Wolni i Solidarni zapraszają do zwiedzania niezwyklej wystawy. 40-lecie wprowadzenia stanu wojennego (zdjęcia)

Ostrowieccy działacze Stowarzyszenia Wolni i Solidarni 1980-1989 zapraszają w najbliższy piątek, 10 grudnia, o godz. 16.30 do Ostrowieckiego Browaru Kultury, na otwarcie wystawy poświeconej „40-leciu wprowadzenia stanu wojennego w Polsce”.

Na wystawie będziemy mogli oglądać okolicznościowe plansze z opisami wydarzeń sprzed 40 lat, a także prasę solidarnościową, ulotki, powielacze, odznaki, pamiątki, które świadczą o tym, że „Solidarność” była nie tylko zrywem związkowców, ale przede wszystkim ruchem społecznym, który pragnął gruntownych zmian w naszym kraju.

DSC_4946
DSC_4950
DSC_4951
DSC_4959
DSC_4962
DSC_4963
DSC_4964
DSC_4965
DSC_4967
previous arrow
next arrow
DSC_4946
DSC_4950
DSC_4951
DSC_4959
DSC_4962
DSC_4963
DSC_4964
DSC_4965
DSC_4967
previous arrow
next arrow

Dziś młodzi ludzie tylko w telewizji i Internecie mogą zobaczyć i odsłuchać to, co w niedzielę, 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano mówił poprzez Polskie Radio gen. Wojciech Jaruzelski. Informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu na mocy dekretu Rady Państwa stanu wojennego na terenie całego kraju. Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i Solidarności. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W ogromnej operacji milicji i wojska, użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu. Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla około 5 tys. działaczy Solidarności i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

W tym roku tradycyjnie już 13 grudnia w kościołku przy ulicy Sandomierskiej odbędzie się msza w intencji ofiar stanu wojennego z 1981 roku. Związkowcy ostrowieccy złożą także wiązanki kwiatów pod pomnikiem Solidarności. Po 40 latach od tamtych wydarzeń Jerzy Jabłoński, Wiesław Kwiatkowski, Marek Kolczuga i Mieczysław Dudek – hutnicy, którzy uczestniczyli w jedynym strajku w naszym województwie, Zawiązał się przeciwko wprowadzeniu przez komunistyczne władze stanu wojennego.

-To, że taki strajk się zawiązał, to efekt tego, że w hucie istniała silna struktura związku – mówi J.Jabłoński. -Tworzyli ją, głównie na nowym zakładzie, w zasadzie ludzie młodzi. Wielu z nich przyjechało do Ostrowca w poszukiwaniu atrakcyjnej pracy i swojego miejsca na ziemi. Przywieźli ze sobą także zupełnie inny sposób myślenia, całą bogatą kulturę techniczną i pełnię zapału do działania i zmian na lepsze. Ci wykształceni inżynierowie nie chcieli dążyć do sukcesu poprzez przynależność do jedynej partii, czyli PZPR. Taki Szymek Maj, który skończył doktorat, a później kandydował na posła chodził po wydziale z torbą monterską…

Moi rozmówcy podkreślają, że fenomen strajku polegał również na dobrej współpracy pomiędzy działaczami i poszczególnymi komisjami z nowego i starego zakładu. Łączność między nimi zapewniali kurierzy. Zostało to wypracowane przez Delegaturę „Solidarności”, która mieściła się przy ulicy Radwana. Cały czas pracował tu teleks i przepływ informacji był zapewniony. Wydawany był serwis informacyjny i gazetka „Hutnicza Solidarność”. Mieli dostęp do prasy drugiego obiegu. Świadomość działaczy, którzy utrzymywali kontakty ze Śląskiem i Wrocławiem, na pewno była więc duża. Wreszcie Andrzej Dudek był członkiem Komisji Krajowej NSZZ „S”, a wielu było członkami pierwszego, krajowego zjazdu „S”. W łonie związku była ciągła wymiana zdań i różnica poglądów.

-W hucie działało wtedy około 10 tysięcy członków „Solidarności” – dodaje M.Kolczuga. Faktem jest, że wielu zapisywało się do „S”, bo liczyło np. na mieszkanie lub inne profity, ale byli i tacy, którzy czynili to, by infiltrować struktury związkowe.

-To nie było tak, że zostaliśmy zaskoczeni wprowadzeniem stanu wojennego – mówi W.Kwiatkowski. –Praktycznie całą jesień zaostrzały się stosunki na linii rząd, czy też partia, a „Solidarność”. Dlatego wprowadziliśmy w Delegaturze całonocne dyżury. Wiedzieliśmy, że coś się dzieje i coś się stanie… Nie wiedzieliśmy tylko jednego: kiedy? 12 grudnia, w sobotę, przyjechał do mnie nieżyjący już Zygmunt Jakubowski z żoną i córką Wieśka Standzikowskiego, który został już aresztowany. Pojechaliśmy razem do Delegatury, ale tam dowiedzieliśmy się, że wszyscy już przenieśli się na nowy zakład. Jak ludzie w niedzielę rano zaczęli przychodzić do pracy, to wszystkiego się dowiadywali, m.in. tego, że załomotali także do drzwi Józka Gurczyńskiego, i tak postanowiliśmy wszyscy strajkować…

-Przy Delegaturze spotkaliśmy razem z Marcelim Czarneckim będącą w ciąży żonę Sławka Kapusty, której towarzyszyła koleżanka. Powiedziała nam, że męża też już zabrali – opowiada Jerzy Jabłoński. Wiedzieliśmy więc, że na terenie miasta dochodzi do aresztowań. Było to jeszcze przed północą i słynnym 13 grudnia…

Moi rozmówcy mówią, że działacze nie mieli żadnych wytycznych, jak postępować w chwili ogłoszenia stanu wojennego. Działali intuicyjnie. Jak podkreśla W.Kwiatkowski, było wiadomo tylko tyle, że jak coś się zacznie, to żeby wszyscy przychodzili na hutę…

 -Wielu z nas nie myślało o sobie w ogóle, chcieliśmy tylko uniknąć prowokacji i zachować za wszelką cenę spokój, bo przy takim zbiorowisku mogło się przecież wszystko wydarzyć, a przecież huta cały czas pracowała, nikt nie wygaszał pieców  – dodaje J.Jabłoński. -Baliśmy się także paniki, zwłaszcza wtedy, gdy pod hutą pojawiły się pierwsze oddziały wojska i milicji. Powołaliśmy więc straż robotniczą. Dramatycznie było pod bramą nr 1, pod którą hutnicy już łapali za nią i szarpali, a naprzeciw nich z tarczami stały oddziały ZOMO. Wszedłem na platformę, nawet nie pamiętam, co mówiłem, ale udało się zażegnać eskalacji…

Mieczysław Dudek mówi, że nikt nie wiedział, co w tym czasie dzieje się w Polsce. Kierowcy ciężarówek przyjeżdżający do huty opowiadali tylko, że wszędzie pustki, a na ulicach pełno wojska i milicji. Jeden z nich opowiadał o strajku w kopalni „Piast”.

W.Kwiatkowski chętnie wspomina dyrektora huty, Adama Śniadowskiego. -W niedzielny poranek odwiedził strajkujących – mówi. -Prosił, żeby zachować spokój, a każdego głodnego zapraszał na stołówkę. Mimo strajku, nie zatrzymaliśmy pracy huty i dla niego to było niezwykle ważne. Piece paliły się na wolnym gazie, ale paliły, bez żadnej szkody i uszczerbku dla huty. Tak było na stalowni, walcowni i innych wydziałach…

Działacze „S” sprzed blisko 40 lat mówią, że mimo ogromnych emocji i gorącej atmosfery udało się zachować spokój i rozwagę. Nie wiadomo było przecież, jak zachowa się wojsko, jak zachowa się milicja. Wszyscy ze strajku wrócili do domów, ale J.Jabłoński  po kilku dniach został aresztowany, a później skazany na 3,5 roku więzienia. Mówi, że wszyscy zdawali sobie z tego sprawę, zwłaszcza po dokładnym zapoznaniu się z dekretem stanu wojennego, a zwłaszcza jego artykułem 46/1, który nawet za próbę strajku przewidywał karę więzienia. Po powrocie ze strajku odsypiał wydarzenia u rodziny w Kunowie, ale cały czas spodziewał się tego najgorszego. Zresztą, nie miał wyjścia, bo jak inni musiał się stawić w ostrowieckim komisariacie… Tam, przed aresztowaniem zobaczył, jak wielu hutników było przesłuchiwanych.

Print Friendly, PDF & Email

2 thoughts on “Wolni i Solidarni zapraszają do zwiedzania niezwyklej wystawy. 40-lecie wprowadzenia stanu wojennego (zdjęcia)

  • 7 grudnia 2021 at 10:41
    Permalink

    Szkoda, że młodzi coraz mniej znają historię ale też mają inne priorytety i są inne czasy niż przed rokiem 89 r. Szkoda, że po 89 r. związki zawodowe wykorzystały swoją walkę wyłącznie do ochronny własnych interesów, szkoda że po 89 r. wiele osób wykorzystało swoją pozycję w związkach do osiągania własnych celów i stołków, czyniąc sobie stanowisko zawodowego działacza politycznego. Uważam, że powinno wprowadzić się kadencyjność w Sejmie i Senacie.

    Reply
  • 7 grudnia 2021 at 12:08
    Permalink

    Czy można dziś spokojnie patrzeć na obecną NSZZ „S” i na to jak zaprzepaściła dorobek swej poprzedniczki sprzed 1989 roku a także jak zaprzepaściła NIEZALEŻNOŚĆ związku zawodowego ???
    Kto w latach 80. był pracownikiem w hucie ten doskonale wie co mam na myśli – właściwie dzisiejsza Solidarność to partyjka polityczna bardzo konkretnie ukierunkowana na jedną opcję polityczną,tę która tak denerwująco rządzi dziś Polską.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *