Ciemne chmury nad Bałtowem? Brak współpracy i mowa nienawiści (zdjęcia)

Wiele emocji towarzyszyło sesji Rady Gminy w Bałtowie podczas dyskusji przy przyjęciu uchwały w sprawie ustalenia wynagrodzenia wójta.

Przypomnijmy, że podobną uchwałę rada podjęła w listopadzie ub., po wyborach samorządowych. Wówczas radni opozycyjnego klubu „Bałtowski Przełom”, mający większość, obniżyli pensję wójta o połowę. Od tej kadencji ustawodawca dał możliwość inicjatywy uchwałodawczej obywatelom. I to właśnie z niej skorzystali mieszkańcy gminy, wnosząc projekt podnoszący wynagrodzenie włodarza. Podpisało go 749 osób. Ustawodawca przewidział minimum 100 podpisów. Mieszkańcy, którzy na sali obrad stanowili pokaźną grupę uznali,  że obecna pensja wójta w wysokości 3.500 zł jest rażąco niska i krzywdząca, a działania rady podważają powagę urzędu i ośmieszają gminę na całą Polskę. Projekt zakładał wynagrodzenie w wysokości 8.716,50 zł, w tym pensja zasadnicza – 4.550 zł, dodatek funkcyjny 1.700 zł, dodatek specjalny w wysokości 1.875 zł oraz dodatek za staż – 591,50 zł. Obecnie dodatek funkcyjny wynosi 100 zł, specjalny –756 zł, zaś dodatek za staż – 455 zł. Uchwała została odrzucona 10 głosami, przy poparciu pięciu głosów.

Jednak zanim doszło do głosowania, rozgorzała 2,5 godzinna, wielowątkowa dyskusja, przemieniająca się w awanturę, w którą także włączali się zaproszeni goście z sali. Radni opozycyjni zarzucali wójtowi Hubertowi Żądło m.in.  brak woli współpracy, lekceważenie i brak działań w kierunku rozwoju gminy, którego główną przyjętą  strategią jest turystyka. Radni wyrazili obawy dotyczące zakończenia największej w gminie inwestycji, związanej z rozbudową szkoły, zarzucili wójtowi brak zainteresowania odwiertami geotermalnymi, w które gmina nie musiała by inwestować swoich środków oraz wyrazili dezaprobatę dla proponowanego przez wójta zwiększenia opłat za dzierżawę obiektów i terenów wynajmowanych przez bałtowskie stowarzyszenia oraz dla propozycji utworzenia zbiorników retencyjnych.

W odpowiedzi wójt H. Żądło przedstawił prezentację multimedialną ukazującą nieprawidłowości jakie towarzyszą inwestycji związanej z rozbudową szkoły, co uniemożliwiło zakończenie jej w określonym projektowo terminie. Wójt podczas obrad wielokrotnie podkreślał, że jest gotowy do współpracy i rozmów, a jego gabinet jest otwarty dla wszystkich. Jak zaznaczył wójt, przyjęta uchwała budżetowa została przygotowana przez władze minionej kadencji, stąd też jest zobowiązany do kontynuowania podpisanych umów i spłacania zaciągniętych wcześniej zobowiązań. W obecnym kształcie, przy ponad 11 milionowych przychodach i ponad 17 milionowych wydatkach nie ma zbyt dużych możliwości. Wójt podkreślił, że udało mu się  zwiększyć budżet o 2 mln, dzięki projektowi dotyczącemu modernizacji oświetlenia na terenie gminy, co przyniesie oszczędności w budżecie. H. Żądło zaznaczył również, że nie jest przeciwny odwiertom geotermalnym, jednak chciałby poznać możliwości w tym zakresie na przykładzie podobnych gmin.

W efekcie dyskusji wywiązała się awantura, ze wzajemnymi zarzutami i atakami, w którą włączyli się lokalni przedsiębiorcy. Ich zdaniem dotychczasowe propozycje wójta są zagrożeniem dla turystycznego rozwoju gminy. Na sali obrad zapanował chaos, a poruszane wątki dalece odbiegały od głównego nurtu dyskusji, która miała dotyczyć uchwały w sprawie wynagrodzenia wójta gminy. I nawet wystąpienie radnego Tomasza Osojcy, który poruszył sprawę internetowego hejtu, mowy nienawiści i apelował o szacunek i wzajemną współpracę, nie ostudziło wrzącej atmosfery.

Zdaniem radnych opozycyjnych wójt przez 100 dni rządzenia nie wykazał się niczym, co by argumentowało podniesienie jego wynagrodzenia. Zdaniem radnego Jerzego Gierczaka, przewodniczącego klubu „Bałtowski Przełom”, działania wójta opierają się jedynie na krytyce działań poprzedników, którzy zdobywali środki z zewnątrz na inwestycje w gminie. Jak dalej zaznaczył radny, szanuje inicjatywę obywatelską mieszkańców, jednak ostrożność w tej materii wynika z odpowiedzialności.

-Trzeba szanować tę liczbę 749 głosów, jednak trzeba też pamiętać, że w wyborach II tury wójt zdobył 1.200 głosów, zaś w I turze był remis. Ponosimy więc odpowiedzialność i szanujemy też tych, którzy nie podpisali się pod inicjatywą. My nie mieliśmy sygnałów, że nasze poczynania są niesłuszne. Wręcz słyszeliśmy głosy –„poznacie go po owocach”. Tych owoców jak na razie po 100 dniach rządzenia nie ma. Chociażby w tematach odwiertów geotermalnych, rewitalizacji Bałtowa czy też „Kamiennego Oka” na Okręglicy. Wójt kalkuluje przez złotówkę. Uważa, że od innego dzierżawcy otrzyma o 400 zł więcej czy też od turysty wprowadzając opłatę klimatyczną – czy to jest perspektywiczne myślenie w kierunku rozwoju gminy, której główną, wpisaną strategią jest rozwój turystyczny? Pracowników ocenia się po wynikach pracy, a tu tych wyników brak. Nie ma efektów, nie ma też chęci. Oczekujemy konstruktywnych rozmów i konkretnych działań –przyznaje radny Jerzy Gierczak.

 

Zdaniem radnego Henryka Cichockiego, przewodniczącego klubu „Przyjazna Gmina”, postawa oponentów jest lekceważeniem głosu mieszkańców oraz grą polityczną, podsycaną złośliwością wobec włodarza gminy.

 

 

 

 

 

 

-To jednoznaczna dyskryminacja, złośliwość i rozgrywka polityczna, co przynosi wstyd całej gminie. Była to oddolna inicjatywa mieszkańców, którą należało uszanować. 10 lat temu, byłem przewodniczącym Rady Gminy z większością i przez myśl by mi nie przeszło podobne postępowanie. Ignorowanie ponad 740 głosów jest ich lekceważeniem, sprowadzeniem do poziomu zerowego. Skoro oponenci nie zgadzali się z zapisem tej uchwały, mogli w ramach kompromisu zaproponować swoją. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Uważam, że jest to postępowanie w myśl zasady, jeśli jeden z największych przedsiębiorców nie będzie rządził gminą, to nikt nie będzie rządził. Na tym konflikcie stracą wszyscy, zarówno mieszkańcy, jak i gmina  –mówił radny Henryk Cichocki.

Obecni na obradach mieszkańcy nie kryli rozczarowania głosowaniem nad uchwałą. Uważają, że odrzucenie uchwały jest krzywdzące dla wójta i lekceważące ich inicjatywę.

-Jestem od urodzenia mieszkanką tej gminy i widzę co się tu dzieje. Bałtów jest zastraszany, mieszkańcy działają pod presją. Mój mąż stracił pracę, gdyż nie dał się zastraszyć. Osoba  nowego wójta daje nam  możliwości zmiany na lepsze. Natomiast decyzja rady jest bardzo krzywdząca i niesprawiedliwa. Obecna rada nie pozwala wójtowi na działania –mówiła jedna z kobiet.

 Hubert Żądło, wójt gminy nie był zaskoczony wynikiem głosowania. Jak mówi, gdyby nie miał rodziny, mógłby pracować społecznie. Wciąż deklaruje otwartość na współpracę, zaś odrzucenie uchwały nie działa na niego zniechęcająco. Jak mówił są trzy drogi, które można wspólnie wybrać.

-Spodziewałem się takiego wyniku, że radni nie uszanują woli mieszkańców. Budujący dla mnie jest fakt, że była to inicjatywa obywateli, z którą nie miałem nic wspólnego. Nie namawiałem mieszkańców na składanie podpisów pod projektem tej uchwały i jestem im wdzięczny za takie wsparcie. Dyskusja przed podjęciem uchwały,  w której uczestniczyli nie tylko radni, ale i znani  przedsiębiorcy, miała podłoże niekoniecznie związane z funkcjonowaniem samorządu. Zarzuty opozycji są nieprawdziwe. Jestem otwarty na rozmowy, mój gabinet także. Chciałbym abyśmy rozmawiali  o propozycjach dotyczących kierunku rozwoju gminy, o jej  realnych możliwościach. Jednak nie ma takiej woli. Budowanie negatywnej narracji nie jest rozwiązaniem. Czuję się dyskryminowany, a dziś podczas obrad padłem ofiarą hejtu. Takie ataki radnych i zaproszonych gości są niedopuszczalne i niesprawiedliwe. Urząd wójta objąłem w wyborach, zdobywając zaufanie społeczne 1.200 mieszkańców. Jestem odpowiedzialny, podjąłem to wyzwanie i będę je kontynuował. Istnieją trzy możliwości rozwiązania tej sytuacji – albo będziemy współpracować dla dobra gminy i jej mieszkańców, albo wszyscy zrezygnujemy z mandatów i rozpiszemy ponowne wybory, albo dalej będziemy zadłużać gminę, doprowadzając do jej unicestwienia. Wybór należy do rady –mówi wójt H. Żądło.

Głębokie podziały, jakie uwidoczniła dyskusja podczas obrad, nie zwiastują niczego dobrego. Nie ma wątpliwości co do tego, że lokalni przedsiębiorcy chcą mieć decydujący wpływ na kreowanie polityki w gminie. Natomiast bez współpracy z lokalnym biznesem nie jest możliwe realizowanie przyjętych głównych, strategicznych  kierunków rozwoju Bałtowa. Należy jednak pamiętać, że 15 lat temu to właśnie lokalni przedsiębiorcy, tworząc stowarzyszenia, wydobyli piękno z nic nie znaczącej miejscowości, aby pokazać je światu. Dzięki projektom, angażującym własne środki, realizowanym wspólnie z samorządem powstawały wielomilionowe inwestycje poprawiające infrastrukturę drogową, budujące wizerunek gminy i jej prestiż nie tylko w kraju. Bo warto też pamiętać, że z bałtowskiego przykładu czerpały inne gminy, a mieszkańcy podejmowali aktywność poprzez zakładanie własnych działalności w branży turystycznej. Gminę nie dotykał problem bezrobocia, a lokalni twórcy mogli zarabiać na swoich produktach. Jednak brak dialogu i lekceważenie głosu mieszkańców, których reprezentuje wójt, zamyka drogę do podejmowania wspólnych inicjatyw i niweczy dotychczasowe osiągnięcia.

Czas pokaże, czy jest możliwe porozumienie ponad podziałami politycznymi dla dobra mieszkańców i dalszego rozwoju gminy?

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *