Skromna, ale zasłużona wygrana piłkarzy KSZO w Wielką Sobotę

III liga piłkarska. Grupa IV. *KP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Czarni Połaniec 1:0 (0:0).

1:0 – Kamil Bełczowski, 72 min.

KSZO: Frątczak – P.Cheba, Puton, Mężyk, D.Cheba – Łokieć (46.Bełczowski), Rogoziński (46.Sarwicki), Burzyński, Madej (89.Brociek), Kapsa (85.Ziółkowski) – Grunt (90.Mateusz Wróbel). Trener: Marcin Wróbel.

Czarni: Gnatek – Wątróbski, Załucki, Witek, Misztal, Buczek, Janiec, Bawor (68.Zięba), Tetlak, Ryguła (62.Żyła), Krępa (79.Meszek). Trener: Krzysztof Łętocha.

Żółte kartki: Rogoziński, Mężyk, Bełczowski, Burzyński – Wątróbski, Misztal, Bawor, Załucki, Krępa.

Czerwona: Załucki (65 min., za drugą żółtą).

Piłkarze KSZO odnieśli w Wielką Sobotę skromne, ale jak podkreślili na konferencji prasowej obaj szkoleniowcy w pełni zasłużone, choć – trzeba to przyznać – ciężko wywalczone, zwycięstwo.

Pomarańczowo – czarni, którzy na papierze byli zdecydowanymi faworytami tego spotkania, długo kazali swym najwierniejszym kibicom czekać na upragnionego gola. Padł dopiero w 72 min., po tym jak Patryk Cheba z akcji oskrzydlającej dośrodkował w pole karne, a dobrze ustawiony i pozostawiony bez opieki Kamil Bełczowski wpakował głową piłkę do siatki.

Ostrowieccy piłkarze mogli już prowadzić w I połowie. O sporym pechu może mówić nasz środkowy pomocnik Fabian Burzyński, który najpierw w 35 min oddał strzał z dystansu, po którym piłka odbiła się od słupka, a cztery minuty później z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę bramki Czarnych. No cóż, takie strzały uważa się za niecelne, ale można przy nich ponarzekać na przysłowiowy brak łutu szczęścia. W tej części gry okazję na zdobycia gola miał także Mateusz Madej. Z kilku metrów główkując, po wrzutce Fabiana Burzyńskiego, trafił jednak wprost w bramkarza zespołu gości. 

Goście grali twardo i przez długi okres meczu radzili sobie w grze defensywnej. Od 65 min. występowali jednak w dziesięciu, bo za drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę boisko musiał opuścić Mateusz Załucki. KSZO miał szansę podwyższyć rezultat spotkania, ale strzał Patryka Cheby był minimalnie niecelny, Kamila Bełczowskiego zdołał obronić golkiper z Połańca, a Mateusza Madeja poszybował wysoko nad poprzeczką bramki zespołu gości. 

W meczu z Czarnymi w naszym zespole zadebiutował pojawiając się na murawie w doliczonym czasie gry 16-letni Mateusz Wróbel, syn naszego szkoleniowca.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *