Trudno wytłumaczyć sobie zaskakującą porażkę piłkarzy KSZO…

III liga piłkarska. Grupa IV. *KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Jutrzenka Giebułtów 2:3 (1:2).

0:1 – Tomasz Kaczor, 17 min.

1:1 – Michał Paluch, 29 min. (z rzutu karnego)

1:2 – Karol Pietrzyk, 35 min.

2:2 – Fuad Bayramov, 71 min.

2:3 – Dominik Zawadzki, 90+ min. (z rzutu wolnego)

KSZO: Korziewicz – Głaz, Zając, Majewski (46.M.Kaczmarek, 72.Nowak), Kraśniewski – Paluch, Partyka, Zaklika (46.Bayramov), P.Kaczmarek, Persona – Stanisławski. Trener: Tadeusz Krawiec.

Jutrzenka: Maciejowski – Serafain, Kaczor, Majcherczyk (60Ceglarz), Zawadzki, Pietrzyk (60.Kubiak), Kowalski (68.Jeż), Śląski (81.Silczuk), Zeszczuk (60.Iwanicki), Litewka, Kozicki. Trener: Piotr Powroźnik.

Żółte kartki: Bayramov, Chrzanowski – Kaczor, Serafin, Ceglarz, trener Powroźnik.

Sędziował: Marcin Kluk (Zamość). Mecz bez udziału publiczności.

Trudno kibicom zrozumieć, a nam komentować, porażkę piłkarzy KSZO na własnym boisku z przedostatnim zespołem w tabeli, który przed przyjazdem do Ostrowca Świętokrzyskiego miał na koncie jedynie cztery wygrane. Nasza drużyna zagrała wyjątkowo słabo, chaotycznie, z trudem zawiązywała jakieś składne akcje, a zagrożenie stwarzała jedynie po dośrodkowaniach w pole karne rywala i przy tzw. stałych fragmentach gry. Zastanawialiśmy się, dlaczego gramy tak beznadziejnie, skoro mamy tak spory potencjał zespołu? W sumie, bolesna przegrana sprawiła, że KSZO – już po wcześniejszych porażkach – nie zrealizuje planu wywalczenia kompletu punktów w trzech najbliższych spotkaniach… Na dobrą sprawę z naszym zespołem dzieje się coś zastanawiającego. Nerwy są złym doradcą, ale trener i zarząd nie powinni chyba przejść obojętnie wobec porażki z Jutrzenką…  

W I połowie nasz zespół nie miał kompletnie pomysłu na to, jak zaskoczyć defensywę gości. Grał schematycznie, głównie lewą stroną boiska, starając się dorzucić piłkę do Szymona Stanisławskiego. Jutrzenka sprawiała wrażenie drużyny bardziej zmotywowanej do gry, raz atakowała, raz cofała na własne przedpole i taką postawą zupełnie wybijała z gry ostrowczan. Na dobrą sprawę goście powinni objąć prowadzenie już w 16 min., kiedy to Pietrzyk z 5 metrów nie trafił w bramkę. Objęli za to minutę później, bo na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Kaczor i kompletnie zaskoczył naszego golkipera. KSZO miał po chwili szansę na wyrównanie, ale stuprocentowej okazji po podaniu Pawła Kaczmarka nie wykorzystał Szymon Stanisławski. W 25 min. powinien być podyktowany dla KSZO rzut karny, ale tak się nie stało. Dopiero kilka minut później sędzia zdecydował się podyktować rzut karny za faul na Michale Paluchu, który był już chyba bardziej kontrowersyjny. Michał bez problemów zamienił jedenastkę na wyrównującego gola. Cóż z tego, jak w 35 min. znów nasz zespół się zdrzemnął… Piłkę w nasze pole karne dośrodkował Litewka, a tam główkujący Pietrzyk najpierw trafił słupek, ale odbitą piłkę zdołał już wpakować do siatki naszej bramki… W tej części gry oglądaliśmy jeszcze wrzutkę Tomasza Persony, po której minimalnie niecelnie główkował Szymon Stanisławski…

Mimo kiepskiej postawy w I połowie spodziewaliśmy się, że w drugiej odsłonie spotkania KSZO zdoła zażegnać kompromitacji. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo to goście oddali kilka strzałów na naszą bramkę. W 54 min. mieliśmy jednak wyborną okazję do zdobycia gola. Przed bramkarzem Jutrzenki byli tylko Tomasz Persona i Szymon Stanisławski. Niestety, golkiper przyjezdnych zdołał w jakiś sposób wyjść z opresji.

Do remisu pomarańczowo-czarni doprowadzili w 71 min. Po rzucie rożnym celną główka popisał się Azer Fuad Bayramov. Mieliśmy aż 20 minut na to, by jednak słabo grając, udowodnić swoją wyższość nad ekipą z Giebułtowa. Niestety, tak się nie stało. Goście cały czas prezentowali otwarty futbol i cały czas byli groźni,  choć dwukrotnie na bramkę Jutrzenki główkował Mateusz Zając, raz Szymon Stanisławski, a w 90 min. znów stuprocentowej okazji nie wykorzystał Jakub Chrzanowski.

Już w doliczonym czasie gry upór gości został nagrodzony. Nasi piłkarze w samym narożniku pola karnego pozwolili sobie na faul. Piłkę ustawił egzekwujący rzut wolny Dominik Zawadzki i tak ją kopnął, że wpadła w samo okienko naszej bramki, nad interweniującym Matthew Korziewiczem. W nerwach trudno ocenić, po czyim błędzie padł ten gol, tym bardziej, że sędzia już nie wznawiał gry i odgwizdał koniec spotkania…

W najbliższą środę KSZO jedzie na mecz do Kielc z rezerwami Korony, a 1 maja podejmuje Hetmana Zamość.

 

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Trudno wytłumaczyć sobie zaskakującą porażkę piłkarzy KSZO…

  • 24 kwietnia 2021 at 22:16
    Permalink

    Kompromitacja. Panie Krawiec ten zespół w tym składzie niczego nie wygra bo po prostu niczego nie gra. Dziwne o nic nie walczymy dlaczego nie są próbowani nasi wychowankowie kiedyś KSZO słynęło że szkolenia młodzieży teraz wychowanka nie uświadczysz.Trzeba pozbyć się tych trzecioligowych rentierów i postawić na młodzież i to od zaraz Niech się ograją może będzie z tego pożytek w przyszłości bo z większości tych którzy grają obecnie w drużynie nie ma żadnego pożytku.

    Reply
  • 25 kwietnia 2021 at 10:36
    Permalink

    aby wytłumaczyć porażkę to trzeba zobaczyć jak DPS był notowany w zakładach bukmacherskich, tak jest jak sprowadza się emerytów cwaniaków, którzy traktują klub, inna rzecz że inni na to pozwalają, jako dobre przechowanie i dorabianie. Ale o tym zarząd w dużej mierze wiedział. Najmniej winny w tym wszystkim jest trener bo musi się posiłkować dziadami.
    Klub kibica powinien zgłosić do budżetu obywatelskiego “DPS 10 lat w III lidze”.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *