Lasy płoną. Odpady płoną. Nawet bagna w Biebrzańskim Parku Narodowym trawi ogień

Rzeki – jeżeli jeszcze płyną – zalewają ścieki i plastik. Pola zalewa skwar z nieba, zamiast deszczu. Dla wielu globalne ocieplenie klimatu to teoria spiskowa, ale – niestety – znajdującą odzwierciedlenie w realiach.
Katastrofa ekologiczna: brzmi poważnie, ale MY nie zachowujemy należytej powagi. W niewłaściwy sposób uczyniliśmy sobie ZIEMIĘ poddaną, dlatego dziś odczuwamy tego skutki. A te są nieporównywalne do tego, co jeszcze nas czeka, jeśli się nie obudzimy. Co tak naprawdę zrobiliśmy źle? Lista przewinień jest długa i dotyczy każdego z nas, ponieważ odpowiadamy SOLIDARNIE za nasz wspólny DOM. Nie tylko za cztery ściany, ale głównie za to, po czym WSPÓLNIE stąpamy, czym oddychamy, co pijemy i z czego czerpiemy pożywienie.
Poczucia winy nie mają jednak Ci, którzy masowo wprowadzają na rynek tysiące ton materiałów szkodliwych dla środowiska (głównie zakłady przemysłowe, w tym producenci opakowań), w żaden sposób nie myślą o skutkach w postaci ton odpadów. Wstydu nie mają również firmy, które prowadzą działalność pod przykrywką recyklingu, a tak naprawdę wywożą odpady zebrane selektywnie na składowisko, nie myśląc o ekologii oraz dużym zaangażowaniu mieszkańców w prawidłową segregację odpadów.


Nie pozostają także bez winy Urzędnicy, którzy biernie przyglądają się temu wszystkiemu, pozwalając firmom na mieszanie odpadów podczas odbioru z posesji oraz z osiedli mieszkaniowych a w dalszej konsekwencji oddawanie wszystkich frakcji na składowisko odpadów bez żadnej segregacji.
Ogromnie ważne jest, abyśmy z odpadami postępowali odpowiedzialnie. Nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy setki ton odpadów – zamiast zostać przetworzonych zgodnie z bezpiecznymi technologiami – wędrują na składowisko. Tak niestety od początku tego roku dzieje się w Ostrowcu Świętokrzyskim. Ponad 40 % mniej odpadów jest poddawanych recyklingowi tylko dlatego, że… tak jest po prostu taniej dla firmy Fart-Bis wywożącej obecnie odpady z miasta. Nagle segregacja odpadów przestała się opłacać, a kwatery składowiska zapełniać w zastraszającym tempie. Dzieje się tak, ponieważ w znacznej części w odpadach niesegregowanych znajdują się różnego rodzaju opakowania z tworzyw sztucznych (a także papierowe i wielomateriałowe), które powinny trafić na sortownię, a stamtąd – zagęszczone i zbelowane – do recyklingu.
Niestety tak się nie dzieje. Odpady trafiają na składowisko znacząco zwiększają zużycie powierzchni dostępnej na składowisku. Przykładowo 1 tona nieprzetworzonych, zmieszanych odpadów opakowaniowych, zajmuje około 10 m3 objętości, zaś 1 tona odpadów niesegregowanych po zagęszczeniu zajmie około 1,5 m3 objętości. Jeżeli zatem wraz z odpadami niesegregowanymi, zbierane i przewożone na wysypisko są także odpady opakowaniowe, zajmowana przez nie powierzchnia będzie znacznie większa. Jeśli tak dalej pójdzie, niedługo Ostrowiec Świętokrzyski będzie zmuszony korzystać z droższych składowisk w innych częściach Polski, bowiem składowisko w Janiku ma przecież ograniczone „moce przerobowe”, a planowany harmonogram jego zapełniania może okazać się nieaktualny.
Dodatkowym zagrożeniem jest wartość kaloryczna odpadów, które trafiają na składowisko w Janiku. Jeżeli w odpadach znajdują się w większości odpady palne, wzrasta zagrożenie pożarowe. Można sobie tylko wyobrazić jak katastrofalny w skutkach byłby samozapłon odpadów, do którego może dojść w każdej chwili przy obecnie występującej wilgotności powietrza. Ich ciągłe nagromadzanie każdego dnia wzmaga zagrożenie.
A przecież w okolicy są tereny zamieszkałe.
W dłuższej perspektywie niewłaściwe postępowanie z odpadami okazuje się dla ludzkości i środowiska zagrożeniem większym, nawet od dynamitu, po którym zostaje tylko pył i trochę łusek. Plastikowa butelka, torba, nakrętka czy opakowanie po mleku pozostaną z nami zdecydowanie dłużej. Często w lesie, przydrożnym rowie lub rzece. Czasami spotkają się z zainteresowaniem naszych braci mniejszych i zostaną potraktowane jako pokarm (najczęściej w takim wypadku ostatni). Często przekształcają się również w stan lotny – przy skromnym udziale istoty bezmózgiej podobnej do człowieka, który wznieci ogień. Wtedy zagrożenie przenosi się nie tylko na zwierzęta, ale na całe środowisko.
Nie do końca chyba zdajemy sobie sprawę o zagrożeniu, jakie niesie ze obecne postępowanie  z odpadami przez przewoźnika odbierającego je z nieruchomości w naszym mieście. Każdego dnia hałda złożona w dużym stopniu z odpadów palnych rośnie, a nikt nie reaguje. Pozostając biernymi, możemy doprowadzić do sytuacji, w której o Ostrowcu Św. znowu będzie głośno. Oby nie tak, jak ostatnio o pożarze w Nowinach.

a.s.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *