zamieszkała z rodzicami i ze swoją córką. Jak twierdzi, proponowała mężowi spotkania z dzieckiem, jednak on z tego nie korzystał.
-Chciałam, aby Zuzia miała kontakt z ojcem. Mąż przyjeżdżał, jednak nie był zainteresowany dzieckiem. Nie chciał się bawić z Zuzią czy też brać jej na spacer. Nie budował z dzieckiem żadnych więzi. Potem przestał przyjeżdżać. Jedna z wizyt w domu skończyła się awanturą z moją mamą, podczas której mąż ją uderzył. Przez cały czas opiekowałam się dzieckiem. Pomagali mi rodzice, kiedy chodziłam do pracy. Zuzia rozwijała się prawidłowo i niczego jej nie brakowało. Okazało się, że musi być na diecie bezglutenowej. Jest to kosztowana dieta, jednak przy wsparciu rodziców, radziłam sobie finansowo. W 2016 r. mąż złożył wniosek o rozwód z orzeczeniem o mojej winie i ograniczeniu mi praw rodzicielskich do córki. Potraktowałam to niemalże jak żart. Miałam adwokata z urzędu. Nie pomyślałam nawet, że mogę stracić Zuzię- mówi dalej kobieta.
Mąż kobiety zarzucał jej między innymi, że nie dokłada staranności w dbałości o dziecko, ma urojenia i zachowania psychopatyczne. Rodzice Zuzi zostali poddani badaniom w Opiniodawczym Zespole Specjalistów Sądowych w Kielcach. Niestety, wydana opinia nie była korzystna dla kobiety. Pomimo wielu zaświadczeń wystawionych przed specjalistów, w tym lekarza psychiatrę oraz lekarza rodzinnego, potwierdzających, że kobieta nie cierpi na zaburzenia psychiczne, a dziecko będące pod jej opieką rozwija się prawidłowo i jest zadbane, sąd przyznał prawa rodzicielskie ojcu dziecka.
Tymczasem w jednej z wydanych opinii czytamy, że pobyt dziecka w środowisku ojca, z którym dziewczynka nie ma kontaktu, może być zagrożeniem dla jej dobra.
Weronika nie może pogodzić się z taką decyzją. Kobieta ma dobrą opinię w swoim środowisku. Nie miała także problemów w pracy. Jest osobą cichą, pokorną i nieco zamkniętą w sobie. Jednak przez 4 lata sprawowała opiekę nad córką i jak wynika z opinii biegłych, dziecko rozwija się prawidłowo, biegli nie dostrzegli żadnych uchybień w zachowaniu czterolatki. Tymczasem ojciec dziewczynki nie ma z nią dobrego kontaktu, jak wynika z jego zeznań w sądzie, podtrzymywanie relacji z dzieckiem uniemożliwiała mu żona. W całej sprawie jest wiele pytań i wątpliwości. Ojciec dziecka nie cieszy się dobrą opinią w swoim środowisku. Jest skonfliktowany z sąsiadami. Uchodzi za zamożnego człowieka i zdaniem sądu jest w stanie zapewnić godne utrzymanie dziecku. Jednak czy pracując w dużym gospodarstwie jest też w stanie poświęcać czas potrzebny małemu dziecku i jest też w stanie ofiarować Zuzi niezastąpione matczyne ciepło i miłość? Na te pytania niezawisły sąd w uzasadnieniu nie odpowiedział. 4–letnia Zuzia wciąż przebywa u matki.
-Nie jestem chora psychicznie. Być może wydarzenia związane ze złymi relacjami z mężem nie wpłynęły na mnie dobrze, ale nie mam żadnych zaburzeń. Nie wyobrażam sobie życia bez Zuzi. Jestem gotowa poddać się całej diagnostyce, jeżeli to konieczne, aby udowodnić, że nie stanowię żadnego zagrożenia dla mojej córki i kocham ją całym sercem. Złożyłam apelację od postanowienia Sądu w Kielcach do Sadu w Krakowie –mówi Weronika. Zdesperowana kobieta, z dużą nadzieją oczekiwała na rozpatrzenie przez Sąd Apelacyjny w Krakowie, jej odwołania od wyroku Sądu Okręgowego. Wyrok II instancji został jednak utrzymany w mocy.
– Od ograniczenia mi praw rodzicielskich z powodu stanu zdrowia, minie wkrótce rok – podkreśla Weronika. -W tym czasie byłam na kilku wizytach u psychiatry. Odzyskałam równowagę psychiczną. W obecnym stanie zdrowia nie widzę przeciwwskazań, abym mogła sprawować opiekę nad swoim dzieckiem. Chciałabym poddać się badaniu w Opiniodawczym Zespole Sądowych Specjalistów w Kielcach, gdzie byłam wcześniej wzywana. Zapytaliśmy, w imieniu zainteresowanej, czy istnieje taka możliwość? Odpowiedziano nam, że badanie może być wykonane tylko na zlecenie sądu.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Sądzie Rejonowym w Ostrowcu wynikało, iż prawa rodzicielskie mogą być wrócone, jeśli ustaje przyczyna, która była powodem ich ograniczenia. Kobieta winna złożyć wniosek wraz z dowodem na obecną sytuację. Dowodem może być m. in. dokument o zakończonej terapii, czy ukończonym leczeniu. Po przekazaniu tych informacji, Weronika zdecydowała się złożyć w Sądzie Rodzinnym stosowny wniosek o przywrócenie jej praw rodzicielskich. Zwróciła się również o pomoc i wsparcie do Rzecznika Praw Dziecka w nadziei, iż do zakończenia wszczętych postępowań córka nie zostanie jej odebrana.
Danuta Moskalik, Anna Mroczek

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *