Uciążliwe sąsiedztwo

Znane przysłowie mówi – „Dobry sąsiad, to majątek”, jednak coraz częściej interweniując w sprawach naszych czytelników przekonuję się, że we współczesnych czasach dobry sąsiad, to taki, który nie przeszkadza i pozwala spokojnie żyć.
O sąsiedzkich uciążliwościach mówią mieszkańcy ul. Bałtowskiej.
-Od pewnego czasu sąsiadka ma pięć psów. Wcześniej był to jeden pies, który nie sprawiał problemów. Teraz jest nie do życia. Psy ujadają w dzień i w nocy. W dzień, kiedy jest wszędzie ruch, jeszcze można to jakoś znieść, ale nocą nie można tego wytrzymać. Jest lato, a więc często jest duszno, nie można więc uchylić okna, aby nie słyszeć tego nieszczęsnego szczekania. Głośne ujadanie psów zrywa człowieka na równe nogi. Odległość posesji sąsiadki od ścian mojego domu to 4 metry, a więc wszystko słychać. Rano, kiedy psy dopominają się o jedzenie, stoją przed wejściem do domu sąsiadki i ujadają, czekając na żywność. Trwa to nieraz godzinę. Naprawdę można zwariować. Być może rozwiązaniem problemu byłoby usytuowanie kojców z tyłu domu? Nie wiem, co należy zrobić. Sam bardzo lubię zwierzęta, ale tak naprawdę nie da żyć -mówi mieszkaniec ulicy.

Udałam się pod wskazaną przez czytelnika posesję. Po podwórzu biegały cztery psy. Różnej wielkości i w różnym wieku. Podeszłam do ogrodzenia. Jednak zwierzęta nie szczekały. Radośnie merdały ogonami, skore do zabawy. Z podwórza wyłoniła się też ich młoda właścicielka.
-Przygarnęłam te psiaki ze schroniska. Nie chcę ich zamykać w kojcach, gdyż jest to dla nich trauma. Chcę, aby czuły się swobodnie. Trochę minie zanim się oswoją i przyzwyczają. Wiem, że szczekają, ale przecież to są psy. Na co drugiej posesji wzdłuż ulicy jest pies, więc jak jeden zacznie szczekać, to szczekają wszystkie. Tak już jest i nic na to nie poradzimy. A sąsiadowi  wszystko przeszkadza. Jakby psów nie było, to przeszkadzałoby mu co inne. Bardzo lubię psy, opiekę nad nimi. Jest to moja pasja, której lubię poświęcać swój czas. Psy są pod opieką weterynaryjną. 
I nie sprawiają żadnych problemów, zaś szczekanie jest u nich naturalne. Szczekają, jak nocą przechodzą osoby, szczególnie pod wpływem alkoholu, szczekają też jak widzą biegające ulicą inne psy. Natomiast ich obecność na podwórzu daje nam, domownikom poczucie bezpieczeństwa -wyjaśnia właścicielka psów.
Podjęłam też rozmowy z innymi mieszkańcami ulicy, aby przekonać się czy faktycznie problem dotyczy jednego sąsiada.
-Psy ujadają non stop i bardzo jest to uciążliwe. Trzeba mieć świadomość, że jest to gęsta zabudowa jednorodzinna, odległość posesji od posesji jest mała. Przyjeżdżam tu codziennie, aby odwiedzić starszą mamę. Nie da się tego znieść. Nie można otworzyć okien, a nawet przez zamknięte okna słychać szczekanie psów. Rozumiem, że ktoś może mieć pasję , ale można ją realizować na inne sposoby. Są przecież organizacje zajmujące się opieką nad zwierzętami i można ją realizować w formie pracy wolontariackiej, a nie tworzyć hodowlę i uprzykrzać życie ludziom. Też mogę sprowadzić sobie na działkę słonia i powiedzieć, że mam taką pasję, a słoń niech ryczy sąsiadom w okna. Jest to niedorzeczne i nierozsądne. Jeśli się mieszka między ludźmi, trzeba przestrzegać
pewnych zasad, aby innym nie umilać życia swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem. Dobrze, że tu nie mieszkam, gdyż pracuję w systemie dwuzmianowym i nie wyobrażam sobie odpoczynku po pracy w takim jazgocie -mówi kolejny rozmówca.
-Bardzo współczuję tym sąsiadom i dziwię się, że mogą to wytrzymać. Ja mieszkam trochę dalej, jednak też słyszę to ujadanie. Gdybym mieszkała w bezpośrednim sąsiedztwie tej posesji, chyba bym zwariowała. Tak przecież nie można. Mieszkają tu także starsze osoby, które chcą w spokoju i godnie przeżyć jesień życia. Dlaczego im się to odbiera? Sama kocham psy, ale to nie znaczy, że mam ściągnąć na swoją posesję nie wiadomo ile. To nie zwierzęta są winne temu, że szczekają, tylko właścicielka, która nie ma wyobraźni. Jeśli ktoś chce mieć hodowlę, to powinien przenieść się gdzieś na peryferie, gdzie ujadanie psów nie będzie przeszkadzać. Nie może być tak, aby zwierzę było ważniejsze od człowieka, bo to jest nienormalne. Kiedyś właścicielka psów też będzie starszą osobą, to być może wtedy zrozumie swoje zachowanie, ale już nie będzie miała kogo przeprosić -mówi kolejna mieszkanka.
Jak mówili mieszkańcy, często interweniowali na Straż Miejską, a przyczyną zgłoszeń nie zawsze było ujadanie psów. Skargi dotyczyły nieporządku na posesji, z której wiatr roznosił odpady na sąsiednie podwórza oraz nieprzyjemnego zapachu wynikającego z hodowania psów. Zwróciłam się do Andrzeja Kaniewskiego, komendanta Straży Miejskiej w Ostrowcu Świętokrzyskim z pytaniem: jak znaleźć sposób na złagodzenie relacji sąsiedzkich.
-Relacje pomiędzy sąsiadami to najtrudniejsze kwestie -przyznaje A. Kaniewski. -W wielu przypadkach wystarczy dobra wola i wzajemne zrozumienie, jednak coraz częściej w relacjach sąsiedzkich tego brakuje. Nie ma uregulowań prawnych, które wskazywałyby ile psów może przebywać na posesji. Niegdyś była propozycja podjęcia uchwały Rady Miasta w tej sprawie, ale od niej odstąpiono. Stąd też strażnicy miejscy nie mają narzędzi, aby w jakikolwiek sposób wpłynąć na takie sytuacje. Nasza kontrola może polegać jedyne na sprawdzeniu pod względem niebezpieczeństwa zagrożenia
zdrowia czy życia, a więc sprawdzeniu posiadania zaświadczeń o aktualnym szczepieniu zwierząt. Takie też kontrole były tam dokonywane. Jedyną możliwością rozwiązania tego problemu jest wystąpienie na drogę sądową z powództwa cywilnego.
Czy sprawa zakończy się w sądzie? O tym zdecydują mieszkańcy. Nam jedynie pozostaje odwołać się do zasad tzw. dobra sąsiedzkiego i zdrowego rozsądku oraz do złotej myśli: „wszystko w nadmiarze szkodzi”. 

Print Friendly, PDF & Email

5 thoughts on “Uciążliwe sąsiedztwo

  • 14 sierpnia 2020 at 16:57
    Permalink

    Co to jest immisja i jakie może mieć skutki prawne?

    Nie każde sąsiedztwo okazuje się być przyjazne. Czasem bywa mocno uciążliwe. To właśnie w kontekście uciążliwego sąsiedztwa można mówić o immisji.

    Reply
    • 17 sierpnia 2020 at 08:55
      Permalink

      Czytajac definicje immisji wyciągnęłam wnioski ze sąsiada można pozwać o wszystko. Co do psów, to co mają powiedzieć sąsiedzi w blokach? Osobiscie sama mieszkam w takim sąsiedztwie i można sobie z tym poradzić. Mam wrażenie, że ktoś szuka dziury w całym.

      Reply
      • 20 sierpnia 2020 at 10:05
        Permalink

        Zakaz psów i kotów w blokach. A w domach za to powinny być duże podatki . Może drastyczne ,ale może pomoże na takich jak ta Pani. 5 psów trzymać? Tyle to do schroniska

        Reply
  • 24 sierpnia 2020 at 22:28
    Permalink

    Wspierajcie kampanię Odszczekać Polskę na FB, jesteśmy za cywilizowanymi przepisami zachodnimi w gestii posiadania psów. Nikt nie broni prawa człowieka do odpoczynku we własnym domu. Wspierajcie naszą kampanię by nagłośnić patologiczny problem wiecznie ujadających dookoła psów. Nie ma ostatnio tygodnia by podobne sprawy nie zdarzały się w naszym kraju.

    Reply
  • 24 sierpnia 2020 at 22:29
    Permalink

    Bardzo mądry komentarz, poza podatkami warto też po prostu zmuszać właścicieli do zajmowania się pupilem tak by nie zatruwać życia sąsiadom.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *