Nieprawomocny wyrok za błąd lekarski. Drzwi zamknięte i zajęty telefon

Prokuratura Regionalna w Krakowie wniosła do sądu akt oskarżenia przeciwko lekarzowi pogotowia za uchybienia podczas akcji ratowania chorej pacjentki.
Sąd uznał oskarżonego za winnego i skazał na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby wynoszący 2 lata. Wyrok jest nieprawomocny.
Sprawą śmierci 70-latki zajmował się specjalny Zespół do badania błędów lekarskich, funkcjonujący w Prokuraturze Regionalnej w Krakowie. Jak wynika z ustaleń poczynionych w śledztwie, trzy lata temu kobieta zatelefonowała pod numer 112 mówiąc, że źle się czuje. Dyspozytor pogotowia wysłał na miejsce karetkę pogotowia. Zespół, w składzie którego był lekarz, próbował dostać się do środka, ale nie było to możliwe. Nie można też było do kobiety zadzwonić, bo jej numer był zajęty. Zadecydowano więc o odjeździe do bazy.
Po około dwóch godzinach do domu kobiety przyjechali jej krewni. Syn wyważył drzwi, ale jego matka już nie żyła. Wpłynęło doniesienie do organów ścigania. Sprawa ta była rozpoznawana przez sąd.
Biegły zeznał, że przyczyną śmierci pacjentki była ostra niewydolność wieńcowa, a zgon poprzedzony silnym bólem w klatce piersiowej. Jego zdaniem, podjęte czynności ratownicze, nawet gdyby miały miejsce, miały nikłe szanse na powodzenie. Zmiany chorobowe pacjentki mogły skutkować nagłym zgonem.
Prokurator wniósł przed sądem o uznanie oskarżonego za winnego zarzucanego mu przestępstwa i wymierzenie kary 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres próby 2 lat.
– Co prawda system ratunkowy zadziałał, bo już po ok. 10 minutach karetka była na miejscu, ale nie zadziałał człowiek –usłyszałem na sali sądowej. Skoro zespół ratunkowy zastał drzwi zamknięte, to należało ustalić, jaki jest tego powód. Tym bardziej, że w zgłoszeniu podano: duszność. Telefon był zajęty, ale wiedziano, że za drzwiami ktoś jest. Osoba, która nakazała odjazd do bazy, wykazała tu lekkomyślność.
Żądania stron o zadośćuczynienie prokurator pozostawił do uznania sądu.
Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego stwierdził, że pomoc była w tym przypadku obowiązkowa. Wezwanie pogotowia było w pełni uzasadnione. Lekarz powinien zdecydować o wyważeniu drzwi, ale tak się nie stało. Z kole kara powinna być wyższa – nie rok, ale półtora roku pozbawienia wolności.
Następnie padły żądania zasądzenia określonych kwot zadośćuczynienia dla członków rodziny zmarłej. Obrońca oskarżonego powiedział, że wina nie jest wcale oczywista. Co prawda był sygnał o tym, że za drzwiami jest osoba niedosłysząca, ale ta osoba nie zadzwoniła ponownie na pogotowie, gdy widziała odjeżdżającą karetkę. Lekarz i dyspozytorka uznali, że zgłoszenie jest fałszywe. Szkoda, że nie zachowało się nagranie tej rozmowy.
Obrońca wniósł o uniewinnienie i odrzucenie żądań o zadośćuczynienie dla członków rodziny.
W dniu 20 września 2019 r. zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd uznał oskarżonego winnym tego, że jako lekarz – ratownik, szef zespołu ratowniczego, działając nieumyślnie naraził pacjentkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, poprzez zaniechanie dalszych działań zmierzających do natychmiastowego udzielenia pomocy specjalistycznej, niezasadnie przerywając czynności specjalistycznego zespołu ratunkowego, tj. o czyn z art. 160 par. 3 w zw. z art. 160 par. 2.
Sąd wymierzył oskarżonemu karę 1 roku pozbawienia wolności, a jej wykonanie zawiesił na okres próby wynoszący 2 lata. W tym czasie ma on informować sąd o przebiegu wykonywania kary i składać wyjaśnienia kuratorowi sądowemu raz na sześć miesięcy. Oskarżony ma też pokryć koszty sądowe.
Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje apelacja.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *