KSZO z Sandecją w Pucharze Polski. Historię konfrontacji wspominają Krystian Kanarski i Arkadiusz Aleksander

W I rundzie Pucharu Polski piłkarze KSZO zagrają z I-ligową Sandecją Nowy Sącz. Spotkanie zostanie rozegrane już jutro, we wtorek, 24 września, o godz. 18 i będzie miało charakter imprezy masowej.
– Puchar zagramy z pełnym zaangażowaniem, z przeciwnikiem pierwszoligowym, stojącym na wysokim poziomie. Jaki będzie wynik, to nie jest aż tak istotne – mówi trener KSZO, Sławomir Majak.
Historię konfrontacji KSZO z Sandecją wspominają byli piłkarze – Arkadiusz Aleksander i Krystian Kanarski.
-Jako piłkarz zawsze wiedziałem, że mecz w Ostrowcu będzie wyjątkowy – mówi 39-letni dziś Arkadiusz Aleksander, który do niedawna był dyrektorem sportowym klubu z Nowego Sącza. -Tak było, gdy do waszego miasta przyjeżdżałem, jako piłkarz Śląska Wrocław, Polaru Wrocław, czy Sandecji Nowy Sącz. Udawało mi się strzelać przeciwko waszej drużynie gole, ale zawsze na stadionie KSZO była niezwykle gorąca atmosfera. Pamiętam, że niewiele brakowało, żebym został piłkarzem KSZO. Coś jednak w ostatniej chwili nie zostało zapięte na ostatni guzik. Spodziewam się, że we wtorek, choć Sandecja gra dwie klasy rozgrywkowe wyżej, również będzie gorąco w konfrontacji z KSZO. Jako kibice KSZO nawet nie spodziewacie się, jaką markę ma wasz klub. Jest znany w całej Polsce. Życzę całemu środowisku piłkarskiemu w Ostrowcu powrotu do rozgrywek centralnych. Wiem, że na to zasługuje.
Sandecja w bieżących rozgrywkach I –ligowych zajmuje 14 miejsce. Z 11 meczów wygrała zaledwie 3, a 5 przegrała. Ma także niekorzystny bilans bramkowy 9-13.
-Rywalizacja z Sandecją zawsze była specyficzna – mówi były kapitan hutniczej jedenastki i trener KSZO, Krystian Kanarski. –Zapamiętałem ją, jako drużynę grającą niezwykle twardo. Tacy obrońcy Sandecji, jak Jano Frohlich i Dawid Szufryn mnie, napastnikowi, dawali nieźle popalić. Pamiętam też, że nie lubiano nas w Nowym Sączu. Przeżyłem tam dramatyczne chwile, kiedy po porażce 1:3 spadliśmy z I do II ligi. W jednym z meczów zremisowaliśmy w Nowym Sączu 0:0, a ja strzeliłem gola, który nie został uznany. Miło wspominam za to naszą wygraną 3:1 z Sandecją właśnie w Pucharze Polski. Oby ten wynik jutro się powtórzył.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *