Jak piłkarze KSZO 1929 zainaugurowali piłkarską wiosnę w III lidze?

W derbowym meczu województwa świętokrzyskiego w IV grupie III ligi KSZO 1929 uległ na własnym boisku ŁKS Łagów 0:1. Co o przebiegu samego meczu i nie tylko sądzą szkoleniowcy ubu klubów?

Pogłoski o śmierci KSZO są zdecydowanie przedwczesne

Ireneusz Pietrzykowski, trener ŁKS Łagów: -Ten mecz pokazał, że pogłoski o śmierci KSZO są zdecydowanie przedwczesne. To cały czas dobry zespół. W meczu z nami zabrakło mu głębi składu. Jak do pełni zdrowia dojdą kontuzjowani, to pewnie KSZO pójdzie w górę. Trener Wójcik wykonuje bardzo dobrą pracę. Na efekty jego pracy trzeba jednak tylko trochę poczekać. Zapewne oczekiwania w Ostrowcu Świętokrzyskim są duże i to jest też pewnym problemem, ale sądzę, że spokojnie KSZO ulokuje się w środkowej części tabeli i tam zakończy ten  sezon. Ten mecz miał tak wyglądać. Staraliśmy się dobrze grać w defensywie.Wiedzieliśmy, jak KSZO lubi kierować piłkę za linię obrony i to praktycznie w każdej, możliwej sytuacji, dlatego przygotowaliśmy się na taką grę. Zagraliśmy nisko w defensywie.Nie chciałem, by mecz rozgrywał się na 90 metrach. Skróciliśmy plac gry. Poza dobrym momentem gry w I połowie, kiedy KSZO stwarzał sytuacje podbramkowe, nie mieliśmy większego zagrożenia. Szybko zdobyta bramka fajnie dla nas ustawiła mecz i dlatego wygrana w tym spotkaniu była łatwiejsza.

Zabrakło jakości w pierwszej linii

Rafał Wójcik, trener KSZO 1929: -Przeży wamy smutny moment, bo uwzględniając rywalizację pucharową, w której mocno zawiedliśmy, przegrywamy drugi mecz z rzędu. Widać było, że chłopcy są nieco spięci, że za bardzo chcą wygrać. Nie mogę żadnemu z naszych piłkarzy odmówić woli walki, zaangażowania i na pewno do pewnego momentu niezłej gry. Natomiast musieliśmy się adaptować do tej gry, bo zespół Łagowa wcześniej grał w innym ustawieniu, a na mecz z nami wyszedł w jeszcze innym. Przez to szybko straciliśmy bramkę, bo ten błąd w defensywiew z tego właśnie wynikał. Szybko musiałem więc to korygować. Przez cały mecz próbowaliśmy tworzyć akcje, czy to z lewej, czy to z prawej strony boiska. Dużo piłek posyłaliśmy za linię obrony rywala, ale brakowało nam jakości w pierwszej linii, wygranych pojedynków jeden na jeden, stąd mało mieliśmy tzw. stuprocentowych sytuacji do strzelenia gola. Od czegoś jednak trzeba zacząć, tym bardziej, że nasz zespół ma duże problemy kadrowe. Uważam, że jak z urazów wyleczą się piłkarze i wszystko wróci do normy,  to rywalizacja w drużynie w pierwszej linii będzie na zupełnie innym poziomie
i w meczach będziemy tworzyć znacznie więcej sytuacji podbramkowych. Muszę też docenić klasę przeciwnika, bo w Ostrowcu zagrał niezwykle wytrwale. Szybko i konkretnie rozpoczął, a później dosyć mądrze i z większym lub mniejszym szczęściem dosyć skutecznie bronił się i dowiózł wynikło do końca. Pocieszeniem jest to, że ten meczu w wykonaniu drużyny był o klasę lepszy, niż pucharowy. Będziemy szukać rezerw w naszej grze, zwłaszcza w tym, jak radzić sobie z taką sytuacją, gdy przeciwnik pierwszy zdobywa gola na naszym terenie. Zabrakło nam tej swobody i płynności w grze, która mam nadzieję przyjdzie w najbliższych spotkaniach. W kontekście tego, co się dzieje w klubie, rezygnacji z pracy zarządu, to moim zadaniem jest przede wszystkim myśleć o tym, co się dzieje na boisku. To III liga, ale staram się profesjonalnie podchodzić do swoich obowiązków i skupiać się na ty, co mogę zmienić na lepsze. Na to mam wpływ, a na inne wydarzenia nie. Cały czas tłumaczę zespołowi, by maksymalnie skupił się tylko na własnej pracy. 

Print Friendly, PDF & Email