Jazz w blasku księżyca

Na ostrowieckim Rynku zaśpiewała nasza jazzowa wokalistka, Malwina Masternak. Ostrowczance, absolwentce Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w naszym mieście oraz renomowanej Berklee Global Jazz Institute w Bostonie, akompaniował hiszpański pianista, Inigo Ruiz de Gordejuela. Jazz przy wschodzącym księżycu miał wielu fanów i był sporym wydarzeniem kulturalnym w Ostrowcu. Dyrektor ostrowieckiej szkoły muzycznej Ewa Jurkowska – Siwiec, na zakończenie koncertu i w podziewaniu za wrażenia artystyczne zarówno Malwinie, jak i Inigo przekazała okolicznościowe puchary i medale.
-Pomysł na koncert podczas wakacji w rodzinnym mieście, to już tradycja, bo trzy lata temu również cieszyłaś nas podobnym występem. Czy jazz pod gołym niebem, kojarzący się jakby nie było z bardziej z kameralnymi salami, to dobry pomysł?

-Wakacje w Ostrowcu – przyznaję to – kojarzą mi się z koncertowaniem pod gołym niebem. To prawda, że nie zdarza mi się koncertować w takich warunkach – mówi Malwina Masternak. -Jestem w Ostrowcu już od dwóch tygodni. Zdążyłam także odbyć wycieczkę do Zakopanego. Faktycznie, jazz pod gołym niebem, to rzadkość. Myślę jednak, że takie przedsięwzięcia mają sens. Warto muzycznie edukować naszą, ostrowiecką społeczność, tym bardziej, że na co dzień ma raczej kontakt przeważnie z prostą muzyką zaliczaną do gatunku disco polo. Za taką możliwość koncertowania chcę podziękować dyrekcji Miejskiego Centrum Kultury.
-Każdemu występowi towarzyszy trema. Czy miałaś ją także przed koncertem w rodzinnym mieście?
-O, tak. Przecież na koncert przybyli moi najbliżsi. Mama, rodzice chrzestni, brat. To tylko wyzwala dodatkową mobilizację. Gdzie, jak gdzie, ale w Ostrowcu chciałam zaśpiewać najlepiej, jak umiem.
-Akompaniował ci hiszpański jazzman, Inigo Ruiz de Gordejuela. Jak sprawdziliśmy, to niezwykły muzyk…
-Inigo, tak jak ja, jest absolwentem Berklee College of Music oraz New England Conservatory w Bostonie. Dotychczas nagrał trzy płyty. Ta ostatnia zdobyła tytuł płyty roku w kategorii jazzowej w Hiszpanii. Inigo z powodzeniem występował już na wielu festiwalach, choćby na tak prestiżowym, jak Victoria Jazz Festival. Czyż można się więc dziwić, że z tego względu miałam podczas koncertu dodatkową tremę? Na szczęście, wszystko wyszło nam tak, jak chcieliśmy.
-Przygotowałaś na ostrowiecki koncert niezwykły repertuar, bo znalazły się w nim zarówno standardy – przyznaję bardziej znane wytrawnym sympatykom jazzu, jak i własne kompozycje… Całość wybrzmiała jednak niezwykle spójnie, na dodatek okraszona została wyjątkowo zgrabnymi wizualizacjami…
-To prawda. Od dłuższego czasu inspiracją dla mnie jest poezja Leopolda Staffa i Wisławy Szymborskiej. Malowanie ich twórczości jazzem sprawia mi ogromną frajdę. Przed ostrowiecką publicznością zaprezentowałam także utwory do własnych tekstów, m.in. tych dyplomowych na Berklee Global Jazz Institute. Nie muszę chyba dodawać, że zależało mi, i to bardzo, by te szczególne dla mnie kompozycje wybrzmiały jak najlepiej.
-Podróż wakacyjna do rodzinnego Ostrowca była okraszona twoimi sukcesami naukowymi…
-Tak. Przed wizytą rodzinną w Ostrowcu zostałam świeżo upieczoną absolwentką na Berklee Global Jazz Institute.
-Czy to prawda, że w związku z tym wracasz z Bostonu do Europy?
-Prawda. Z tego też powodu nie zabawię dłużej na wakacjach w rodzinnym Ostrowcu. Otrzymałam bowiem ofertę pracy w roli wykładowcy na uczelni muzycznej w Hiszpanii, a konkretnie w baskijskim San Sebastian. Czekają mnie więc w tym urokliwym mieście zupełnie nowe wyzwania życiowe.
-Rzadko bywasz w rodzinnym mieście. Twoim okiem, jak zmienia się nasz Ostrowiec?
-O, zmienia się i to zdecydowanie na lepsze. Nasze miasto pięknieje z roku na rok. Jest bardziej zielone i kolorowe kwiatami.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *