Opatów ma swojego van Gogha

Edward Majewski, od kilku lat Chrystopher Arrison van Loth, to barwna i nietuzinkowa osoba, znana z dopracowanych perfekcyjnie obrazów.
Niezwykły kunszt tego artysty można podziwiać od lat na obrazach, których namalował blisko 3 tysiące. Obrazy te zdobią ściany muzeów nie tylko w Polsce, ale w Europie. Liczne wiszą w prywatnych, domowych kolekcjach na całym świecie.
Rodzinne zdolności
E. Malewski urodził się 15 listopada 1955 r. w Opatowie w wielodzietnej rodzinie polsko -romskiej. Jest piątym dzieckiem z dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec malarza, Jan Majewski był synem polskiego szlachcica i matki, w żyłach której płynęła krew romska, polska, rosyjska, włoska i grecka.
-Ojciec wraz z siostrą i bratem pracowali w przedwojennym cyrku Korona Staniewskiego jako akrobaci – opowiada Ch. A. van Goth. Ojciec podczas II Wojny Światowej przeżył obozy koncentracyjne w Oświęcimiu, Lublinie i w Dahau w Niemczech, gdzie prowadzono na nim doświadczenia medyczne. To odbiło się na jego zdrowiu.
Jak wspomina malarz, ojciec jego potrafił grać na gitarze, a matka Leokadia wykonywała kwiaty z bibuły i szyła ręcznie piękne stroje cygańskie. Najstarszy brat Zbigniew jako akordeonista, grywał po zabawach i weselach.
Dwie starsze siostry malarza – Zofia i Bronisława, a także młodsza Ewa, wykonują jak ich matka serwety, makaty i kwiaty oraz stroje cygańskie. Starszy o rok Bogusław był akordeonistą w zespole Don Vasyla „Cygańskie Gwiazdy”. Dwaj młodsi bracia – Adam i Kazimierz – próbują swych sił w malarstwie symbolistycznym.
Utalentowany od dziecka
Jednak to Edward od najmłodszych lat wykazywał się największym talentem pośród rodzeństwa.
-Do szkoły trafiłem w wieku 5 lat, bo jak nauczycielka zobaczyła jak umiem pięknie pisać, powiedziała, że nie ma co mnie trzymać dłużej w domu – opowiada artysta. Jak byłem mały pamiętam, że zatrzymaliśmy się taborami
przy dawnej targowicy. Przyszli wtedy z urzędu i powiedzieli, że moi rodzice nie mogą tak mieszkać z małymi dziećmi. Zamieszkaliśmy w rynku. A później dostaliśmy mieszkanie na ulicy Kościuszki w dworku Świstowskich. To
tam zacząłem rysować swoje pierwsze rysunki. Od 8 roku życia chodziłem do domu kultury, gdzie uczyłem się gry na perkusji i gitarze. Potem pisałem teksty piosenek i śpiewałem.
Gdy malarstwo olejne, które sobie upodobał, pochłonęło go bez reszty, potrzebne były środki finansowe. Imał się wtenczas różnych prac dorywczych. Jednak najchętniej tworzył obrazy pokazując piękno pejzaży i zabytkowej architektury Opatowa.


Artyzm Roma
Artystów romskich na świecie jest mało. Jednym z nich jest Chrystopher Arrison Van Goth, który jako jedyny romski artysta zdobył uznanie i popularność na całym świecie. Obok malarstwa olejnego Van Goth uprawia także akwarele, grafikę, pisze wiersze i teksty do piosenek, które sam wykonuje. Wierzy mocno w Boga. Jest sympatykiem świadków Jehowy.
Pierwszym nauczycielem początkującego artysty był opatowski malarz Czesław Gagat, u którego E. Majewski podpatrywał pracę, ucząc się malarstwa olejnego i akwarelowego malując pejzaże i martwą naturę.
-Pamiętam, jak byłem młodym chłopakiem, siedzę na basenie na Kanii, rysuje sobie wtedy jednego z królów z Pocztu Królów – wspomina. Idą dwie dziewczyny i słyszę, o głupi Edek postawił zdjęcie i udaje, że rysuje. Zawołałem je wtedy i rozmazałem palcem kawałek rysunku. I uwierzyły, że nie udaje.
Z muzyką za pan brat
E. Majewski grał na perkusji i śpiewał obok gitarzysty Zdzisława Staniszewskiego i basisty Gózdka w zespole Wakat. Zespół występował na imprezach państwowych, a także na weselach i zabawach. W rozmowie ze mną artysta nie kryje zdenerwowania rzekomym ukradzeniem piosenki jego autorstwa Kolorowy Tabor, przez znanego wykonawcę disco-polo.
-Mam świadków, cały mój zespół, że jest to moja piosenka, mam zeszyt, w którym pisałem słowa, kreśliłem, zmieniałem- mówi van Goth.
Później założył zespół Romopol. W jego skład weszli: Paweł Żardecki organy, Marek Przygoda bas, Leszek Kozłowski gitara, Waldek Goral – saksofon, sam grał na perkusji. Jak wspomina, wtedy na brak powodzenia u dziewczyn nie mógł narzekać. Zespół zajął m.in. pierwsze miejsce w I przeglądzie zespołów muzycznych w Tarnobrzegu.
Wzbudzał zachwyt
Van Goth nie ma wykształcenia kierunkowego związanego z malarstwem. Jest samoukiem. Dużo czytał o malarstwie i uczył się go z książek. Darmowych lekcji z podstawy rysunku i perspektywy udzielali mu plastycy Józef Opala i Andrzej Lange.
Za namową i wsparciem plastyków z ośrodka kultury, malarz wziął udział w pierwszej wystawie zbiorowej przy Urzędzie Miasta i Gminy w Opatowie podczas Jarmarku Opatowskiego. Obrazy malarza pojawiły się na kilkunastu wystawach w miastach dawnego województwa kieleckiego. Z czasem obrazy romskiego artysty stawały się coraz lepsze. Niemal doskonałe. Swoim talentem malarskim wzbudzał wielkie zainteresowanie oraz zachwyt, a także ciekawość kunsztu malarskiego Romów.
Dobra passa w latach osiemdziesiątych nie opuszczała malarza. Malował, grał, a latem był spotykany ze swoimi obrazami na opatowskim rynku. W drugie połowie lat osiemdziesiątych Van Goth wystawiał i sprzedawał swoje obrazy w niewielkich galeriach i na bazarach w Berlinie, Hamburgu, Dortmundzie, Hanowerze i w Glasbek. Po powrocie, grał w Romapol, jak mówi wszystko, na festynach, weselach i koncertach. W trakcie koncertowych wyjazdów poznał swą żonę, z którą był w związku małżeńskim przez siedemnaście lat. Z tego małżeństwa malarz ma dwóch synów Alana i Kasjana. Obydwaj są uzdolnieni plastycznie. Zdolności artystyczne przejawia także syn z innego związku Kamil.
200 wystaw
Swoje obrazy pokazywał m.in. w Rzeszowie, Kazimierzy Wielkiej, Sandomierzu i Tarnobrzegu, gdzie jego artyzm docenił artysta plastyk i krytyk sztuki Tomasz Staszewski.
– Z czasem organizator wielu wystaw sztuki Van Gotha i autor kilkudziesięciu recenzji o twórczości malarza. Kolejne lata były dla artysty owocne, otrzymywał wiele propozycji i zaproszeń wzięcia udziału w znaczących wystawach.
– Ogólnie mam za sobą ponad 200 wystaw, w tym indywidualnych i zbiorowych w całej Polsce – mówi Ch. A. van Goth. Moje prace wzięły udział również w czterech wystawach międzynarodowych.

Opatowski van Gogh
Każda wystawa romskiego malarza była wyjątkowa dla publiczności oraz mediów. Piszący o malarzu i jego twórczości redaktorzy nazwali go Van Goghiem XX i XXI wieku, z powodu dużego podobieństwa malarstwa romskiego artysty do sztuki Van Gogha. Stąd, jak mówi zmiana nazwiska z Edwarda Majewskiego na Chrystopher Arrison van Goth.
-Chciałem mieć nazwisko związane zarówno ze sztuką malarską i zdolnościami muzycznymi- mówi malarz. Arrison wiąże się z muzyką, van Goth z malarstwem.
Opatowski malarz wziął udział w pierwszej międzynarodowej wystawie zbiorowej w kwietniu 1990 r. w Międzynarodowym Klubie Prasy i Książki przy redakcji Expressu Wieczornego w Warszawie. Wystawę zorganizowano z okazji IV Kongresu Światowej Unii Romów w Polsce, na który przybyli goście z całego świata. Poza tym Van Goth brał jeszcze udział w trzech międzynarodowych pokazach, które odbyły się we Francji, w Belgii i Czechach.
-Maluję techniką flamizmu, od romskiego flamer czyli rozbryzgana plama – wyjaśnia van Goth. A także techniką sybenową od romskiego syben- szyć. To technika przestrzenna. Zszyte bandaże zalewam specjalnym roztworem, jak zastygną , maluje je. Najwięcej prac powstaje w technice pointylistycznej, inaczej to dywizjonizm. Malowanie krótkimi pociągnięciami pędzla. Obraz składa się z licznych kreseczek. Tą techniką zacząłem malować z przypadku. Gdy z kolegą malowaliśmy pejzaż za cmentarzem w stronę Marcinkowic, zaczęły zbierać się chmury. Wtedy Sylwek spojrzał na nasze prace i mówi: zobacz jaka wyszła nam technika. Tę technikę stosował sam van Gogh. To kreska, która układa się obok kreski. Gdy wyczytałem, że jest to jedna z najtrudniejszych technik jeżeli chodzi o malarstwo, tylko mnie to zachęciło do doskonalenia jej. Należę do ludzi, którzy próbują podnosić poprzeczkę wyżej i doskonalić technikę.
Na językach wielu
Romski artysta z Opatowa doczekał się kilkudziesięciu audycji radiowych, ponad trzydziestu programów telewizyjnych emitowanych w całej Europie, USA i Australii.
Na tworzenie swoich prac mój rozmówca nie miał zbyt wiele miejsce. Przez kilkanaście lat jednocześnie domem i pracownią było jednoizbowe mieszkanie, które dzielił z rodziną. Więcej miejsca jest w mieszkaniu przy ul.1 go Maja, które obecnie zamieszkuje. Choć i tutaj pracownia to wąskie, bardzo małe pomieszczenie.
-Wziąłem udział w zbiorowej ekspozycji w 1993 roku, w Cygańskiej Wiosce Artystycznej i Międzynarodowej Letniej Szkoły Romów w Borkach k. Supraśla w woj. białostockim, gdzie oprócz wystawy prowadziłem zajęcia plastyczne z dziećmi obecnych gości z całego świata – słyszę. Następnie swoje prace malarz wystawił indywidualnie na III Ogólnopolskim Przeglądzie Dorobku Artystycznego Mniejszości Narodowej „Wspólnota w Kulturze” w Ośrodku Kultury „ARSUS” w Warszawie. Malarz otrzymał nagrodę wyróżnienia z rąk podsekretarza stanu Ministerstwa Kultury i Sztuki, Michała Jagiełły.
Zauważony, ale niedoceniony
E. Majewski został ponadto przez burmistrza Miasta i Gminy Opatów Jana Borka uhonorowany nagrodą rzeczową za działalność służącą rozpowszechnianiu edukacji plastycznej. W 2001 r. artysta wziął również udział w programach na rzecz społeczności romskiej. Ukończył kurs pedagogiczny i dwuletnie szkolenie, po którym został przedstawicielem mniejszości Narodowej Romów w kraju. Głównym promotorem tego programu był brytyjski fundusz KNOW HOW FUND, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz marszałek regionu świętokrzyskiego. Malarz na swoim koncie ma nagrodę Marszałka Województwa Kieleckiego, którą otrzymał w 2002 r. z rąk ówczesnego marszałka Józefa Kwietnia za promowanie i wzbogacenie dorobku artystyczno- kulturalnego regionu świętokrzyskiego. W ślad za tym wydarzeniem odbyła się wystawa twórczości uzdolnionego artysty w grudniu 2003 r. „Cygańskie Impresje” w Dworku Leszczyków w Kielcach. W następnym roku był uczestnikiem kursu, dla Asystentów Edukacji Romskiej, zorganizowanym przez Instytut Rozwoju Służb Społecznych, wspólnie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji w Warszawie. Po kursie malarz został Asystentem Edukacji Romskiej. Van Goth otrzymał listy gratulacyjne z kancelarii ówczesnego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego, a także od Ministra Kultury i Sztuki.
Jak mówi, dokonał rzeczy, której nie udało się zrobić żadnemu malarzowi z przeszłości, ani żyjącym obecnie artystom, sprzedał wszystkie swoje prace za życia. Mimo tak wielkiego zaangażowania artysty, ciężkiej pracy i warunków, w których tworzył, van Goth nie doczekał się umieszczenia jego nazwiska w katalogu znanych twórców na stronie postimpresjonistów. Domagało się tego od Ministerstwa Kultury i Sztuki środowisko artystyczne, które prosiło także uhonorowania malarza nagrodą i oznaczeniem Ministerstwa Kultury i Sztuki, za dokonania na rzecz polskiej kultury narodowej. Na dalszej twórczości artysty odbiła się śmierć żony oraz brak środków finansowych na tworzenie prac. Dzisiaj van Goth wykonuje raczej obrazy na zamówienia. Warto dodać, że prace romskiego malarza z Opatowa można podziwiać w Muzeum Etnograficznym w Tarnowie, Muzeum Okręgowym w Sandomierzu, Muzeum Wsi Kieleckiej w Kielcach oraz w państwowej Instytucji EPRD w Kielcach Biuro Polityki Gospodarczej i Zarządzania regionalnego Polska. Oprócz tego jego prace znajdują się w Muzeum Kultury Romów w Brnie w Czechach, w Muzeum Etnograficzne w Szwecji i w Muzeum Etnograficznym w Belgii.
Największą pracą, jaką namalował twórca, to „Panorama Miasta Opatów” na płótnie, obraz olejny o wymiarach 3 metry na 1,8 metra. Praca powstawała około 4 miesiące. Obecnie można ją podziwiać w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu. Ściany małego mieszkania artysty zdobią „Opatowska noc” o wymiarach 100 na 81 cm i nieco mniejszy obraz „Brama Warszawska”. W pracach tych widać prawdziwy kunszt malarski Ch. A. van Gotha.
Jak dodaje Ch. A. van Goth mimo, że jest Polakiem, kultura romska przewijała się przez całe jego życie.
-W Opatowie żyje mi się dobrze, ludzie nie są wrogo nastawieni do mnie – przyznaje. Kiedyś usłyszałem od znajomego, jakbyś Ty umarł, to tak jakby nad Opatowem zgasło światło.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *