W szponach zbójców

Być może Patryk i Dawid nudzili się tego dnia pijąc piwo w pobliżu marketu, ale czy to upoważniało ich do dokonania napaści na przechodzącego obok nich 14-latka? Chłopiec został zatrzymany, pobity, powalony na tzw. glebe i okradziony.
25-letni Patryk i 27-letni Dawid zostali oskarżeni przez prokuratora o rozbój połączony z uszkodzeniem ciała 14-letniego Adriana. Bijąc i okradając nieletniego, działali wspólnie i w porozumieniu. Zabrali mu używany telefon komórkowy z rozbitym ekranem oraz głośnik. Zadane Adrianowi obrażenia ciała byłe lekkie – nie zagrażały życiu i zdrowiu.
Przepraszamy cię, Adrian
Oskarżony Patryk przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Przed sądem powiedział, że była godz. 20, gdy wraz z kolegą dostrzegli Adriana. Znali go, ale Adrian nie był ich widokiem zachwycony, gdyż próbował zawrócić. To ponoć na tyle wkurzyło Dawida, że obaj schwytali chłopaka. Rzekomo za karę dali mu delikatny wycisk, a potem zabrali telefon komórkowy oraz głośnik. Co prawda Patryk chciał załagodzić całą sytuację, nie planował bowiem okraść nastolatka, ale ten wyrywał się im z rąk, dlatego został ukarany. Ale kiedy chłopakowi udało się zbiec, Patryk spanikował i wyrzucił telefon w trawę.
-Gdy przyszli po mnie policjanci, to od razu wskazałem im miejsce, gdzie ten telefon powinien się znajdować –powiedział przed sądem. Używany i podniszczony telefon nie przedstawiał dla mnie żadnej wartości. Byłem pod wpływem alkoholu, nie postąpiłem rozsądnie.
Patryk starał się przed sądem pomniejszyć swą winę. Twierdził, że to kolega był bardziej agresywny i bił Adriana. On nawet próbował odciągać Dawida od Adriana. A gdy Adrian im uciekł, to biegł za nim, ale po to, by mu oddać telefon.
-Przepraszam cię, Adrian, za to co ci zrobiłem –powiedział oskarżony.
Dawid także przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.
-To ja uderzyłem Adriana –wyjaśnił oskarżony. Kazałem mu oddać papierosy i głośnik. Telefon komórkowy zabrał mu Patryk. Jednak aparat był do niczego, dlatego Patryk go wyrzucił. Przepraszam cię, Adrian, za moje zachowanie.
Szedł do taty
Adrian planował przejść przez torowisko w drodze do ojca. Jednak na jego trasie marszu stanęli znani mu Patryk i Dawid.
-Złapali mnie i zaczęli bić –zeznał Adrian. Pierwszy uderzył mnie w brzuch Dawid. Potem była poprawka i już obaj mnie bili. Na chwilę odeszli ode mnie, ale zaraz wrócili. Znowu mnie bili rękami i kopali po ciele. Zabrali mi telefon i głośnik, jak leżałem na ziemi. Pytali czy mam przy sobie pieniądze. W końcu pozwolili mi wstać. Skorzystałem z okazji i uciekłem.
Adrian zeznał, że miał podbite oko i rozciętą rękę. Zapamiętał, że uciekając przed sprawcami wpadł do rowu, gdzie się przewrócił.
U sąsiadki na kawie
Ojciec Adriana był u sąsiadki na kawie, gdy przyszedł tam Adrian.
-Był roztrzęsiony i podrapany na ciele,. Dopiero po jakimś czasie powiedział, że napadli go starsi koledzy – zeznał ojciec Adriana. Bili go, rzucili nim o barierkę, kazali wyciągnąć wszystko z kieszeni. Adrianowi udało się wyrwać im z rąk.
Sąsiadka Joanna zeznała, że Adrian miał zadrapania na szyi, ślady po uderzeniach na plecach, ranę ciętą na ręce, zadrapania na łydce. Wszystkie te rany były świeże.
Otrzymał kilka uderzeń
Biegły sądowy zeznał, że Adrian był badany dopiero na drugi dzień po zdarzeniu. Lekarz dowiedział się od nastolatka, że pobiło go i okradło dwóch mężczyzn. Na jego ciele stwierdził liczne otarcia naskórka, a także ranę ciętą na ręce, które nie zagrażały życiu i zdrowiu pokrzywdzonego. Rany te mogły powstać od uderzeń lub od kontaktu z przedmiotami stałymi tępokrawędzistymi oraz od upadku na twarde podłoże.
Głosy stron
Prokurator podtrzymał zarzuty wobec obu oskarżonych. Zażądał dla obu kar po 3 lata pozbawienia wolności i po 1.000 złotych nawiązki za wyrządzone cierpienie. Obrońcy nie kwestionowali winy swych klientów. Ich wina została wykazana w toku procesu, a oskarżeni przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Podnieśli jednak na ich korzyść, że samo zdarzenie miało w życiu sprawców charakter incydentalny, gdyż nie są ludźmi zdemoralizowanymi i żaden z nich nie był dotychczas
karany. Jeśli zaś chodzi o obrażenia ciała, jakie odniósł pokrzywdzony, to nie zagrażały życiu i zdrowiu. Adwokaci wnieśli o łagodny wymiar kary dla obu oskarżonych. Co prawda najniższe zagrożenie za rozbój, a o to przestępstwo Patryk i Dawid zostali oskarżeni, wynosi dwa lata pozbawienia wolności, ale ustawodawca daje w szczególnych wypadkach możliwość skorzystania z łagodniejszych sankcji. Ich zdaniem, Patryk i Dawid powinni zostać skazani na karę po 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności i nawiązki po 1.000 złotych każdy.
Wyrok (nieprawomocny)
Sąd wymierzył obu sprawcom kary po 6 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności oraz po 2 lata ograniczenia wolności. Sąd zaliczył obu oskarżonym na poczet kary pozbawienia wolności dotychczasowy pobyt w areszcie tymczasowym. Obaj oskarżeni mają też orzeczony obowiązek wypłacenia pokrzywdzonemu po 1.000 złotych nawiązki.
-To był przejaw zwykłego bandytyzmu –powiedział sędzia. Nie wolno bić innych ludzi, w tym nawet swoich znajomych. Wymierzona oskarżonym kara jest adekwatna do stopnia ich winy. Pobyt za kratami powinien ich nauczyć szacunku dla prawa i skłonić do odpowiedniego zachowanie w społeczeństwie.
Jeśliby ten wyrok się uprawomocnił, to po odbyciu kary więzienia, oskarżeni pozostaliby pod dozorem kuratora, wykonując – przez okres 2 lat, nieodpłatnie po 30 godzin w miesiącu – pracę na rzecz społeczeństwa.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *