Były wójt z prawomocnym wyrokiem. Sąd posprzątał po wyborach

W dniu 20 listopada 2019 r. Sąd Okręgowy w Kielcach utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego w Opatowie z dnia 21 listopada 2018 r. w sprawie przestępstw związanych z wyborami samorządowymi w gminie Tarłów, które odbyły się w 2014 r.
Tym samym wyroki co do byłego wójta i byłego gminnego urzędnika, zapadłe przed sądem I instancji, stały się prawomocne.
Przyszła kryska…
W dniu 30 czerwca 2017 r. Prokuratura Rejonowa Kielce -Zachód w Kielcach skierowała do Sądu Rejonowego w Opatowie akt oskarżenia przeciwko dziewięciorgu funkcjonariuszom publicznym. W tej grupie byli m.in. wójt Leszek W. oraz Robert Cz. – sekretarz gminy Tarłów, podejrzani o przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków przy sporządzaniu aktów pełnomocnictw wyborczych, poświadczenie nieprawdy w tych dokumentach i wyłudzenie na ich podstawie poświadczeń nieprawdy w kolejnych dokumentach wyborczych.
Oskarżenie objęło także Dariusza L., młodego pracownika Urzędu Gminy w Tarłowie, który otrzymał kolejne zarzuty związane z przekraczaniem uprawnień, poprzez poświadczenie nieprawdy w sporządzonych przez niego dokumentach, oraz o wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentach związanych z wpisaniem ustalonych osób do rejestru wyborców. Pięciu kolejnym oskarżonym prokuratura zarzuciła użycie podstępu w celu nieprawidłowego sporządzenia dokumentów wyborczych i dopuszczenia ich do głosowania w wyborach jako pełnomocników ustalonych wyborców. Natomiast jednej osobie zarzucono przywłaszczenie funkcji publicznej, tj. wykorzystanie błędnego przeświadczenia o pełnieniu funkcji funkcjonariusza publicznego i wykonania czynności związanej z jego funkcją poprzez sporządzenie oświadczenia potwierdzającego zamieszkanie na dokumencie do rejestru wyborców.
Dwoje oskarżonych złożyło wnioski o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie im kary bez przeprowadzania rozprawy, a są to: w przypadku jednej osoby kara 3 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby wynoszący 1 rok, a w przypadku drugiej – 4 miesięcy ograniczenia wolności.
Wyroki dla wójta i reszty
W dniu 21 listopada 2018 r. sąd I instancji skazał nieprawomocnie byłego wójta na karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby wynoszący 3 lata oraz na karę grzywny w wymiarze 100 stawek po 40 zł każda. Wójt otrzymał też 3-letni zakaz zajmowania stanowisk w administracji publicznej i samorządowej.
Robert C., były sekretarz gminy, a także Dariusz L., pracownik Urzędu Gminy, zostali skazani na kary po 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 3 lat. Robert C. otrzymał karę grzywny w wysokości 150 stawek po 30 zł, a Dariusz L. – 100 stawek po 40 zł. Sąd orzekł wobec nich także 3-letni zakaz zajmowania stanowisk w administracji publicznej i samorządowej.
Pozostali oskarżeni otrzymali krótsze kary pozbawienia wolności, bo od 3 do 4 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres 1 roku, a także dużo niższe kary grzywny i niższe koszty sądowe. Były wójt, były sekretarz i były pracownik Urzędu Gminy muszą zapłacić po kilka tysięcy złotych kosztów sądowych.
Co ciekawe, sąd I instancji orzekł ponad żądania prokuratora. Uznał bowiem, że oskarżeni, tj. były wójt, sekretarz i urzędnik, dopuścili się czynów o wysokim stopniu szkodliwości społecznej.
Apelacje oddalone
W dniu 7 listopada 2019 r. przed Sądem Okręgowym w Kielcach obrońca Leszka W. oraz Dariusza L. wniósł o uniewinnienie dla swoich klientów. Z ostrożności procesowej prosił sąd o złagodzenie wyroku bądź o uchylenie wyroku sądu I instancji i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Powiedział, że w tamtym czasie wójt realizował zupełnie nową procedurę związaną z udziałem w wyborach. Być może nie do końca robił to w sposób właściwy, ale wielu wyborców – ludzi często w podeszłym wieku, których znał od lat – mogło oddać swój głos. Nie wszyscy dopisani do list wyborcy głosowali na niego – świadczą o tym zeznania osób przesłuchanych przez sąd.Obecna na sali rozpraw pani prokurator opowiedziała się za utrzymaniem wyroku sądu I instancji w mocy.
W dniu 20 listopada 2019 r. Sąd Apelacyjny odrzucił obie apelacje jako bezzasadne, tak co do obrazy przepisów prawa materialnego karnego, jak i procedury karnej. Sąd I instancji – jak usłyszałem w ustnych motywach wyroku – prawidłowo ocenił zgromadzony materiał dowodowy i prawidłowo orzekł w zakresie kary. Były wójt nie dopełnił obowiązków przy ocenie dokumentów związanych z uzyskiwaniem pełnomocnictw wyborczych. Zgodnie z prawem akt pełnomocnictwa do głosowania powinien być sporządzany w miejscu zamieszkania wyborcy. Fundamentalnym obowiązkiem osób, które wydawały te dokumenty, było więc udanie się do miejsc zamieszkania wyborców i potwierdzenie, czy wyrażają zgodę na udzielenie pełnomocnictwa. Gdyby tak się stało, zapewne nie doszłoby do tego procesu.
Były wójt i były sekretarz, którzy nie pofatygowali się do wyborców, aby te okoliczności sprawdzić, odpowiadają za poświadczenie nieprawdy. Akty powstawały w urzędzie. Były one przedstawiane przez urzędnika i podpisywane przez byłego wójta lub byłego sekretarza – w zależności od tego, który z nich był akurat w pracy. Jak się okazało, niektóre dokumenty były sfałszowane albo wyborcy, którzy wystawiali pełnomocnictwo, a tak się zdarzyło, w ogóle nie posiadali prawa wyborczego. Wójt i sekretarz gminy mieli prawo udzielania pełnomocnictw, ale nie oskarżony Dariusz L. Ten urzędnik gminny, choć takie pełnomocnictwo zostało mu wystawione, wcale o tym nie wiedział, a wszystkie dokumenty za niego podpisywali wójt lub sekretarz.
Oskarżeni tłumaczyli, że tylko chcieli zwiększyć frekwencję, dlatego tak chętnie dopisywali kolejne osoby do rejestru wyborców i udzielali pełnomocnictw. Zdaniem sądu apelacyjnego było to niedopuszczalne. Nie wiadomo, jak glosowały osoby dopisane do list wyborczych, ale wiadomo, że oddane przez nie glosy zdecydowały o wyniku wyborów.
Wątpliwa sława
Wybory tarłowskie zasłynęły na całą Polskę po tym, jak wójt Leszek W. pokonał w drugiej turze swego odwiecznego rywala zaledwie kilkoma głosami. Co prawda rywal polityczny musiał oddać fotel zwycięzcy, ale nie zrezygnowano z dochodzenia swych racji w organach ścigania i przed sądami. Różne prokuratury badały tę sprawę – niektóre osoby pogodziły się z postawionymi im zarzutami i dobrowolnie poddały się karze, natomiast inne szukały szczęścia przed sądami. Wśród nich był ksiądz i jego rodzice, tzw. sołtyska, czy krewni byłego wójta. Na koniec, badająca kolejny wątek tej sprawy, prokuratura kielecka oskarżyła wójta, sekretarza gminy oraz inne osoby.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *