O tym się mówi: Wielki piec w Krakowie definitywnie wygaszony. Hutnictwo na rozdrożu

ArcelorMittal Poland – jak podała PAP – podjął decyzję o zamknięciu na stałe części surowcowej w krakowskiej hucie, czyli wielkiego pieca i stalowni.

Decyzja związana jest z kryzysem, w jakim znalazło się europejskie hutnictwo w związku z pandemią COVID-19 oraz wyzwaniami, z jakimi mierzy się ona na światowych rynkach stali. Są to m.in. spadek zapotrzebowania na stal, rosnące koszty uprawnień do emisji dwutlenku węgla i niewystarczające środki ochrony europejskiego rynku, co bezpośrednio przekłada się na ogromny wzrost importu z krajów trzecich. Priorytetem dla zarządu spółki będzie wypracowanie rozwiązań ochronnych dla pracowników części surowcowej krakowskiej huty. Definitywne wygaszenie wielkiego pieca dotknie bezpośrednio około 650 pracowników.

Smutna analiza i diagnoza prezesa Stefana Dzienniaka

Rok 2019 był kolejnym rekordowym jeśli chodzi o zdolność produkcyjną i konsumpcyjną stali na świecie. Zdolności produkcyjne osiągnęły 2,2 mld, produkcja 1,8 mld, a zużycie 1,7 mld ton. Jak podkreśla Stefan Dzienniak – prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, w bieżącym roku zdolność produkcyjna sięgnęła zaledwie 1 mld, produkcja 0,86 mld, a żucie 0,75 mld ton.  W sumie w ciągu ostatnich 20 lat świat podwoił zdolności produkcyjne stali, która wciąż jest i jeszcze długo pozostanie najlepszym tworzywem konstrukcyjnym człowieka. Według danych na koniec czerwca br. aż 65% udziału na rynku stali mają Chiny.

Podczas, gdy w 2019 roku produkcja spadła na świecie o 5%, czyli o około 8 mln ton, to w Chinach wzrosła o 2%, w Wietnamie o  7%, Turcji o 10%, a w Iranie aż o 42%. W Europie niewielkie wzrosty zanotowano jedynie w Austrii i Szwecji, ale już w pierwszym półroczu tego roku wszystkie kraje europejskie zanotowały spadki produkcji, największe Francja (27%), Hiszpania (26%), Belgia i Włochy (20%), a także Polska i Niemcy (16%). W całej Unii Europejskiej spadek produkcji stali notowany jest w tym okresie na poziomie 18%.

-Na sytuację hutnictwa w Europie wpływ ma polityka klimatyczna UE, wojna handlowa między Chinami, a USA, no i oczywiście pandemia –mówi Stefan Dzienniak. -Problemem Polski jest produkcja energii z najwyższym wskaźnikiem wykorzystaniem węgla. Udział węgla w produkcji energii w naszym kraju sięga aż 78%.  W efekcie energia jest u nas dwukrotnie droższa, niż np. w Niemczech, czy Danii. Za taki stan rzeczy odpowiadają nasze rządy od co najmniej 20 lat. Co ciekawe, to przemysł dotuje także energię produkowaną dla gospodarstw domowych.

Od 2015, wraz z obniżką cen węgla, zaczęła także tanieć energia w Europie, zaś w Polsce, niestety, drożeć.  Dla przykładu cena energii w Rumunii tylko raz była wyższa, niż w Polsce, ale wtedy zmieniono tam rząd. Od 2018 roku, po wejściu w życiu dyrektywy unijnej, wzrosły opłaty za nadwyżkową emisję dwutlenku węgla, z 5-6 euro do 27-30 euro za tonę. Wraz ze wzrostem cen uprawnień zdrożała więc energia. Dla porównania w 2017 roku różnica między Polską, a Niemcami w produkcji megawatogodziny wynosiła 65 zł, a teraz, kiedy wprowadzono tzw. rynek mocy, sięga już 71 zł. Można się w naszym kraju spodziewać kolejnego wzrostu cen produkcji energii. Szacuje się, że nawet o 45 zł za megawatogodzinę, podczas gdy w Niemczech cena ta spadnie o 4 zł. Różnica więc między Polską, a Niemcami wzrośnie w cenie produkcji megawatogodziny do około 120 zł.

-To oznacza ogromne, rzędu setek milionów złotych, zwiększone wydatki naszego państwa – mówi Stefan Dzienniak. -Takie są jednak konsekwencje rynku mocy. Według założeń koszt dla zakładów energochłonnych miał sięgnąć 300 mln zł, a wyniósł 1,1 mld zł. Polska ustawa o rynku mocy była wzorowana na angielskiej, ale tam energia potaniała, a u nas wzrosła. Co ciekawe, tylko 9% z środków pozyskanych ze sprzedaży energii na rynku mocy zasili instalacje gazowe, 7% instalacje wodne, ale aż 81% instalacje węglowe i nie wydaje mi się, żebyśmy z tego powodu mogli mówić o zwiększonym bezpieczeństwie energetycznym kraju…

Na takie warunki, w których funkcjonować zostało zmuszone hutnictwo, nałożyła się jeszcze pandemia. Spowodowała w UE spadek popytu na stal w ciągu pierwszego półrocza  br. o 25%. W przemyśle motoryzacyjnym wskaźnik ten wyniósł aż 50%.

-Polski rynek w pandemii radzi sobie nieco lepiej od europejskiego, bo spadek popytu na stal sięgnął 10%, ale z drugiej strony przy wskaźnikach spadku produkcji oznacza to, że ktoś Polsce odebrał kolejny kawałek rynku stali. Mam tu na myśli import. W ciągu 6 miesięcy tego roku wyprodukowaliśmy 4 mln ton stali i jeśli założymy na koniec roku produkcję w skali 8-9 mln ton, to i tak będzie to o kilka milionów ton mniej, niż w latach ubiegłych. Spadek produkcji w asortymencie wyrobów długich wyniósł co prawda 3%, ale wyrobów płaskich już aż 22%.

Niebezpieczny wzrost importu

Przy spadku eksportu stali o 17%, jej import spadł o 10%. Wzrósł eksport prętów gładkich, blach powlekanych organicznie, walcówki i szyn. Jeśli chodzi o import, to wzrósł obrót blach grubych i szyn. Najwięcej wyrobów eksportowaliśmy do Czech i Niemiec, a najwięcej importowaliśmy z Niemiec i Rosji, ale także z Chin, Korei Płd., Ukrainy, Turcji oraz Białorusi, której nie straszne są nawet cła unijne. Dopiero co czwarta tona stali była produkowana w kraju, na dodatek jesteśmy także eksporterami złomu jako wsadu dla stalowni.  

Na kondycję hutnictwa wpływ mają inne branże. Gdyby nie budownictwo ogólne i specjalistyczne, wpływy przemysłu hutniczego byłyby jeszcze niższe. Niestety, spadło zapotrzebowanie na stal i wyroby hutnicze w branży motoryzacyjnej, metalowej, maszynowej. Produkcja samochodów osobowych np. spadła aż o 46%. 

-W tak skomplikowanej sytuacji hutnictwa największe szanse przeżycia mają stalownie elektryczne, ale w krajach, które mają tanią energię – mówi Stefan Dzienniak. –Przy tak wysokich kosztach energii w Polsce nawet gdyby hutnicy pracowali za darmo te stalownie nie przeżyją. Dlatego tak ważne jest poszukiwanie najlepszych dróg redukcji kosztów energii elektrycznej. Kto wie, czy nie należałoby się bardziej i jak najszybciej zaangażować w znacznie tańszy montaż instalacji gazowych do produkcji energii.

Siedem kierunków działań

Stefan Dzienniak podkreśla, że korzystne zmiany dla hutnictwa i przemysłów energochłonnych proponują wojewódzkie rady dialogu społecznego. Po pierwsze, należy podjąć działania zmierzające do zastosowania przez Komisję Europejską wszelkich dostępnych narzędzi chroniących rynek przed nieuczciwym importem wyrobów hutniczych. Po drugie, w ramach unijnego planu przyspieszenia gospodarek spowolnionych pandemią uwzględnione powinny zostać mechanizmy wsparcia dla hutnictwa, którego transformacja i funkcjonowanie jest newralgiczne dla działania łańcucha dostaw w nowoczesnej gospodarce. Po trzecie, rząd musi obniżyć koszty rynku mocy dla odbiorców energochłonnych od 1 stycznia 2021 r. poprzez reparametryzację opłaty mocowej lub ewentualnie zawieszenie jej pobierania od 1 stycznia 2021 r. Po czwarte, po nowym roku należałoby wprowadzić rozwiązania umożliwiające przemysłowym odbiorcom energii realny udział w mechanizmach zarządzania popytem na energię elektryczną w ramach regulacyjnych usług systemowych, równoległych do rynku mocy. Po piąte, od 1 stycznia należałoby wprowadzić indywidualne taryfy dystrybucyjne dla dużych odbiorców. Po szóste, niezbędna jest ścieżka intensyfikacji działań mających na celu obniżenie hurtowych cen energii. Wreszcie, po siódme obniżce powinny ulec koszty regulacyjne obejmujące energię elektryczną, w tym tzw. opłata jakościowa.

Print Friendly, PDF & Email

3 thoughts on “O tym się mówi: Wielki piec w Krakowie definitywnie wygaszony. Hutnictwo na rozdrożu

  • 13 października 2020 at 18:24
    Permalink

    Ani słowa o Celsie…

    Reply
  • 14 października 2020 at 07:17
    Permalink

    Jak celsa upadnie to Ostrowiec do zaorania

    Reply
  • 14 października 2020 at 12:10
    Permalink

    Celsa produkuje stał wykorzystując piece elektryczne. Jeśli wzrośnie cena energii produkcja stanie się nieopłacalna. O tym że opłaty środowiskowe wzrastają wiedziano od dawna niestety rząd pisowski cały czas chciał utrzymywać produkcję węgla i energii elektrycznej z elektrowni węglowych.To kosztowne więc teraz chcą wprowadzić tak zwaną opłatę mocową czyli nowy podatek. Obawiam się że CELSA i polskie hutnictwo mogą tego nie przetrwać.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *