Trener Marcin Sasal: „Poprawiliśmy organizację gry…”

-Panie trenerze, po sobotnim spotkaniu z RKS Radomsko, chcemy naszą relację z meczu zatytułować „Dlaczego nasi piłkarze nie wygrali 7:1”. Pomoże nam pan w przytoczeniu dowodów na uprawnienie do nadania takiego tytułu i udowodnieniu tej redakcyjnej tezy?

– Jesteśmy po ciężkim okresie, po obozie dochodzeniowym – mówi trener pomarańczowo – czarnych, Marcin Sasal. -Wiadomo, jeżeli wysiłek się nawarstwia, to wybory są różne i te wybory dzisiaj były złe. Mieliśmy przynajmniej dwie, trzy sytuacje sam na sam z bramkarzem RKS. Natomiast ja nie mogę rozpoczynać naszej rozmowy od negatywów, bo nie toleruję tego, że co się nie zdarzy, to jest źle, jak to w naszej mentalności. Myślę sobie także, że w porównaniu do poprzedniego sparingu dziś organizacja gry, przynajmniej do 70 minuty, kiedy doszło do zmian, była na dużo lepszym poziomie. Może moglibyście kreować inny tytuł, bo można było wcześniej strzelić drugą bramkę i skończyć mecz. Myślę, że powinniście, jako dziennikarze, pozostawić krytykę na rozgrywki ligowe. Uważam, że przez ten okres przygotowań coś wypracowaliśmy… Jesteśmy jednak zmęczeni, bo trenowaliśmy po dwa razy dziennie w warunkach dużo gorszych niż dzisiaj, a pogoda nas nie rozpieszczała. Fizycznie też nie byliśmy najszybsi, co było widać gołym okiem. Teraz zawodnicy dostaną dwa dni wolnego, spotkamy się we wtorek i będziemy się – po obozie – już przygotowywać pod kątem mocy i szybkości działania. Poprawiliśmy jednak organizację gry i to jest zdobyczą. Nieprzypadkowo stworzyliśmy wiele sytuacji, po których mogliśmy zdobyć aż tyle goli. Chciałbym, aby gazeta to doceniła.


-Doceniamy, wskazując przy okazji na coraz bardziej ustabilizowaną grę linię defensywną. A propos obrony, to na pozycji prawego obrońcy w meczu z RKS Radomsko sprawdzał pan Kacpra Derenia. Jak wypadł?
-Szukamy optymalnego ustawienia zespołu w składzie z młodzieżowcami. Kacper jest zawodnikiem z 2001 roku i może być przydatny drużynie nie tylko w tym sezonie, ale i kolejnym. Szukamy zarówno dla niego, jak i dla całej drużyny jak najbardziej optymalnej pozycji.
-W sobotnim spotkaniu kontrolnym nie zagrało kilku piłkarzy, którzy jesienią występowali w wyjściowej jedenastce…
-Musimy usiąść z zarządem klubem do rozmów. Chciałbym mieć tego 13, 14 i 15 zawodnika w zespole z pewną jakością gry, ale na razie tak nie jest. Może nie powinienem mówić tego publicznie, ale kilku graczy zbyt szybko rezygnuje po tym, jak ich nie wystawiamy w danym meczu do gry. Od razu w ich głowach rodzą się myśli, że się nie nadają do gry, że być może powinni szukać recepty na życie w jakimś innym zawodzie. Być może to efekt zmiany pokoleniowej, ale w piłce, nie tylko tej dzisiejszej, zawsze potrzebny jest charakter. Kto ma bowiem papiery na granie, ten będzie grał i tyle.
-Zapewne urazy i kontuzje Mateusza Mąki i Jasia Imiołka komplikują panu pracę…
-Tak, ale na szczęście Jasiu, który lekko naciągnął przywodziciela, od wtorku będzie mógł trenować na pełnych obrotach. Z „Monią” jest nieco gorzej, bo będzie musiał mieć co najmniej dwa tygodnie przerwy w zajęciach. Liczę, że pomoże nam jednak w dalszej fazie sezonu, bo w tym okresie przygotowawczym solidnie pracował.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *