Niestety, KSZO 1929 przegrał w Kielcach…

III liga piłkarska. Grupa IV. *Korona II Kielce – KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 2:1 (1:0).

1:0 – Hubert Szulc, 3 min.

1:1 – Kostiantyn Chernii, 54 min.

2:1 – Jakub Konstantyn, 89 min.

KSZO: Burek – Domagała, Sylwestrzak, Camargo, Cukrowski – Burzyński (62.Mężyk), Tymoshenko (70.Persona), Nawrot – Pawlik (46.Zdyb), Czernii (78.Lipka), Dziubiński. Trener: Rafał Wójcik.

Żółte kartki – Tymoshenko, Sylwestrzak, Mężyk.

KSZO zagrał w Kielcach bez kontuzjowanego Dariusza Brągiela. Na pewno miało to wpływ na grę naszego zespołu, który rozegrał najgorsze z trzech dotychczasowych meczów mistrzowskich. Absencja czołowego gracza nie może być jednak wytłumaczeniem słabszej postawy drużyny…

Nasi piłkarze zostali kompletnie zaskoczeni już na samym początku spotkania, kiedy Szulc zmieścił piłkę w siatce. Cóż z tego, że mieli nawet więcej z gry, częściej przebywali przy piłce i piłkarsko prezentowali się lepiej, jak w I połowie notowali jak na nasz gust zbyt dużo niepotrzebnych strat w środkowej strefie boiska, po których kielczanie konstruowali w miarę groźne kontrataki. W II połowie te straty okupili nasi piłkarze  żółtymi kartonikami…

W 35 min. idealne podanie od Kostiantyna Czernija, który wygrał pojedynek przy końcowej linii, otrzymał Jakub Pawlik, ale bramkarz Korony obronił nogami strzał naszego młodego piłkarza.  To była najlepsza okazja naszej drużyny na zdobycie gola w tej części gry.  W 45 groźnie strzelał jeszcze Czernii, ale zyskaliliśmy tylko rzut rożny.

Z dużą ochotą do gry ofensywnej podopieczni trenera Rafała Wójcika rozpoczęli  II połowę. Momentami ostrowczanie zamykali rywali na ich przedpolu. W 54 min. nareszcie KSZO wyrównał. Po strzale Adriana Dziubińskiego piłkę odbił golkiper Korony, ale po dobitce Kostiantyna Chernija z pół woleja był już bezradny.

W 67 min. świetną okazję zmarnował Adrian Dziubiński, który z kilku metrów główkował obok słupka kieleckiej bramki. Cztery minuty później na strzał z dystansu zdecydował się Michał Nawrot, ale bramkarz rywali był na posterunku.

W ostatnim kwadransie rezerwy Korony zagrały zdecydowanie odważniej, szukając kompletu punktów… i się doszukały! Nasz zespół nie wiadomo dlaczego cofnął się i bronił w niskim pressingu. Najpierw Smolarczyk w 84 min. strzałem nad poprzeczką napędził nam nieco strachu, a w 88 min. celnym trafieniem popisał się  już Jakub Konstanty i w ten sposób derby świętokrzyskie zakończyły się wygraną gospodarzy. Korona miała jeszcze okazję do podwyższenia rezultatu, ale w ostatniej akcji meczu kielczanie zmarnowali wyborną okazję.

W niedzielę nasz zespół podejmuje Avię Świdnik.

fot. archiwum

Print Friendly, PDF & Email