Szczypiorniści KSZO wygrali w Sandomierzu po niezwykle emocjonującej końcówce meczu

I liga piłki ręcznej. Grupa IV. *SPR Wisła Sandomierz – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 29:30 (14:10).

Wisła: Skowron, Pęgielski, Ciepliński – Rusin 9, Radwański 2, Malinowski 6, Chudzik 3, Skuciński 2, Kozioł 4, Werstler 3 oraz Malinowski, Szklarski, Białkowski, Wiącek, Pawelczyk. Trener: Adam Węgrzynowski.

Kary: 8 min. Karne: 6/5.

KSZO: Piatkowski, Kijewski – Falasa 1, Iskra 7, Jeżyna 3, Ćwięka 9, Kogutowicz 1, Jędrzejewski 3, Wojkowski 6 oraz Chmielewski, Cukierski, Lazarowicz, Grabowski, Granat, Jagiełło. Trener: Tomasz Radowiecki.

Kary: 12 min. Karne: 3/2.

Sędziowali: Maciej Karwowski i Mirosław Kowalski (obaj z Przemyśla). Widzów: 200.

Nasi szczypiorniści od 1 aż do 50 min. przegrywali nawet różnicą czterech i pięciu bramek w 32 i 34 min. Dzięki udanej, choć niezwykle nerwowej końcówce, przywieźli jednak z Sandomierza komplet punktów i lokują się obecnie na pozycji wicelidera rozgrywek.

Po czterobramkowej stracie zanotowanej w I połowie liczyliśmy, że od stanu 14:10 dla Wisły w drugiej odsłonie spotkania nasza drużyna szybko zniweluje dystans i podyktuje swoje warunki gry. Uff… Podopieczni trenera Tomasza Radowieckiego wystawili nas na mocną próbę nerwów, bo dopiero w 50 min. – po celnym rzucie karnym wykonywanym przez Jakuba Ćwiękę – doprowadzili do remisu 25:25.

Trzy minuty później było 27:27 i emocje sięgały zenitu. Od stanu 28:28 w 54 min. przez kolejne trzy minuty żadnej z drużyn nie udało się zdobyć bramki, aż po przebojowej akcji na listę strzelców wpisał się Bartosz Kogutowicz i to teraz my objęliśmy prowadzenie. Po chwili kolejną bramkę dołożył Maciej Jeżyna i przez ostatnią minutę i 10 sekund graliśmy z przewagą dwóch bramek. Gospodarze rozpoczęli w tym fragmencie gry krycia na całej długości i szerokości parkietu. Nasz zespół dwukrotnie zgubił piłkę. Na szczęście tylko raz z konsekwencją bramkową i po zablokowanym rzucie wolnym w 60 min. mógł się cieszyć z wygranej.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *