Paulina Sitarska zachwyca swoją kaligrafią i „zatrzymanymi” chwilami

Paulina Sitarska wygrała konkurs kaligraficzny „Pisanie jest sztuką” zorganizowany przez Centrum Kształcenia Ustawicznego we współpracy z Urzędem Miasta Ostrowca Świętokrzyskiego.

-Do udziału w konkursie zostałam namówiona przez jednego z moich przełożonych, ponieważ zostały wcześniej zauważone moje umiejętności artystyczne – przyznaje Paulina. Gdy usiadłam do pisania listu, miałam już pomysł. W ciągu jednego dnia powstała część tekstowa. Natomiast drugiego dnia powstały wszystkie elementy dekoracyjne. Pisanie tego listu oznaczało dla mnie wejście w pewne emocje: dojmującą tęsknotę, rozłąkę, które tej treści towarzyszyły, a którymi Wisława Szymborska obdarzała adresata listu. Chciałam tchnąć ducha w ten tekst i oddać uczucie za pomocą warstwy wizualnej.

Mój zawód moją pasją

Przyozdobienie w motywy roślinne liter w liście napisanym przez Paulinę nie jest przypadkowe.

-To zainteresowanie, pasja, hobby, poniekąd mój zawód, ponieważ z zawodu jestem architektem krajobrazu – słyszę. Kierunek ten ukończyłam na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Prowadzę też zajęcia teoretyczne z florystyki. Motywy roślinne pojawiają w moim życiu zawodowym. Przeplatają się też w życiu prywatnym. Zawód, który wykonuję jest jednocześnie moją pasją.

Paulina od kilku lat mieszka w Ostrowcu Świętokrzyskim.

-Ukończyłam Liceum Ogólnokształcące im. Bartosza Głowackiego w Opatowie o profilu biologiczno -chemicznym – wraca pamięcią Paulina. Podczas studiów na kierunku architektury krajobrazu odbyłam praktyki z zakresu projektowania w Krakowie oraz Arboretum i Zakładzie Fizjografii w Bolestraszycach. Tuż po ukończeniu studiów pracowałam w Warszawie w prywatnej firmie w sektorze gospodarki przestrzennej. Potem wróciłam na ziemię świętokrzyską, która jest mi bardzo bliska, gdzie bije serce Polski – Najstarsze Sanktuarium w naszym kraju na Świętym Krzyżu. Obecnie Paulina pracuje w swoim zawodzie jako wykładowca. Przygotowuje do egzaminów państwowych z zakresu technika architektury krajobrazu.

-Pracuję w różnych placówkach oświatowych – mówi. Zaczęło się od Zespołu Szkół w Bałtowie, niegdyś Technikum Ogrodniczego. Po zamknięciu szkoły prowadziłam architekturę krajobrazu zarówno w ZSZ Nr 3 w Ostrowcu Św. (THM), jak i w ZSZ Nr 1 tzw. Ekonomiku. Później zaczęłam pracować z dorosłymi słuchaczami w CKU oraz w Szkole Policealnej Żak, co robię do dziś. Obecnie moją macierzystą szkołą jest ZSZ Nr 1 w Starachowicach, gdzie możemy się pochwalić najwyższą zdawalnością 100 % egzaminu zawodowego na kierunku (więc każdy uczeń przychodząc do szkoły wychodzi z tytułem technika architektury krajobrazu). W szkołach prowadzę zajęcia z zakresu podstaw projektowania, roślin ozdobnych i wielu innych przedmiotów, które wchodzą w skład programu nauczania na kierunku technik architektury krajobrazu.

Cenny czas

Paulina przyznaje, że wykorzystuje sposoby na organizację zajęć i czasu.

-Zdaję sobie sprawę jak czas jest dzisiaj ważny dla każdego z nas – podkreśla. Staram się na swoich zajęciach podawać esencje, a jednocześnie nie zanudzać, wprowadzam elementy dynamizujące mój wykład. Staram się być mówcą, który motywuje, zaciekawia słuchacza. Każdy mój wykład to jest połączenie bodźców słuchowych, wzrokowych chcę trafiać do każdego. Mam na to swoje sposoby, które pozostaną słodką tajemnicą, ale moi słuchacze już wiedzą. Na wykładach pojawia się wiele anegdotek, ciekawostek historycznych. W zależności od tego jaka jest tematyka. Czy związana jest florystyką czy z architekturą krajobrazu, czy podstawami dotyczącymi kompozycji lub barw. Tych ciekawostek jest dużo.

Jak mówi swoje wykłady okrasza, aby nie były nudne. Zależy jej na tym, aby czas wykładu słuchacze spędzili efektywnie.

-Przy takiej ilości natłoku zajęć, jakie mam, też się uczę dobrej organizacji czasu – podkreśla moja rozmówczyni. Nauczyłam się dobrze organizować czas i doceniać jego wartość. Także po to, aby moi słuchacze mieli poczucie dobrze wypełnionego czasu. Wiem, że w dzisiejszych czasach mieć pasję do dydaktyki to jest bardzo dziwne. Ale tak mi się przydarzyło. To już zauważyli moi wykładowcy, bo już wtedy podczas studiów została mi złożona propozycja zostania na uczelni. To właśnie moi wykładowcy zauważyli, że jestem w tym dobra, i uwierzyli we mnie i namówili do pracy jako nauczyciel. Ja też im uwierzyłam. I rzeczywiście, pracując jako nauczyciel i wykładowca, bardzo się w tym odnajduję. Naprawdę można uwielbiać swoją pracę. Jest to moja pasja. Ja tego nie ukrywam. Mówią mi o tym także moi uczniowie. Twierdzą, że mam takie flow. To rzeczywiście się dzieje. Te 45 minut zajęć lekcyjnych to jest dobre spotkanie, mnie jako dorosłego człowieka, z tymi młodymi ludźmi. Jest to taka ogromna radość, i satysfakcja, że mogę kształtować młodsze pokolenia i odnajdywać w każdym potencjał. To jest też duża odpowiedzialność dla mnie jako wychowawcy, wymaga ode mnie wrażliwości na drugiego człowieka, młodego człowieka, który jest jeszcze zagubiony w tym świecie współczesnym. Ale ja lubię wyzwania. Czasami też trzeba odstawić część merytoryczną, a do kogoś podejść z miłością, tak po prostu. Młodego człowieka należy wysłuchać i zrozumieć, pogadać z nim, zostać po lekcji, na przerwie. Wiadomo, każdy z nas ma swoje prywatne sprawy, ale czasami trzeba poświęcić swój czas. To jest piękne w tym zawodzie. To bardzo mi się podoba. Jestem też wychowawcą, więc mnie to zobowiązuje. Staram się do każdego podchodzić bardzo indywidualnie. Ten proces nauczania u mnie na lekcji jest też bardzo zindywidualizowany.

Zdolna ręka

Nie jest tajemnicą, patrząc na stronę Facebooka, którą prowadzi Paulina, że ma bardzo duże zdolności manualne jeśli chodzi o rysunek.

-Te zdolności przejawiałam od małego, to gdzieś drzemało we mnie i było po prostu przeze mnie rozwijane – mówi Paulina. Sama przygotowywałam się na egzamin wstępny na architekturę. Wtedy był obowiązkowy egzamin z rysunku odręcznego. Jestem samoukiem. Nie byłam po szkole plastycznej. Ukończyłam w liceum kierunek biologiczno- chemiczny, który okazał się bardzo potrzebny. Architektura jest takim bardzo holistycznym kierunkiem. Łączy historię sztuki, matematykę, geodezję, projektowanie, cały świat roślin, fitosocjologię, fizjografię oraz biologię i chemię. Kierunek licealny zatem nie przeszkodził, a wręcz pomógł. Jeśli chodzi o manualne zdolności, były to wewnętrzne umiejętności, które kształtowałam przez lata. Miałam w tym dużo determinacji, aby sama to robić. To było połączenie pasji do biologii, roślin, krajobrazu oraz sztuk plastycznych. Zrobiła się fuzja. Rysunek jest kontynuowany. Z braku czasu, gdzieś on się coraz rzadziej wydarza. Mam nadzieję, że to się zmieni. I tak, sama siebie zaskakuję, że udaje mi się wstać o 4.30 i jechać na zdjęcia o wschodzie słońca.

Zamknięte chwile

Jeszcze w czasie szkoły średniej za pierwsze przez siebie zarobione pieniądze kupiła laptop i aparat. Wówczas nie tylko fotografowała, ale była także modelką.

-Podczas studiów trochę fotografowałam, potem przez okres swojego rozwoju zawodowego fotografowanie zawiesiłam -mówi. Od dwóch lat na nowo robię zdjęcia. Jestem amatorem.

Głównym bohaterami zdjęć Pauliny są: krajobraz, rośliny, natura. To są też kadry wycięte z życia, impresje, wiele eksperymentów i bardzo ulotne chwile, które chce zamknąć w jednym ujęciu.

-Jak jestem na spacerze to patrzę kadrami – mówi. Tak widzę. Najczęściej jest to jednak gra światłocieniem i barwą. Najbardziej lubię złotą godzinę i jej miękkie światło oraz scenerie, które wtedy się tworzą. Jest w tym tajemnica, ciepło, coś co podnosi serca, daje ludziom radość, pokój. To trochę jakbym chciała zatrzymać światło i przekazać je dalej.

Spokój i ukojenie

-Jeśli chodzi o kulturę to czerpię z wzorców bardzo konserwatywnych – słyszę. Bardzo prostych. Harmonijnych. Tę harmonię chcę przekazywać innym, ponieważ to daje wytchnienie. We współczesnej antykulturze, chaosie i zabieganiu chce ludziom dać trochę spokoju i ukojenia, po prostu. Nie chce tego zamykać. Chce się tym dzielić z innymi. Im więcej tego się wydarza, tym bardziej, chce się dzielić. Tak, wiem, zawsze byłam nonkonformistą.

Te komentarze, które się pojawiają pod moimi pracami mówią o tym, że daję innym radość, że zdjęcia koją. Światłocień urzeka. Ja się bardzo cieszę, że mój zamysł twórczy spełnił moje oczekiwania i odbiorca odbiera to tak jak ja chciałam. Czasami pod zdjęciem znajduje się krótki opis, jedno słowo, które naprowadzi i wskaże moją intencje czy emocje, które mi towarzyszyły podczas robienia zdjęcia. Czasami są to trudne emocje. Myślę, że to może pomóc innym. Ta kompozycja, zamknięty kadr, chwila, która jest ulotna pozostaje w pamięci innych osób. Niech to idzie dalej, w świat, niech się ludzie cieszą i korzystają z tego. O ileż więcej radości jest w dawaniu.

Kobieta spełniona

Paulina wierzy w ludzi, kocha ich. Uwielbia z nimi pracować i przebywać.

-Chciałabym od siebie jak najwięcej im dawać – mówi. I oni też mi to oddają. Ja to czuję. Mówią mi, lub piszą, że oglądając dane moje zdjęcie skłania ich do refleksji. Do zatrzymania się. Życie jest bardzo krótkie. I warto się cieszyć i sobą wzajemnie i tym co nas otacza. Kontemplować to. Ja po prostu taka jestem. Nie wiem co życie przyniesie. Jestem otwarta na różne możliwości. Natomiast ostatnio kupiłam sobie kubek z napisem „uwielbiam swoją pracę”. I kolega z pracy powiedział mi „o! kobieta spełniona”. Tak, rzeczywiście jestem kobietą spełnioną.

Print Friendly, PDF & Email