Atak na pracownika MOPS-u. Mężczyzna wylał nieznaną substancję

W minionym tygodniu, w budynku Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Ostrowcu Świętokrzyskim, doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Na wychodzącego z pracy pracownika tej instytucji najprawdopodobniej mężczyzna wylał niewielką ilość substancji niewiadomego pochodzenia.
– Sytuacja taka miała miejsce po raz pierwszy i jest o tyle niezrozumiała, że osoba, która dopuściła się takiego czynu, nie jest beneficjentem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej – mówi Magdalena Salwerowicz, dyrektor MOPS w Ostrowcu Świętokrzyskim. Niezwłocznie powiadomiono organy ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Sprawa jest już znana organom ścigania.
-Zawiadomienie otrzymaliśmy w dniu 5 listopada 2020 r. –mówi aspirant Ewelina Wrzesień, oficer prasowy KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim. W dniu 6 listopada 2010 r. prowadzone były przesłuchania świadków.
Najprawdopodobniej zostanie wszczęte dochodzenie z jednego z artykułów Kodeksu wykroczeń. Aspirant Ewelina Wrzesień nie podała, o który artykuł Kodeksu wykroczeń tu chodzi. Nie zostało to jeszcze zdecydowane. W tym przypadku nie było mowy tu o ewentualnym naruszeniu art. 222 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 roku – Kodeks karny (tj. Dz. U. z 2020 r., poz. 1444), który stanowi, że kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Mowa tu bowiem o wykroczeniu, a nie o przestępstwie.
Warto podkreślić, że z agresją fizyczną pracownicy tutejszego ośrodka spotykają się bardzo rzadko, natomiast coraz częstszym zjawiskiem jest agresja słowna. W społeczeństwie stale rośnie liczba osób przejawiających zaburzenia psychiczne. Narasta także zjawisko obrażania, szkalowania, używania wulgaryzmów i wrogiego nastawienia. Dotykają one wielu pracowników socjalnych, dlatego takim patologicznym zachowaniom nie dajemy przyzwolenia i nie pozostawiamy ich bez konsekwencji. W przeciwnym razie nie tylko prestiż pracownika, ale także jego poczucie bezpieczeństwa byłyby zagrożone. Atak na prezydenta miał miejsce we wrześniu br. W dniu 22 września 2020 r. Policja przyjęła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez mężczyznę, który groził pozbawieniem życia prezydentowi miasta Jarosławowi Górczyńskiemu. Początek zdarzeń miał miejsce wieczorem 19 września 2020 r. Mieszkaniec miasta zadzwonił do dyżurnego Straży Miejskiej mówiąc, że nie został przyjęty przez prezydenta miasta. Według komendanta Straży Miejskiej, Andrzeja Kaniewskiego, był wyraźnie pobudzony i agresywny.
-Wykrzykiwał do słuchawki groźne słowa, skierowane do prezydenta Jarosława Górczyńskiego –mówił komendant Andrzej Kaniewski. Z ich treści wynikało, że prezydentowi może grozić niebezpieczeństwo. Groził pozbawieniem życia. Rozmowa telefoniczna została przeciągnięta, by mężczyzna został dokładnie rozpytany.
-Czuć było agresję w jego słowach –dodał komendant Kaniewski. Padały kolejne słowa, które wskazywały, że życie prezydenta może być zagrożone. Były to słowa o możliwym ataku na prezydenta.
W dniu 21 września 2020 r., ok. godz. 7.30, mężczyzna zjawił się pod Urzędem Miasta. Na miejscu była też Straż Miejska i Policja. Został wylegitymowany i przeszukany przez policjantów. Nie znaleziono przy nim żadnego niebezpiecznego narzędzia. Po pewnym czasie człowiek ten swobodnie oddalił się sprzed Urzędu Miasta. Jak się dowiedzieliśmy, młody mężczyzna po powrocie do kraju żądał przyznania lokalu socjalnego, ale spotkał się z uzasadnioną odmową. Przed wyjazdem jego matka zdała jedno mieszkanie i przez 5 lat nie przysługuje już im takie prawo.
Mężczyzna, który kierował groźby pod adresem prezydenta, został po kilku dniach zatrzymany i po przesłuchaniu zwolniony. Zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *