Rak trzyma w szponach moją małą córeczkę

Gdy 7-letnią Zuzię z Ożarowa zaczął boleć bark, nikt nie sądził, że w jej małym organizmie zadomowiła się groźna choroba. Dzisiaj Zuzia walczy w nowotworem, jednym z najgorszych – Sacromą Ewinga.
-Żyjemy w koszmarze, z którego nie da się obudzić, który nie powinien się zdarzyć, nie 7-letniej dziewczynce – mówi mama Zuzi, pani Monika. Moja mała córeczka przeszła wyniszczające leczenie. Już dwa razy myślałam, że ją tracę. Nie wiem, jak moje serce ma siłę dalej bić, ale póki mamy nadzieję, nie mogę się poddać. Zuzia może żyć! Prosimy, pomóżcie mojej córeczce przetrwać i… wygrać tę najważniejszą bitwę w życiu i o życie. Mamy tak mało czasu…
Zuzia patrzy na mamę oczami dorosłego. Przeżyła już tak wiele, tak dużo rozumie, chociaż nigdy mama nie powiedziała jej, że jest śmiertelnie chora.
-Nie mogę pogodzić się z myślą, że śmierć wybrała właśnie ją, że nowotwór pożera jej dzieciństwo, zabiera wszystko – mówi pani Monika. Musimy walczyć, chociaż los rzuca kłody pod nogi. Ale w końcu pojawiła się szansa, a we mnie obudził się nowy płomień nadziei – to musi się udać! Moje dziecko może żyć!
Zaczęło się w czerwcu ubiegłego roku. Ból barku – niby nic wielkiego, lekarz powiedział, że zwykłe nadwyrężenie. Przepisał maść, ból ustąpił. Ale miesiąc później mama Zuzi zauważyła, że córka oszczędza rękę, jakby ją bolała. Kolejna wizyta u lekarza. Badania krwi wykazały stan zapalny i rozpoczęło się poszukiwanie jego przyczyny. Mijały dni, a badania nic nie wykazywały. Leki również. Zuzia czuła się coraz gorzej.

za
-Co czułam, gdy usłyszałam od lekarza, że w łopatce córeczki jest ogromny guz? Tego nie da się opisać- mówi pani Monika. Szok mieszał się z niedowierzaniem, a rozpacz przykrywała wszystkie inne uczucia czarnym płaszczem. Chciałam jak najszybciej pobiec do córeczki, schować ją w ramiona i wygonić całe zło. Wiedziałam jednak, że to na nic. Że jestem bezradna bardziej, niż kiedykolwiek w życiu. Kolejne badania przynosiły jeszcze gorsze diagnozy – guz naciekał na bark i żebra, a w płucach było mnóstwo przerzutów. Lekarze od razu podjęli decyzję o silnej chemioterapii. Nowotwór był złośliwy i to on wygrywał.
Zuzia bardzo źle zniosła leczenie. Lekarze się martwili, bo tak tragiczne nie reagowały nawet malutkie dzieci. Przy drugiej wyniszczającej chemii Zuzia straciła świadomość.
-Wpadłam w panikę… Przez 10 minut nie było kontaktu z córeczką, baliśmy się o zmiany, które mogły zajść w mózgu przez niedotlenienie- wspomina mama Zuzi. Do leczenia włączono osłonowe leki, ale przy czwartej chemii przestały działać. Zuzia znowu straciła przytomność!
Dzień przed Wigilią Zuzia wróciła do domu po piątej chemii. Lekarze zaproponowali kolejną i wycięcie kości z guzem, ale to nie gwarantowało wyleczenia. Alternatywą było kolejnych osiem chemii, ale wymęczony do granic możliwości organizm Zuzi by tego nie wytrzymał. Rodzina Zuzi musiała szukać ratunku gdzie indziej.
-W Sylwestra córeczce przetaczali krew, a w Nowy Rok pędziliśmy do szpitala karetką – odporność zerowa, Zuzię mogła zabić najmniejsza infekcja – mówi pani Monika. Konsultowaliśmy córkę ze wszystkimi specjalistami w kraju, w końcu trafiliśmy do doktora Aigenera w Medias Klinikum w Burghausen w Niemczech. To właśnie on zaproponował nam inną drogę leczenia Zuzi, która daje szansę wyleczenia bez usuwania łopatki i bez wyniszczającej ogólnej chemii. Podjęliśmy decyzję – jedziemy do Niemiec! Terapia, którą zaproponował dr Aigener, ma na celu maksymalne zmniejszenie guza, a w najlepszym wypadku – jego zanik! Zuzia ma szansę na całkowite wyleczenie dzięki celowanej chemioterapii – metodzie, której nie obejmuje protokół leczenia nowotworu stosowanego w Polsce.
Leczenie w Niemczech już się rozpoczęło i przynosi wspaniałe efekty. Zuzia jest już po pierwszym podaniu chemii celowanej. Lekarze przez tętnicę i aortę dostali się pod samą łopatkę i do płuc. Tam trafiła chemia, niszcząc nowotwór, ale oszczędzając organizm Zuzi.
-Jednocześnie córeczka przechodzi terapię wspomagającą układ immunologiczny, którą przy współpracy z doktorem Ainerem prowadzi doktor Thaller – mówi pani Zuzi. Terapie się uzupełniają, a nowatorskie leczenie immunologiczne pomaga odbudować wyniszczony organizm Zuzi. Wyniki są obiecujące! Odzyskaliśmy nadzieję, że tym razem się uda, że rak wypuści ze swoich szpon moją małą córeczkę.
Rodzina Zuzi stanęła niestety pod ścianą. Nie stać ich na leczenie, które uratuje życie córeczki.
-Gdy zobaczyłam kosztorys, nogi się pode mną ugięły – ponad 700 tys. zł – mówi mama Zuzi. To właśnie cena, którą muszę zapłacić, by Zuzia dostała szansę. By przeżyła… Kolejna chemia musi rozpocząć się już. Mamy tak mało czasu, a kwota do zebrania jest gigantyczna. Żeby chociaż mieć na kolejny etap leczenia, żeby nadzieja nie umarła. Z całego serca błagam – pomóżcie uratować moje dziecko.

Pieniądze na leczenie Zuzi można wpłacać przez Siepomaga zarówno jako przelew na konto, jak i przez wysłanie SMS – https://www.siepomaga.pl/uratuj-zuzie
Przelew tradycyjny – Odbiorca: Fundacja Siepomaga ul. Za Bramką 1 61-842 Poznań. Numer w Alior Banku 65 1060 0076 0000 3380 0013 1425 IBAN: PL SWIFT: ALBPPLPW Tytułem 9639 Zuzanna Krzak darowizna.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Rak trzyma w szponach moją małą córeczkę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *