Pomógł KSZO awansować do elity. Żegnaj, „Węzeł”!

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, późnym wieczorem, dotarła do mnie przygnębiająca informacja o śmierci zmagającego się z długoletnią i nieuleczalną chorobą nerek, 58-letniego Grzegorza Więzika ? byłego piłkarza KSZO. Zatrudnił go w naszym klubie trener Krzysztof Tochel po to, by wiosną sezonu 2000/2001 pomógł uporządkować ostrowieckiej jedenastce grę w drugiej linii i w efekcie dołożyć cegiełkę do sukcesu, jakim był awans z II do I ligi.

Wspominając piłkarza znalazłem jego zdjęcie z naszego wywiadu, kiedy miał jeszcze pomalowane na pomarańczowo włosy, będące wyrazem ogromnej uciechy piłkarzy po awansie i dobrze wykonanej pracy. Ostatni w sezonie, wygrany w czerwcu 2001 roku 2:0 mecz ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, przypieczętował awans. Wtedy stadion utonął w setkach pomarańczowych
balonów, a do święta dostroili się piłkarze, malując włosy właśnie na jeden z kolorów barw klubowych.


Mający wówczas 38 lat Grzegorz, będący po okresie gry za granicą, z powierzonych przez trenera Tochela zadań wywiązał się znakomicie, a nasz klub po raz drugi w historii awansował do elity polskiego futbolu. Grzegorza zapamiętałem, jako niezwykle wyszkolonego technicznie piłkarza, szalenie pogodnego, zawsze uśmiechniętego i wręcz tryskającego humorem sportowca, dobrego ducha zespołu, gotowego do udzielania dobrych rad młodym piłkarzom. Mimo, iż w naszym klubie występował kilka miesięcy, w jego historii zapisał się złotymi zgłoskami.
Grzegorz urodził się w 1963 roku w maleńkich Łodygowicach, położonych niedaleko Żywca. Jako junior występował w ekipie BKS Bielsko-Biała. Szybko dostrzegli jego talent menedżerowie. Przeprowadził się więc do Łodzi, gdzie najpierw grał w zespole Startu, a później ŁKS. W sezonie 1989/1990 głośny stał się jego transfer do 1 FC Kaiserslautern, z którym zdobył Puchar Niemiec.
Później grał w klubie francuskim FC Mulhouse i w duńskich zespołach IF Silkeborg i FF Viborg. Z Danii znów przeprowadził się do Niemiec, reprezentując barwy takich klubów, jak BSC
Sendling 1918 München i SV Eintracht Trier 05. Po międzynarodowych sukcesach w kraju występował jeszcze w Krisbucie Myszków i Groclinie Dyskobolii Grodzisk, BBTS Bielsko-Biała, no
i w naszym KSZO. Najpierw pomógł we wspomnianym awansie hutniczej jedenastce, po czym wraz z Podbeskidziem przeszedł drogę z ligi okręgowej na zaplecze ekstraklasy. W ekipie z Beskidów przez długie lata pracował, jako skaut. 

Print Friendly, PDF & Email