Straciłam wiarę w uczciwość opiekunki

Telefon od 80-letniej czytelniczki poruszył niezwykle ważny problem dla osób niepełnosprawnych, egzystujących tylko przy pomocy osób trzecich oraz relacji między nimi.
-Od lat ja i mój mąż, z powodu niepełnosprawności, nie opuszczamy domu i jesteśmy zdani na odwiedzające nas opiekunki oraz rehabilitanta –mówi czytelniczka. Jedna z nich świadczyła usługi na zlecenie MOPSu. Dotychczas nie mieliśmy żadnych problemów z osobami, które na co dzień goszczą w naszym domu. Aż zdarzył się incydent, który zachwiał moją wiarę w uczciwość opiekunki. Otóż zginęło mi kilkaset złotych z miejsca, w którym je od dawna przechowywałam. Nie chciałam od razu zgłaszać tego faktu policji. Zwróciłam się więc do opiekunki z propozycją, aby pieniądze trafiły na swoje miejsce, a ja uznam wówczas sprawę za niebyłą.
Ona jednak od początku zarzekała się, że pieniędzy nie wzięła, ale nieopatrznie wymieniła zaginioną kwotę, której ja celowo dotąd nie podawałam. Odczekałam kilka dni. Pieniądze się jednak nie odnalazły. Nie miałam wyboru. Zgłosiłam ich zaginięcie przedstawicielce firmy świadczącej usługi opiekuńcze, która od razu powiadomiła o sprawie policję. Zaczęły się bardzo nieprzyjemne dla mnie przesłuchania. Odnosiłam wrażenie, że moje podejrzenia i podawane fakty nie są do końca uznawana za wiarygodne. W końcu skończyłam już 80 lat. Nie byłam też w stanie podać żadnych namacalnych dowodów wskazujących na sprawcę. Czułam się podczas toczącego się postępowania, nie jak poszkodowana, a jak osoba przysparzająca problemów. Była to dla mnie bardzo wyjątkowo niekomfortowa sytuacja. Ostatecznie sprawa została umorzona z powodu braku możliwości wykrycia sprawcy.
Pozostał mi niesmak i gnębiące poczucie bezradności .Bez przerwy zastanawiam się też nad tym, czy mogłam tego wszystkiego uniknąć? Postanowiłam również zabezpieczyć swoje mienie przed zakusami nieuczciwych osób. Chociaż nie wiem jeszcze, jak to zrobić?
***
Informacje, jakie uzyskaliśmy w tej sprawie w MOPS-ie, potwierdzają zaistnienie opisanego zdarzenia, a także zachowanie wszelkich obowiązujących w takich przypadkach procedur. Bezwzględnie powiadomiona została policja. Przeprowadzone były też rozmowy z osobami i firmami świadczącymi usługi opiekuńcze. Nie udało się jednak ustalić winnego kradzieży. Opiekunka z powodu braku zaufania zgłaszanego wobec niej przez poszkodowaną, nie świadczy już u niej usług. Pozostała jednak dalej w firmie, w której wydano jej dobrą opinię. Należy dodać, iż opisana przez czytelniczkę sytuacja, to rzadkość przy świadczeniu usług opiekuńczych przez profesjonalne firmy, które mają sprawdzonych pracowników i poręczają za nich.Warto jednak, kierując się zasadą ograniczonego zaufania, bardziej zabezpieczyć swoje mienie i chować pieniądze w kasetkach, czy małych sejfach montowanych w meblach. Można też nabyć kamerę rejestrującą to, co dzieje się w danym pomieszczeniu. W końcu ostrożności nigdy za wiele. Zwłaszcza w przypadku ludzi starszych, empatycznych i łatwowiernych, nie dostrzegających wielu zagrożeń.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *