Piotr Brodawka: „Sezon był ciężki, bo zawsze coś nas stopowało…”

-Po meczu z Tomasovią nasunęła mi się taka myśl, że ile to musiał przejść nasz zespół, by lider rozgrywek tak spontanicznie cieszył się z wygranej w Ostrowcu? Siatkarki z Tomaszowa tak się cieszyła po końcowym gwizdku, jakby już awansowały do I ligi…


-Niestety, tej radości, tej spontaniczności zabrakło w naszej grze – mówi trener, Piotr Brodawka. – Owszem, realizowaliśmy założenia taktyczne, graliśmy spokojnie, ale zbrakło tego czegoś, tej właśnie wielkiej chęci wygrania tego spotkania. Graliśmy w miarę dobrze i wypełnialiśmy przedmeczowe założenia, ale to Tomasovia bardziej chyba chciała wygrać…
-No dobrze, ale z czego to wynikało?
-Nie wiem. Chyba nie służą nam te ciągłe przerwy w terminarzu gier. Jak już łapiemy wiatr w żagle, to dopada nas przerwa w rozgrywkach. Jak już wróciliśmy do dobrej gry, to najpierw był covid, a później święta i kolejne przerwy w rozgrywkach. Poza tym, wiele zawodniczek przygotowywało się do udziału w ćwierćfinałowym turnieju juniorek i gdzieś te szlifowanie dyspozycji na mecz z Tomasovią zostało w pewnym sensie zakłócone. Na szczęście, to za nas zdecydowano, że utrzymamy się w II lidze. To dla nas podwójna radość. Z jednej strony z optymizmem możemy patrzeć na przyszły sezon w II lidze, a z drugiej strony bardziej z nadziejami możemy zerkać na ćwierćfinałowy turniej kadetek. Kadetek, bo kilka z nich gra w drugoligowym zespole i do Lublina na ostatni mecz z AZS UMCS nie będzie musiało wyjeżdżać.
-Ten debiutancki sezon w II lidze był trudny, ale i niezwykle pożyteczny, bo przecież nasze siatkarki nabrały doświadczenia, które tak przekłada się na rywalizację juniorek, czy kadetek…
-To prawda, nasze juniorki przecież awansowały do półfinału mistrzostw Polski. Pracowaliśmy na to przez kilka ostatnich lat. Sezon był ciężki, bo jak złapaliśmy tę pożądaną przez nas grę, to zawsze coś nas stopowało. Szkoda, że w pewnych odsłonach sezonu nie mogliśmy iść za przysłowiowym ciosem, a długie przerwy wybijały tak młody, jak nasz zespół z rytmu. Poza tym, wiele dziewcząt z drużyny ma o czym myśleć, choćby o zbliżającym się egzaminie maturalnym.
-Nasz zespół grał zrywami. Potrafił np. z zespołami z czołówki w danej partii remisować 12:12, by po nieudanej akcji mieć przestój na to, by odreagować i w ten sposób tracił dystans. Co ty na to?
-Jak każdy trener powtarzam, że po każdej nieudanej akcji zapominamy o niej, ale dziewczyny nie potrafią jeszcze zapomnieć o nieudanej zagrywce, czy nieudanym ataku, czy bloku.
-Ile dziewczyn zostanie w zespole na przyszły sezon?
-Trudno o tym mówić. Na razie koncentrujemy się na zakończeniu rozgrywek we wszystkich grupach wiekowych.
-Dziękuję za rozmowę.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *