Odkrywamy tajemnice wzgórza pałacowego. Archeologia od kuchni, czyli warstwy częstocickiego tortu (zdjęcia)

Częstocice. Tu, wokół Pałacu Wielopolskich trwają w najlepsze badania archeologiczne, prowadzone pod bacznym okiem Artura Jedyna i Kamila Kaptura z działu archeologii ostrowieckiego Muzeum Archeologiczno-Historycznego. Nasi archeolodzy nie kryją, że to, jak się wydaje, chyba najważniejsze stanowisko archeologiczne w naszym mieście, tym bardziej, że jak się okazuje jest wielokulturowe i z tego powodu niezwykle ciekawe.

Tajemnicza jama z neolityczną ceramiką, monety Zygmunta Starego, fundamenty dworskiej oficyny

Przez kilka miesięcy prac, odkąd rozpoczął się remont pałacu, archeolodzy natrafili na obiekty osadnicze związane z neolityczną kulturą amfor kulistych, tą samą która eksploatowała krzemień pasiasty w Krzemionkach. Wykopali ceramikę i narzędzia krzemienne. W jamie natrafili na ceramikę tzw. tarnobrzeskiej kultury łużyckiej z przełomu epok brązu i żelaza. W innym miejscu ujawnili piec dymarski z okresu kultury przeworskiej. Nie zabrakło odkryć z okresu nowożytnych, kiedy na częstocickim wzgórzu zanim stanął okazały pałac funkcjonował drewniany dwór i folwark. I choć pierwsza wzmianki o dworze pochodzą z pocz. XVII wieku, to jednak znaleziska monet, a konkretnie szelągów pruskich z czasów króla Zygmunta Starego i Albrechta Hohenzollerna wskazują, że w tym miejscu obiekty stały już chyba w XVI wieku…

Artur Jedynak mówi, że niezwykle istotnym, wręcz sensacyjnym, odkryciem było ujawnienie fundamentu murowanego podpiwniczonego budynku. Wraz z Kamilem Kapturem zastanawiają się teraz, czy to przypadkiem nie ujawniona w źródłach oficyna dworska z XVIII/XIX wieku, rozebrana podczas budowy pałacu w latach osiemdziesiątych XIX wieku? Z kolei podczas prac budowlanych w piwnicach natrafiono na elementy oryginalnego systemu kanalizacyjnego z XIX w.

Artur Jedynak i Kamil Kaptur, odkrywając część osady z okresu amfor kulistych udowodnili, że na wzgórzu pałacowym w Częstocicach mieszkali i prowadzili działalność ludzie, począwszy od neolitu, poprzez epokę żelaza do czasów średniowiecznych i dalej do współczesności. Kto wie, czy w niedalekiej przyszłości to właśnie tu nie będzie znajdował się początek turystycznego szklaku krzemiennego prowadzącego do Krzemionek, naszego wpisanego na listę UNESCO skarbu narodów?

Piec z okresu rzymskiego, kafle piecowe, butelki z „Ostrowska”

Przy samym fundamencie pałacu archeolodzy ostrowieccy odkryli jamę amfor kulistych z bogatą ceramiką. Owszem, spodziewali się licznych śladów z okresu rzymskiego ujawnionych już przez profesora Bielenina, ale znaleźli obiekty amfor kulistych i ślady z młodszej epoki kamienia, czyli czasów funkcjonowania neolitycznych kopalni w Krzemionkach.  Znaleźli również kości zwierzęce, fragmenty nieźle zachowanych naczyń i mis w pięknych formach, charakterystycznych dla okresu amfor kulistych.

Dwa metry od narożnika pałacu archeolodzy znaleźli ważący 120 kilogramów piec z okresu rzymskiego, co potwierdza na tym terenie była osada produkcyjna okresu rzymskiego. W pobliżu szczątków pieca kultury przeworskiej odkryli z kolei fragment siekiery krzemiennej przerobionej na nożyk.

Artur Jedynak i Kamil Kaptur w pewnych warstwach odkryli wręcz przemieszane artefakty zarówno z okresu neolitycznego, jak i przedworskiego, a więc z okresu XIV-XVI wieku, na długo zanim w Częstocicach wybudowano pałac. Inwentarz dworu powstał w XVII wieku. To ciekawy dokument, bo zostały w nim opisane wnętrza dworu. Znaleźli także mnóstwo kafli piecowych, które zgadzały się z opisem inwentarzowym, np. kafli zielono polewanych. Niektóre z nich zawierały wyraźny herbem Ostrogskich.

Z okresu przedpałacowego, pewnie późnodworskiego z XIX wieku, odkryli również piwniczkę wypełnioną fragmentami potłuczonych setek butelek. Wszystkie ważyły około pół tony. Archeolodzy nie mają już wątpliwości, że butelki te produkowano niedaleko, bo w Ciepielowie, a jakże – w hucie szkła „Ostrowsko”, funkcjonującej między 1824, a 1887 rokiem. 

Warstwy tortu

Już trzy lata temu w dość dużym wykopie nasi archeolodzy ujawnili ciekawy fragment podstawy kamiennej, związanej prawdopodobnie z dawnym folwarkiem oraz liczne obiekty z czasów rzymskich i nowożytnych. Natrafili także na zabytki pochodzące z epoki kamienia, ceramikę i zabytki krzemienne. Odkryli, zgodnie ze źródłami historycznymi, trzy poziomy osadnicze, które – jak mówi Artur Jedynak – układają się, niczym warstwy tortu.

Pierwsza z eksplorowanych warstw odsłoniła fundamenty XVII-wiecznego folwarku. Otaczał go dwór, który wszystko na to wskazuje stał albo w miejscu dzisiejszego Pałacu Wielopolskich, albo w jego najbliższym sąsiedztwie. Archeolodzy dokopali się do fragmentu zabudowy folwarcznej z kamiennej podmurówki i śladami słupów drewnianych. To była rzadko występująca tzw. konstrukcja przysłupowa, którą np. imituje nowoczesny budynek na Krzemionkach. Drewniana ściana folwarku była wykonana w konstrukcji zrębowej na podmurówce kamiennej, natomiast przylegający do niej dach opierał się na słupach. Ze ściany pozostała podwalina z trzema słupami drewnianymi o średnicy 40 cm. Możemy z dużą pewnością więc mówić, że stał tu na pewno duży budynek o przeznaczeniu gospodarczym. Temu wykopalisku towarzyszyła jama, związana z czasem budowy pałacu. Archeolodzy znaleźli   w niej kafle ceramiczne, szklane butelki, fragmenty kieliszków.

Druga z eksplorowanych warstw odsłoniła duży obiekt gospodarczy, albo gospodarczo – mieszkalny z czasów rzymskich, pierwszych wieków naszej ery. Archeolodzy wykopali sporo przedmiotów, związanych z życiem codziennym – odpadki konsumpcyjne, ceramikę, fragmenty dużych naczyń o pojemności kilkudziesięciu litrów, które służyły do przenoszenia wody lub przechowywania ziarna, a także drobinki przedmiotów metalowych, aczkolwiek mocno skorodowanych. Być może ślady wskazują na funkcjonowanie w tym miejscu zadaszonej drewnianą konstrukcją kuchni. Obok funkcjonował obiekt przemysłowy, prawdopodobnie związany z produkcją żelaza. Świadczą o tym odnalezione żużle miseczkowate, powstałe po obróbce żelaza przez kowala.

Wreszcie, trzecia z eksplorowanych warstw wyłoniła z kolei niewielki obiekt, związany z kulturą amfor kulistych, tak charakterystyczną dla czasów neolitycznych kopalni w Krzemionkach. Możemy sobie wyobrazić, że nad wykopaną przez archeologów jamą siedział sobie kamieniarz łupiący krzemień i przygotowujący siekierę do stanu użytkowego. Świadczą o tym odnalezione – w liczbie ponad stu – łupki. Kamieniarz miał jednak pecha, bo w trakcie obróbki narzędzie mu się rozpadło w  rękach. Dziś pozostał po jego pracy jedynie fragment siekiery, a konkretnie samo ostrze, które można oglądać na wystawie w Krzemionkach.

Czy i kiedy znajdą się pieniądze na kolejne badania?

Przed archeologami wciąż jeszcze mnóstwo pracy. Badania są kosztowne, ale nieodzowne. Zdjęcia lotnicze, skanery w samolotach, czy tez naziemne oraz georadary potrafią odwzorować powierzchnię gleby i jej struktur do kilku centymetrów. Archeolodzy stosują takie metody nieinwazyjne z zastosowaniem najnowocześniejszych technologii, ale i inwazyjne, które wymagają sporządzenia niezwykle dokładnej dokumentacji prac, rysunkowej i fotograficznej, np. śladów drzewnych w postaci mniej lub bardziej czytelnych rysunków wykonanych w kopalniach krzemienia przez neolitycznych górników.

Wpisanie Krzemionek na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO obliguje archeologów do kontynuowania badań, tym bardziej, że obiekty na Gawrońcu, w Koryciznie, czy Borowni nie są jeszcze rozpoznane w całości. Takie badania są kosztowne i przy obecnym finansowaniu muzeum niemożliwe do prowadzenia.

Artur Jedynak podkreśla, że aby w ogóle móc rozpocząć badania, trzeba stworzyć ich szczegółowy, długofalowy program, pozwalający na weryfikację dotychczasowych hipotez na podstawie zarówno badań nieinwazyjnych, jak i wykopaliskowych. Harmonogram badań zawiera się w planie zarządzania, ale już po wpisie kopalni na listę UNESCO zarówno zakres badań, jak i sam plan zarządzania powinny ulec zmianie. Kontynuowanie  badań w samych Krzemionkach rodzi wiele pytań, bo w terenie leśnym tylko w 75 procentach widoczna jest rzeźba pogórnicza. Reszta obiektów znajduje się w terenie krzaczastym i została naszkicowana jeszcze w latach trzydziestych ubiegłego wieku przez Stefana Krukowskiego. Wtedy w tych miejscach były pola uprawne i zbieranie krzemieni nie było tak utrudnione, jak obecnie. Z pewnością niezbędne stają się badania w południowej części pola górnicza, w którym istnieje podejrzenie, że występują kopalnie płytkie.

Z kolei badania na Gawrońcu prowadzone były w latach 40 i 50 ubiegłego wieku. Artur Jedynak mówi, że wzgórze górujące nad Ćmielowem zostało przebadane dopiero zaledwie w 4 procentach. Ujawniły jednak dolne partie domów i warsztatów, w których obrabiano krzemień. Odkryto warsztaty krzemieniarskie, a w jamach z paleniskami i piecami mnóstwo resztek jedzenia, fajki gliniane, kości zwierząt. Garnki i naczynia wypalane z gliny były nieraz ozdabiane głowami baranów, rysunkami postaci ludzkich i zwierzęcych. Osady takie, jak ta na Gawrońcu, powstawały i zamierały w różnym czasie. Tak samo i różne partie terenów górniczych musiały być nie w tych samych czasach eksploatowane. Duża liczba odpadków z obróbki krzemienia pasiastego świadczy o roli, jaką odgrywali mieszkańcy osady na Gawrońcu w przetwórstwie i dystrybucji surowców. Produkowano tu bowiem zarówno masywne ostrza siekier, jak i długie wióry krzemienne służące do produkcji noży i sierpów. W świetle najnowszych badań i datowania za pomocą radioaktywnego izotopu węgla C14, osada na Gawrońcu funkcjonowała przez 250 lat, między 3500, a 3200 rokiem p.n.e.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *