Trener Marcin Sasal: „Chce, by KSZO odniósł sukces…”

-Mówi pan, że praca w KSZO, to nowe wyzwanie. Dlaczego?


-Po pierwsze, cieszę się, że wróciłem do pracy w swoim regionie, którą tak mile wspominam – mówi nowy szkoleniowiec piłkarzy KSZO, Marcin Sasal. –Zobowiązałem się do tego, żeby KSZO odniósł sukces. Klub ma bogate tradycje piłkarskie i wspólnie z zarządem chcemy wdrożyć w życie nowy projekt z myślą nie tylko o pierwszym zespole, ale uwzględniający także szkolenie młodzieży i wdrażanie wychowanków do piłki seniorskiej. Projekt zakłada usprawnienie szkolenia po to, by miejscowi zawodnicy mieli możliwość rywalizacji na wyższym poziomie i mieli szansę grania w pierwszym zespole. Liczę na postęp nie tylko pod względem jakościowym, ale i sukcesu rozpatrywanego w kontekście awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. To, oczywiście proces, w realizacji którego dodatkowo trzeba mieć jeszcze szczęście, ale mam już na tyle doświadczenia, że wspólnie z klubem możemy sprostać temu wyzwaniu. Jestem warsztatowcem i wolę jednak mniej gadać i obiecywać, a skoncentrować się bardziej na pracy.

-Mógłby pan jednak zdradzić więcej szczegółów związanych ze szkoleniem młodzieży, bo faktycznie ten system w KSZO w ostatnich latach raczej kuleje?
-Ten nasz pomysł zapewne zaprezentujemy w sposób szczegółowy, ale chodzi nam głównie o to, by zbudować pewien model gry i systemu zespołu, wyuczenia pewnych automatyzmów na boisku. Będziemy więc szukać takich zawodników, by ten model gry powielać. Taka charakterystyka gry musi być identyczna w zespołach akademii piłkarskiej…
-O, to widzę, że jest pan zwolennikiem holenderskiego systemu szkolenia…
-… tak, nie ukrywam, że uczyłem się na rozwiązaniach piłki holenderskiej i portugalskiej i systemu gry opartego na ustawieniu 1-4-3-3. Ten model zaczął funkcjonować w Motorze Lublin, z którym w Ostrowcu ledwo zremisowałem 2:2 po stojącym na wyższym poziomie rozgrywkowym meczu, zresztą transmitowanym na żywo przez TVP 3. Chodzi mi o to, że wynik jest wynikiem, ale ludzie przychodzący na stadion nie mogą się przez 90 minut męczyć. Musimy więc solidnie popracować, by cieszyć grą. Te najbliższe pół roku będzie po to, by ten model wprowadzić w KSZO, co wiąże się z tym, że w zespołach młodzieżowych też trzeba wprowadzać te elementy i to już w żakach i orlikach. Wszystko po to, by podnieść jakość szkolenia i mniej szukać piłkarzy w innych klubach. Ba, mamy też pomysł rozpoczęcia zajęć z przedszkolakami, które będzie prowadził mój asystent, Bartłomiej Grzelak. Proszę mnie dobrze zrozumieć, to nie jest tak, że przychodzimy i wszystko wywracamy, bo wiemy że trenerzy grup młodzieżowych wykonują dobrą pracę, ale całość modelu szkoleniowego wymaga pewnego skonkretyzowania.
-Przed objęciem pracy w KSZO zapewne dokonał pan pewnego researchu trzecioligowej jedenastki. Spodziewamy się wzmocnień, ale ilu i na jakich pozycjach?
-Na papierze można sobie pewne zakładać, ale dopóki nie zobaczę zespołu podczas treningu i gry kontrolnej, to możemy tylko teoretyzować. Może być tak, że piłkarz, który nie odgrywał większej roli w zespole, otrzyma szansę i będzie pasował do naszej koncepcji. Jeśli ktoś był podstawowym zawodnikiem, a nie będzie pasował do naszego modelu gry, to będziemy w jego miejsce szukać innego piłkarza. Nie twierdzę, że w zespole będą drastyczne zmiany, bo wszystkim trzeba dać szansę, ale z pewnością niektóre pozycje wymagają uzupełnienia i o tym wstępnie rozmawialiśmy z zarządem klubu. Teraz po podpisaniu kontraktu będę mógł osobiście kontaktować się z zawodnikami, którzy chcą realizować nasz model gry.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *