Ostatnie pożegnanie Grigora Szaginiana

Jak grom z jasnego nieba obiegła nasze miasto informacja, że w nocy z 3 na 4 lutego zmarł Grigor Szaginian, ostrowiecki lekarz psychiatra, radny III, IV, V i VI kadencji Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego, a w latach 2014 –2018 jego wiceprzewodniczący, wieloletni działacz Platformy Obywatelskiej, który w ostatnich wyborach do Sejmiku kandydował z list Koalicji Obywatelskiej. Wiedzieliśmy, że zmaga się z koronawirusem i leży w szpitalu, ale jego śmierć i tak była zaskoczeniem i jednocześnie olbrzymią stratą dla tysięcy ostrowczan i jego pacjentów.
Grigor Szaaginian urodził się 25 maja 1958 roku w Dniepropietrowsku. Do Polski przyjechał z Armenii w 1991 roku. Ukończył Instytut Medyczny w Erewaniu. W Ostrowcu Świętokrzyskim prowadził prywatny gabinet lekarski. Doktora i lekarza psychiatrę Grigora Szaginiana znali w Ostrowcu wszyscy. Należał do najmłodszej grupy ormiańskich emigrantów. Do naszego miasta przeniósł wartości ludzi Kaukazu: wiarę, tę samą mentalność, temperament, charakter oraz niezwykłą aktywność społeczną.
-W Ostrowcu czuję się niezwykle komfortowo – mówił Grigor Szaginian, nie tylko lekarz na co dzień pomagający ostrowczanom w trudnych chwilach życiowych, ale także polityk, radny Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego, wydawca pisma „Akson”. –Nigdy nie odczułem od nikogo przejawów jakiejkolwiek wrogości, czy braku tolerancji, o którym teraz, w dobie emigracji z Afryki, głośno w Europie. W urzędach mówią do mnie: „Jak to dobrze, że Ormianin…” Zawsze się w tedy wzruszam…
Nowa emigracja ormiańska, do której należał Grigor Szaginian, była pokłosiem wydarzeń sprzed blisko 30 laty, kiedy to 7 grudnia 1988 roku nastąpiła jedna z największych tragedii XX wieku. Silne trzęsienie ziemi zniszczyło ormiańskie miasta Giumri i Spitak oraz setki okolicznych wiosek. Zginęły dziesiątki tysięcy ludzi. Wstrząsy zdruzgotały 20 miast i 342 osady na terenie całej północnej Armenii. 58 z nich zupełnie nie nadawało się do zamieszkania. W regionie epicentrum z gór schodziły osuwiska i lawiny, znacznie utrudniając dostawy pomocy dla ogarniętego klęską żywiołową obszaru. Doszło także do zerwania instalacji telefonicznych i energetycznych.
-Nie dało się żyć miesiącami i latami bez wody, prądu i ogrzewania, w pełnej izolacji – opowiadał nam Grigor Szaginian. –Wielu z nas, jak wyemigrowało do Polski, zajmowało się drobnym handlem po to tylko, by wysłać parę dolarów do Armenii, do najbliższych, żyjących na granicy śmierci. Myślę, że naród ormiański jest Polsce wdzięczny za to schronienie i opiekę. Dziś do Polski przyjeżdżają Ormianie wykształceni, którzy wzbogacają kulturę i gospodarkę, dają nową jakość życia społecznego.
Grigor Szaginian wielokrotnie podkreślał, że nic tak nie zbliża narodów, jak właśnie kultura. Za przykład podał Charles’a Aznavour’a, który jako Ormianin tak wiele wniósł do kultury światowej.
Poseł Andrzej Kryj mówi, że każdy, kto miał szczęście poznać Grigora Szaginiana, wie jakim był dobrym człowiekiem i jaką stratą dla nas wszystkich jest jego przedwczesna śmierć. Starosta Marzena Dębniak dodaje, że był człowiekiem, który kochał ludzi i wielu pomógł. -Za dobro, które czyniłeś doktorze, dziękuję… – napisała pani starosta na swoim profilu społecznościowym.
Świetnie w te słowa wpisuje się szczególnie zapadła w naszej pamięci akcja Grigora Szaginiana. Idziesz do baru, kupujesz dwie zupy, ale zjadasz tylko jedną, a ta druga jest darem. Darem od ciebie dla potrzebującego, który wchodząc do baru prosi o “Zawieszoną zupę” nie płacąc. Do tego zacnego gestu, którym można było się podzielić w jadłodajni „Spójnia” na ul. Sienieńskiej oraz w barze „Czwórka” na ulicy Sienkiewicza, zaszczepił nas właśnie Grigori. Wyjaśnił nam, że pomysł „Zawieszonej zupy” zaczerpnął z tradycji „Zawieszonej kawy”, która kilka lat temu pojawiła się we włoskim Neapolu i rozprzestrzeniła się po całym świecie. „Zawieszona zupa” to akcja, która doskonale wpisuje się w życie miast, gdzie wiele osób boryka się z problemami ekonomicznymi. Grigor Szaginian zanim poprosił o współpracę lokale gastronomiczne w Ostrowcu Świętokrzyskim, najpierw sam zjadł zupę w „Spójni”. -Zdarza się, że moi znajomi, koledzy przekazują mi pieniądze na wykupienie zawieszonej zupy – mówił nam nieodżałowany G.Szaginian. Musimy zrobić tak, aby w mieście nie było ani jednej głodnej osoby. Stać nas na to.
Odszedł od nas dobry człowiek, wyjątkowy społecznik zaangażowany w życie miasta i regionu. Wspierał wiele inicjatyw kulturalnych, był ambasadorem i promotorem dziedzictwa ormiańskiego.
Grzegorz Hajdamowicz tak wspomina doktora Grigora Szaginina w mediach społecznościowych: -Odszedł człowiek niezwykły, z którym o sprawach ważnych można było rozmawiać zwyczajnym językiem, bez patosu. Wybitna inteligencja i, jak na psychiatrę przystało, przenikliwość umysłu, a przy tym siła charakteru. Działał lokalnie, ale to nie przypadek, że informacja o jego przedwczesnym odejściu przebiła się na czołówki krajowych portali. Zapamiętam Grzegorza na zawsze jako człowieka otwartego na świat i innych ludzi, wrażliwego na ich krzywdę, pełnego tej “siły fatalnej” – rzadkiej w dzisiejszych czasach społecznikowskiej pasji do zmieniania rzeczywistości na lepsze małymi krokami. Sam będąc imigrantem, który przed wieloma laty odnalazł swoje miejsce w Polsce, miał odwagę pamiętać i upominać się o tych, którzy teraz szukają swojego szczęścia w naszym kraju. Grzegorz otworzył mi oczy na rzeczywistość spoza mojej „bańki”. Latem 2001 roku przejechaliśmy razem wiele kilometrów po drogach wschodniej części regionu świętokrzyskiego, sporo rozmawiając miedzy sobą i z wieloma innymi ludźmi. Nigdy wcześniej ani później np. nie pijałem kawy i nie gawędziłem o życiu z księżmi na plebaniach. Widziałem jaką estymą cieszył się wśród znajomych, widziałem wdzięcznych pacjentów. Na pewno pozostawi po sobie ogromną pustkę, ale też świadectwo tego, że można życie przeżyć dobrze…
-Pożegnanie z moim Tatą odbędzie się 12 lutego o godzinie 14 w Kościele na Piaskach w Ostrowcu Świętokrzyskim. Później urna z prochami będzie pochowana na Cmentarzu Komunalnym – pisze na swoim profilu społecznościowym syn Grigora, Aram Szaginian… -Proszę o nieprzynoszenie wieńców na pogrzeb. Jeżeli chcą Państwo okazać Tacie szacunek, to proszę odnaleźć w swoim otoczeniu osoby potrzebujące i im pomóc. To dla Taty będzie największa nagroda i uśmiechnie się z nieba. Proszę również o nieskładanie kondolencji rodzinie na pogrzebie ze względu na sytuację epidemiologiczną.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *