Pole Dance w Ostrowcu Świętokrzyskim

W Ostrowcu Świętokrzyskim wystartowało Black Wings Studio Pole Dance, które prowadzi Aleksandra Kaczmarczyk. Dla tych, których nazwa Pole Dance jest obca, szybko wyjaśniamy, że jest to nauka tańca na rurze.
Aleksandra Kaczmarczyk od 5 lat związana jest z Ostrowcem Świętokrzyskim, gdzie trafiła jak mówi za miłością swojego życia, obecnie mężem Marcinem. Aleksandra urodziła się w Dynowie, za Rzeszowem, gdzie spędziła lata dzieciństwa i nauki w szkole. -Taniec na rurze na ogół kojarzy nam się z tańcem erotycznym, absolutnie tak nie jest, Pole Dance to dyscyplina sportu – mówi Aleksandra. Chociaż są odłamy jak Exotik, czyli faktycznie wtedy pojawiają się szpilki i kusy strój. My tego tutaj nie będziemy robić. Będziemy się uczyć od podstaw wszystkich figur, które są w Pole Dance.
Jak podkreśla Aleksandra, sport w jej domu rodzinnym był odkąd pamięta.

-Zawsze czas spędzaliśmy aktywnie, na rowerach, sankach czy nartach – mówi Aleksandra. W szkole były biegi, siatkówka, pływanie. Cały czas ten sport był, ale w międzyczasie był także taniec. W szkole średniej miała swoją grupę. Było to połączenie areobiku, fitness i tańca współczesnego.


-Później wyjechałam do Rzeszowa, gdzie mieszkałam i pracowałam – wspomina Aleksandra. Tam zaczęłam chodzić na imprezy tzw. Salsoteki. Spotkałam tam ludzi, którzy pobierając naukę tańca, ćwiczyli go w praktyce. Potem przeprowadziłam się do Lublina, gdzie również uczęszczałam na Salsoteki. Następnie do Ostrowca. Tutaj takich imprez nie było. Od 5 lat jestem instruktorem Zumba fitness. Obecnie prowadzę zajęcia Olimpia fitness oraz na Rawszczyźnie. Bardzo cenię sobie naszą współpracę, nie chce tego zmieniać. Mam tu wspaniałe grupy, wszystkie bardzo zżyłyśmy się. Cały czas miałam jednak marzenia. Wiadomo, każdy chciałby być na swoim. Dziewczyny były na otwarciu Studio. Bardzo mnie wspierały od początku kiedy powiedziałam, że chcę otworzyć takie studio. Pomagały w remoncie. To było przepiękne. Dlaczego Pole Dance – zawsze mnie to fascynowało, ale nie stereotypowo tylko jako sport i to intensywny sport. W Pole Dance pracuje całe ciało, ręce, nogi, brzuch, plecy, a nawet stopy. Już od pierwszych zajęć wzmacniamy wszystkie te partie.
Jak przyznaje Aleksandra, zdarzają się przetarcia czy siniaki.
-Właśnie dzisiaj dziewczyny mi zameldowały, że mają siniaki- mówi Aleksandra. I one będą przez pewien czas zanim się ciało przyzwyczai, i zanim przyzwyczaimy się do kontaktu z rurą. Mamy rurki stalowe i malowane proszkowo. Te malowane proszkowo są bardziej „klejące”. Otarcia i siniaki z czasem trenowania zdarzają się coraz rzadziej, bo już wiemy jak schodzić z rurki. Mamy materace, więc jak będziemy wychodzić wyżej bądź robić figury odwrócone, to materac daje nam bezpieczeństwo. Studio budzi kontrowersje. Słyszy się, że w Ostrowcu otworzył się Klub Go Go.


-W Klubie Go Go tańczą striptizerki, tutaj tego w ogóle nie ma, my się uczymy, ćwiczymy, to jak ktoś to wykorzysta poza studiem to już jego sprawa, ja w to nie wnikam- podkreśla Aleksandra. Ja uczę podstaw i sportowej wersji. Na zajęcia przychodzą kobiety w różnym wieku. Pole Dance jest dla wszystkich. Nie ma ograniczonego wieku i płci. Bardziej ogranicza nas głowa. Ogranicza nas to co myślimy, „nie, już nie w tym wieku, nie nadaje się, mam za dużo kilogramów.” Każdy ma jakieś kompleksy. Wtedy mówię – dziewczyny każda jest w króciutkich spodenkach, każda z nas się uczy, nasz wygląd nie ma znaczenia. I faktycznie zauważyły to, że nikt nie skupia się na innej osobie, tylko na tym, aby wykonać daną figurę. Wszyscy zaczynamy od jednego poziomu, nie ma tego, że ktoś jest lepszy, a ktoś gorszy. Są dziewczyny, które uprawiały sport czy to był fitness czy siłowania, to pomaga, ale nie aż tak bardzo, bo to jest kwestia techniki. Pierwsze efekty treningów są już widoczne po 2-3 miesiącach ćwiczeń przy systematycznym uczęszczaniu na zajęcia. Minimum dwa razy w tygodniu, ale też nie codziennie, ponieważ ciało potrzebuje czasu na regenerację. Skóra jest bardziej napięta, zdrowa. To widać praktycznie od razu. Jest to motywujące. Kobiety stają się bardziej pewne siebie. Nie patrzą na to co mówią ludzie.  Na sport nigdy nie jest za późno. A na pewno nigdy na to, co robimy dla siebie. Jesteśmy zabiegani. Nikt nie ma czasu. To jest gonitwa. Ale znalezienie tych 2- 3 godzin w tygodniu tylko dla siebie to jest coś wspaniałego. Ten czas dla siebie jest bardzo ważny. Widzę jak zachowują się dziewczyny po zajęciach, są zadowolone. Słyszę „wyszło mi, udało się. Po następnych zajęciach będę umiała jeszcze więcej.” To jest ich sukces. Wyszły z domu. Nauczyły się. Ten sport bardzo rozwija.

Aleksandra mówi, że Ostrowiec jest miastem, w którym chce zostać. Włożyła wiele wysiłku, aby stworzyć Studio. Pomieszczenia, które zajmuję na Studio przeszły generalny remont. W adaptacji studia pomagali nie tylko jej najbliżsi, ale także przyjaciele. Otrzymała niesamowite wsparcie.

-Wyburzyliśmy 3 ściany, wywieźliśmy około 8 ton gruzu, pracowaliśmy dniami i nocami, zdarzało się, że wychodziliśmy stąd o 3 w nocy – wspomina Aleksandra. Wypożyczaliśmy rusztowania i różnego rodzaju urządzenia. Za nami naprawdę ciężka praca. Studio otrzymało nazwę Black Wings, ponieważ taniec i sport dodaje skrzydeł. Stajemy się pewniejsi siebie, silniejsi. To nas unosi. Czarny kolor jest moim ulubionym kolorem. Czarny to siła. 

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.