Oldboje KSZO nie zapomnieli dobrze grać w piłkę

I runda Okręgowego Pucharu Polski. *Oldboje KSZO – LZS Samborzec 1:3 (0:1). 

0:1 –Maciej Kiliński, 15 min.

0:2 – Dawid Śpiewak, 52 min.

1:2 – Andrzej Kobylański, 64 min.

1:3 – Maciej Kiliński, 80 min.

Oldboje KSZO: Zbigniew Kruzel – Marcin Wróbel, Dariusz Pietrasiak, Krystian Kanarski, Klaudiusz Łatkowski, Rafał Barański, Szymon Kroczek, Adrian Czaja, Andrzej Kobylański, Rafał Wójcik, Tomasz Żelazowski. Rezerwowi: Jarosław Mosiołek, Przemysław Dyjewski, Jarosław Sarna.

Nasze legendy piłkarskie już w 15 min. straciły bramkę po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego. Nasi oldboje robili wszystko, aby odrobić straty jeszcze w I połowie, ale nie dali rady, choć strzały na bramkę rywali oddawali i Andrzej Kobylański i Rafał Wójcik i Jarosław Mosiołek i Tomasz Żelazowski… Co gorsze, nasz zespół szybko też wykorzystał limit zmian, choć i tak do meczu przystępował osłabiony brakiem chociażby Tadeusza Krawca.

Rywale z Samborca biegali szybciej i wyraźnie lepiej adaptowali się do panującego upału, toteż w 52 min. podwyższyli rezultat spotkania. Gracz z Samborca wykorzystał bowiem sytuację sam na sam ze Zbigniewem Kruzelem. Byliśmy jednak pewni, że ambicji naszym piłkarzom nie zabraknie. I tak też było. Wszyscy, mimo niekorzystnego rezultatu, starali się odmienić losy meczu i z minuty na minutę gra KSZO coraz bardziej się zazębiała. Najpierw Tomasz Żelazowski trafił w poprzeczkę, a później oglądaliśmy kontaktowego gola, bo pięknym, a co ważniejsze celnym strzałem z dystansu popisał się Andrzej Kobylański. W tym momencie Oldboje zaryzykowali, bardziej otworzyli się na grę ofensywną. Niestety, na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem nadziali się na skuteczną kontrę LZS Samborzec i było 1:3.

Oldboje KSZO dali nam próbkę swoich umiejętności piłkarskich, których się nie zapomina. Owszem, zeszli murawy pokonani po sportowej walce, ale i radośni z tego, że raz jeszcze spotkali się, wybiegli na murawę i tak, jak to drzewniej bywało byli powodem do dumy dla ostrowieckich kibiców. Kto wie, czy dysponując dłuższą ławką rezerwowych i gdyby mecz rozgrywany był w bardziej sprzyjającej aurze, to oni nie wyszliby z tej konfrontacji jako zwycięzcy?

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *