Nasz prawnik wyjaśnia. “Czy nie udzieliłam pierwszej pomocy?”

-Niedawno zastałam na przystanku autobusowym nieruchomo siedzącego na ławce, starszego mężczyznę. Prawdopodobnie był pod wpływem alkoholu. Kiedy pytałam, czy się źle czuje, nie odpowiadał. Był bez maseczki, nie miałam więc odwagi, aby podjeść do niego bliżej. Zadzwoniłam na numer alarmowy policji. Podałam swoje dane. Nie czekałam jednak na przyjazd radiowozu, bowiem nadjechał mój autobus. W domu opowiedziałam córce o całym zdarzeniu. Dostałam od niej reprymendę. Przy okazji nastraszyła mnie, że mogę odpowiadać za nieudzielenie mężczyźnie pomocy. Czy córka miała rację – pytała nasza czytelniczka.
-Każdy z nas jest zobowiązany do tego, by udzielić pierwszej pomocy osobie potrzebującej. Obowiązek ten jest uregulowany w polskim prawie, a zaniechanie go niesie za sobą konsekwencje prawne – wyjaśnia mgr Przemysław Plaskota (KACELARIA PRAWNA, ul. Krucza 2, 150 m od Urzędu Skarbowego, tel. 41 247 25 00).
Według polskiego prawa każdy jest zobligowany do udzielenia pierwszej pomocy poszkodowanemu, który znajduje się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia, albo powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Obowiązek udzielenia pomocy może zostać zrealizowany w bardzo różny sposób. Muszą to być jednak działania, które z uwzględnieniem okoliczności danego przypadku mogą prowadzić do usunięcia lub co najmniej zmniejszenia niebezpieczeństwa grożącego poszkodowanemu.
Podstawową czynnością podczas udzielenia pierwszej pomocy poszkodowanemu (który jest nieprzytomny) jest resuscytacja. W przypadku, kiedy poszkodowany wymaga specjalistycznej opieki, wtedy powinniśmy zadzwonić po służby ratownicze, zabezpieczyć chorego i czekać z nim na przyjazd pogotowia.
Natomiast nieudzielenie pierwszej pomocy w sytuacji, gdy jest ona niezbędna dla ratowania życia, bądź zapobieżenia ciężkiemu uszczerbkowi na zdrowiu ofiary, powoduje, że narażamy się na odpowiedzialność karną za przestępstwo nieudzielenia pomocy zagrożone karą pozbawienia wolności do 3 lat. Karze pozbawienia wolności do lat trzech podlegają osoby, które nie tylko nie podejmują czynności ratowniczych, lecz także narażają życie drugiego człowieka na poważne niebezpieczeństwo.
Nie mamy obowiązku udzielania pomocy w sytuacji, gdy nie można jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Na przykład nie jest prawnie wymagane wchodzenie do płonącego budynku, by pomóc osobom, które się w nim znajdują. Taka pomoc może narazić udzielającego pomocy na uszczerbek na zdrowiu czy nawet może grozić śmiercią.
Ponadto zdarzają się sytuacje, kiedy świadkowie wypadku boją się udzielać pierwszej pomocy, ponieważ nie chcą oni swoimi działaniami zaszkodzić poszkodowanemu i przyczynić się do pogorszenia jego stanu. Jednak z punktu widzenia polskiego prawa lepiej jest udzielić jakiejkolwiek pomocy, niż nie zrobić nic. 

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Nasz prawnik wyjaśnia. “Czy nie udzieliłam pierwszej pomocy?”

  • 30 stycznia 2021 at 05:37
    Permalink

    Pomaganie jest zecza bardzo delikatna i wymaga przynajmniiej podstawowej wiedzy na ten temat. Oczywiscie pani corka miala racje. Moralnie jest to naszym obowiazkiem. Jednak pomagac nalezy tak aby nie zaszkodzic. Nie wiele niestety osob posiada taka cywilna postawe, a jeszcze mniej posiada jakas wiedze jak nalezy pomagac. Z powodu tych pozytywnych instynktow, wojsko nie zostawia rannych na polu walki. To ze pani zadzwonila na pogotowie juz jest pomoca, to troche pania usprawiedliwia, nawet jesli to tylko pogotowie policyjne, ale mogla pani przynajmniej powiedziec o tym kierowcy autobusu, moze w autobusie ktos by wiedzial jak nalezy postapic. To ze oddalila sie pani od tej osoby sprawia ze lekarz musial zgadywac co dzialo sie z ta osoba przez ostatnie kilka, kilanascie minut, ktore mogly sie okazac bardzo istotne, do podjecia badania juz z wiedza obserwacji przez pania poczyniona i udzielenia wlasciwej pomocy pacjentowi. Lekarze, czy ratownicy wiedza co robic w takich sytuacjach, jednak wywiad jest bardzo pomocny i nie zadko istotny. To jak ze wskazaniem wlasciwego bolacego zeba u dentysty. Czasem moze sie okazac ze zabieg nalezy powtorzyc tuz obok. Samo wskazanie miejsca w momencie przyjazdu karetki, daje kilka sekund ktore moga uratowac zycie. Nie wspomne o mozliwosci pomylki, ze przykladowo personel karetki przystapil by z marszu do pompowania kolesia na innym przystanku w poblizu, ktory akurat wracal zmeczony z pracy i zlapal krotka drzemke w oczekiwaniu na autobus. Panie co pan … co mi tu pan z tym calowaniem, co mnie pan tu maca, no i konsternacja… Zawiedzeni ratownicy mogli by wrocic na pogotowie, nie szukajac juz tego zglosonego przez pania pacjenta. Nie miala pani obowiazku pompowc tego pana, jesli nie miala pani akurat przy sobie w torebce ambu, lub ustnika, bo tu jeszcze trzeba umiec sprawdzic czy sie czyms nie zaksztusil, ale sprawdzenie funcji zyciowych powinien znac kazdy, i byc moze ulozenie tej osoby w bezpiecznej pozycji moglo mu ulatwic oddychanie do czasu przyjazdu karetki. Samo podniesienie nog do gory juz moze pomoc. Oczywiscie nie swoich tylko delikwenta. To kwestia podstawowej wiedzy, ktora powinien znac kazdy. To tak jak z wychodzeniem do toalety. Nauczono nas tego w dziecinstwie i uwazam ze to bardzo slusznie ze nas tak nauczono. Widziano niekiedy zwierzeta ktore probowaly pomagac swoim towarzyszom niedoli, np potraconym przez samochod. Nas powinno byc stac na wiecej. Mam wielki szacunek dla pani corki. Prosze ja pozdrowic i przekazac moj szacun. Uratowani ludzie bardzo czesto potrafia sie odwdzieczyc. Nie wszyscy, bo na przyklad zydzi to chca zeby im jeszcze placic za to ze pozwolili sobie pomagac, jesli wiecie o czym mowie. Mam prawo to mowic, bo moj dziadek w wojne uratowal zyda przed niemcami, ryzykujac zycie calej rodziny, a teraz jego potomkowie chca jeszcze, zebym im za to placil. 447 znacie to. Ale sa tez tacy jak ten bezdomny, o ile prawdziwy, ktory dal w prezencie za wsparcie duchowe ojcu redaktorowi maybacha. O tysiacach emerytek oddajacych majatki, czy emerytury juz nie wspomne. I to tylko za wsparcie duchowe. To jest sprawa bardzo delikatna i nie wszystko moze byc uznane za pomoc. Slynnemu wnuczkowi sie nie udalo. Udawalo mu sie wiele razy, ale w koncu go posadzili w pierdlu, bo ktos uznal ze to jednak nie jest pomaganie. Ale co se napomagal, to nikt mu teraz nie odbierze. Zeby nie bylo ze przytaczam historie o ktorych malo wiem, przytocze tu przyklad z mojego bardzo wczesnego dziecinstwa. Ja mialem trzy lata moj brat byl wtedy ledwie pare lat starszy. Rozice byli w pracy a my bylismy sami w domu. Cos jak Kewin sam w domu. Do naszego domu wlamywal sie bardzo pijany czlowiek. Przeszedl przez ogrodzenie ze spiewem na ustach co wygladalo dosc spektakularnie i nie mogac poradzic sobie z kluczem wybil reka szybe. Zaczal mocno krwawic. Moj brat stanol na bardzo wysokim poziomie odpowiedzialnosci cywilnej, bo jako kilulatek, kiedy zobaczyl ze bardzo krwawi ten czlowiek, zadzwonil do mamy i po pogotowie. Ten czlowiek nie byl agresywny, poprostu chcial wejsc do domu. Po pijaku pomylily mu sie domy z tym w ktorym mieszkal. Chcialo mu sie sikac i chcial szybko wejsc. My sie schowalismy, nas nie widzial. Dzwonilismy z pod stolu. Jednak nie udalo mu sie wejsc i wysikac. Choc wysikac chyba mu sie udalo. Ale spiewac nie przestawal. Przynajmniej do czasu przyjazdu policji i pogotowia. Sam bylem bliski zlania sie ze strachu, ale moj brat zachowaniem zimnej krwi naprawde mi zaimponowal.Caly czas mialem wrazenie ze ma sprawy pod kontrola. Jak sie okazalo zaimponowal rowniez policjantom, bo gratulowali rozicom syna. I Temu pijakowi tez zaimponowal, bo kiedy wytrzezwial i sie wykurowal, przyjechal ponownie, tym razem juz trzezwy, za pozwoleniem rodzicow oczywiscie, z przeprosinami. Mieszkal zupelnie nawet nie w tej okolicy. Bardzo przeprosil i przywiozl nam w przeprosinach kolekcje znaczkow pocztowych, czery klasery pieknych znaczkow. To byla kolekcja naprawde fajnych znaczkow z calego swiata. Okazalo sie ze to byl na codzien bardzo porzadny czlowiek, cieszacy sie szacunkiem w pracy i tam gdzie go ludzie znaja. Tylko obchodzil jakies swieto zbyt mocno i mu zaszkodzilo. Za duzo wypil i tak bardzo chcial wrocic do domu, ze wszedl do pierwszego lepszego, ktory wydal mu sie podobny. Bardzo sie tego pozniej wstydzil i bardzo chcial przeprosic. Pisze o tym zeby pokazac, ze nie kazdy pijany czlowiek jest degeneratem. Czasem ktos poprostu moze przedobrzyc ze swietowaniem czegos i udzielenie mu pomocy moze byc bardziej sluszne niz to sie na pozor wytaje. No wtedy to my akurat potrzebowalismy pomocy, ale przy okazji pomoglismy tez jemu. I z pogotowia trafil od razu do czyscca. Jednak czesciej ludzie potrzebujacy pomocy moga tylko wygladac jak pijani.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *