Trener Marin Sasal: -Biały ser na lepszą pamięć…”

-Panie trenerze, chyba po raz pierwszy przyszło panu prowadzić zespół w tak trudnych warunkach. Mam tu na myśli epidemię i te wszystkie obostrzenia sanitarne…


-Zgadza się. Na dodatek, wciąż nie wiemy, kiedy rozpoczną się trzecioligowe rozgrywki, czy 1, czy 8, czy może 15 sierpnia – mówi trener, Marcin Sasal. -Ktoś musi wreszcie podjąć decyzję, kiedy startuje liga, bo przecież nie wiemy, kiedy możemy rozgrywać sparingi. Poza tym, na siłę zmieniamy regulamin Pucharu Polski, w którym nie mogą grać przetransferowani zawodnicy z wyższych lig. Trochę w tym kabaretu, bo każdy robi, co chce, tym bardziej że w każdym województwie ten regulamin jest inny. Szkoda tylko, że ten bałagan przerzucił się na boisko podczas meczu sparingowego z Wisłą Sandomierz. Oba zespoły stosowały najprostsze środki i nie był to mecz na poziomie III ligi. Wisła bardziej chciała wygrać i przynajmniej biegała, a my chcieliśmy pograć sobie w piłkę, nie potrafiąc zachować się na poszczególnych pozycjach tak, jak należy… Co innego założenia taktyczne, a co innego ich realizacja. Może zarządzę więc w zespole jedzenie białego sera na przywrócenie pamięci tego, co mówiłem dzień wcześniej?

-Z tego, co wiem, wszyscy piłkarze, którzy zasili teraz KSZO zagrają w Pucharze Polski. Jak oceniałby pan te wzmocnienia drużyny?
-Pozyskany Robert Majewski udowodnił, że jest chłopakiem, który na pewno nas wzmocni. Wygrywał wszystkie pojedynki główkowe. Jego obecność w zespole pozwoli nam na inne zestawienie linii defensywy, bo Julien Tadrowski zostanie przesunięty na bok obrony. Musi to zrozumieć i przetrawić. Dla niego to powrót na dawną pozycję, na której grywał w Ekstraklasie i reprezentacji młodzieżowej. Cały czas zawodnicy testują się, wracają i nie sprzyja to zgrywaniu drużyny. Jeśli niektórzy chcą tak czynić, to wylądują w okręgówce. Ten bałagan musimy jak najszybciej skończyć.
-No właśnie, dochodzą nas sygnały, że przy przejściu Kamila Bełczowskiego do Wisły Sandomierz powstało jakieś gigantyczne nieporozumienie?
-Zawodnik nie poinformował mnie, że pojechał do Sandomierza i podpisał kontrakt z Wisłą. Inny z graczy wrócił z jakichś testów, spóźnił się jeszcze na trening i trenuje z zespołem, jakby nic się nie stało… Jeszcze inny zrezygnował z gry w KSZO zimą, a teraz przychodzi na treningi, też jakby się nic nie stało… Po meczu z Wisłą będziemy o takich sprawach rozmawiać, a jak ktoś nie rozumie tego, to może powinien odbyć 14-dniową kwarantannę?
-Czy jest jakaś granica czasu, na której chciałby pan zamknąć kadrę zespołu na nowy sezon?
-Mamy jeszcze możliwość przeprowadzenia czterech transferów. Przymierzani do nas piłkarze będą mogli trenować z drużyną dopiero po 1 lipca.
-Mecz pucharowy w Skarżysku jest dla pana szczególny?

-Fakt, urodziłem się w Skarżysku, bo w Szydłowcu nie ma szpitala. Między 17, a 19 rokiem życia mieszkałem na Milicy. Moja babcia zawsze mieszkała w Skarżysku, można więc rzec, że zagramy mecz w moich rodzinnych stronach. Pamiętam, jak w Skarżysku na Puchar Lata zjeżdżały się najlepsze zespoły w Polsce, ale wtedy był fajny stadion. Na bok jednak sentymenty, chcemy wygrać z Granatem i później przygotowywać się do sezonu poprzez występy w Pucharze Polski, bo na sparingi nie będziemy mieli wolnego terminu.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *