Leśnicy alarmują. Susza, podpalenia i pożary w lasach

Sytuacja w ochronie przeciwpożarowej lasów ze względu na panującą suszę jest bardzo poważna. Wśród przyczyn przeważają podpalenia. Leśnicy wciąż ostrzegają. Efekty przynoszą też wspólne działania z policją w zakresie wykrywania sprawców podpaleń.

Pomimo wzmożonych działań leśników w ramach przeciwpożarowej akcji bezpośredniej na terenie nadleśnictw RDLP w Radomiu miało miejsce w tym roku 95 pożarów o łącznej powierzchni 33,22 ha. Leśnicy w swoich statystykach odnotowali też 6 pożarów lasów prywatnych i nieużytków o pow. aż 81,55 ha. W gaszeniu tych pożarów ze względu na zagrożenie dla lasów państwowych wzięły udział i często znacząco przyczyniły się do ich ugaszenia samoloty zadysponowane przez RDLP w Radomiu.

Wśród 95 pożarów Lasów Państwowych w regionie radomskim i świętokrzyskim 27 ugaszono w Nadleśnictwie Starachowice, 15 w Nadleśnictwie Kielce, 13 w Nadleśnictwie Barycz, po 6 w nadleśnictwach Kozienice i Włoszczowa, po 5 w nadleśnictwach Radom, Ruda Maleniecka i Skarżysko, 4 w Nadleśnictwie Grójec, po 2 w nadleśnictwach Suchedniów i Staszów, po 1 w nadleśnictwach Daleszyce, Dobieszyn, Łagów, Ostrowiec Świętokrzyski i Przysucha. Już tylko 7 z 23 nadleśnictw jest bez pożarów w tym roku.

We wszystkich nadleśnictwach RDLP w Radomiu jest trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Najgorszy okres dopiero nadchodzi. W całym 2019 roku leśnicy ugasili na terenie nadleśnictw RDLP w Radomiu 318 pożarów o łącznej powierzchni 103,22 ha, w tym roku od połowy marca było ich już 95 o łącznej powierzchni 33,22 ha. Została jeszcze jednak połowa kwietnia i maj – najbardziej „palne” miesiące roku. Analizy wskazują, że pod względem pożarów marzec był gorszy niż rok temu. Pożarów lasu w marcu 2019 roku było 21 o łącznej powierzchni 13,09 ha, podczas, gdy w tym roku było to odpowiednio 40 o pow. 10,57 ha. Bilans tegorocznego kwietnia to już 55 pożarów o łącznej powierzchni 22,65 ha. Tymczasem rok temu była to rekordowa liczba 150 i łączna powierzchnia 45,79 ha. Prognozy pogody nie pozostawiają złudzeń, do końca kwietnia nie ma zapowiedzi dużych opadów, wiec leśnicy ostrzegają i proszą o ostrożne obchodzenie się z ogniem oraz czujność na zachowania ludzi wskazujące na chęć wypalania traw czy podpalenia. Pożar w połączeniu z silnym wiatrem to bardzo duże zagrożenie szybkiego rozprzestrzenienia się na ogromną przestrzeń, ale też zagrożenie dla ludzi i mienia. Przykładem jest pożar, który wydarzył się 16 kwietnia w zasięgu terytorialnym Nadleśnictwa Zwoleń w godzinach popołudniowych, w rejonie miejscowości Drożanki i Karszówka, położonych przy trasie nr 12, po przeciwnej stornie zwartego kompleksu lasów Puszczy Kozienickiej.

Choć bilans strat dla Lasów Państwowych był korzystny i nie spłonęła żadna z powierzchni zarządzanych przez Nadleśnictwo Zwoleń to ze względu na zagrożenie dla lasów państwowych w akcji gaśniczej brał udział samolot gaśniczy LP. Dwa zrzuty były ogromnie istotne dla zatrzymania ognia. Ze względu na duże zagrożenie i bardzo trudne warunki (porywisty wiatr) siły i środki użyte w ugaszeniu pożaru 8,5 ha były ogromne. Oprócz samolotu zadysponowanego przez RDLP w Radomiu i samochodu gaśniczego nadleśnictwa w akcji wzięło udział 6 samochodów i 18 osób z PSP (Radom, Pionki), w tym 1 samochód JRG Zwoleń, 12 samochodów i 58 osób z OSP, w tym 2 sam. OSP z sąsiedniego pow. zwoleńskiego, a także 1 samochód i 2 funkcjonariuszy policji. Przyczyną tego pożaru wg oceny straży pożarnej było podpalenie.

Leśnicy ściśle współpracują z policją. Każde nadleśnictwo nadzorowane przez RDLP w Radomiu na mocy zawartych porozumień prowadzi wspólne działania w sprawie zwalczania szkodnictwa leśnego, w tym także zmierzające do wykrycia sprawców podpaleń lasu.

Wysiłki leśników i policji przynoszą efekty. Przykładem jest Nadleśnictwo Starachowice, gdzie w marcu wydarzyło się aż 25, a w kwietniu 2 pożary. Tu udało się „namierzyć” podpalacza. Jak informuje sierż. szt. Paweł Kusiak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach – Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu starachowickiej komendy zatrzymali 39-letniego mieszkańca miasta, który jest podejrzewany o to, że dokonał kilku podpaleń. Mężczyźnie grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Od połowy marca starachowiccy policjanci otrzymywali zgłoszenia dotyczące podpaleń nieużytków rolnych, suchych traw i poszycia leśnego. Mężczyzna został zatrzymany, a następnie przewieziony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa mającego postać pożaru. Za to przestępstwo będzie teraz musiał tłumaczyć się przed sądem.

Przeciętna powierzchnia pożaru jest niewielka i wynosi obecnie 0,35 ha, rok temu średnia ta wynosiła za cały sezon 0,32 ha. Pożary udaje się „utrzymać w ryzach” dzięki sprawnemu systemowi ochrony przeciwpożarowej lasów. Walka z pożarami kosztuje corocznie nadleśnictwa RDLP w Radomiu łącznie 6,5 mln zł. System ochrony przeciwpożarowej obejmuje utrzymanie 43 dostrzegalni przeciwpożarowych z obserwatorami lub kamerami, 23 punktów alarmowo-dyspozycyjnych, gdzie określana jest lokalizacja pożarów i koordynowana akcja gaśnicza, 8 automatycznych stacji meteorologicznych (wyposażonych w aparaturę do badania wilgotności ściółki, powietrza i określania stopnia pożarowego w lasach), samoloty do gaszenia pożarów będące w stałej gotowości w bazie lotniczej Piastów k. Radomia i Masłów k. Kielc, samochody gaśnicze, setki punktów czerpania wody – zbiorników wodnych i hydrantów, utrzymanie dróg przeciwpożarowych, tablice informacyjne i ostrzegawcze, pasy przeciwpożarowe chroniące tereny leśne przed pożarami i koszty dogaszania pożarów.

Jest bardzo sucho, ostatnie opady w „lany poniedziałek” były symboliczne i nie wszędzie padało. Stacje meteorologiczne funkcjonujące w ramach systemu ochrony przeciwpożarowej lasów na terenie nadleśnictw RDLP w Radomiu zanotowały opady tylko w pięciu z ośmiu stacji: Ruda Maleniecka, Zwoleń i Łagów (po 0,4 mm), najwięcej popadało w Staszowie (3,3 mm), a symbolicznie w Starachowicach (0,2 mm). 1 mm opadu odpowiada 1l wody rozlanemu na powierzchni 1m2. Po tak długim okresie wiosennej suszy, po tych opadach praktycznie nie ma śladu. Opady może przyniesie maj, w ubiegłym roku ze względu na dużą ilość opadów pozwolił on na względny odpoczynek służbom gaszącym pożary. Pożarów było tylko 15. Dalej było już tylko trudniej, aż do listopada.

Leśnicy stale monitorują las, zarówno ze względu na sytuację pożarową, ale i pod względem ochrony lasu. Susza indukuje wiele niekorzystnych zjawisk związanych z osłabieniem drzew i kolejno działaniem różnych grup owadów i grzybów, czy też roślin takich jak jemioła. Obserwowane są też nasadzenia drzew, które w tym roku zaczęły się wyjątkowo wcześnie, co bardzo pozytywnie wpłynęło na przyjęcie sadzonek, gdyż w marcu było jeszcze dość wilgotno. Teraz jednak odnowienia są poddane działaniu suszy. Niepokojące dla leśników są także obserwowane problemy z poziomem wody w rzekach i leśnych strumieniach.

Wobec obserwowanych zagrożeń ogromnie znaczenie mają projekty realizowane przez Lasy Państwowe w ramach przeciwdziałania zmianom klimatu i suszy ze środków unijnych. Wciąż w ramach ogólnopolskich projektów powstają nowe zbiorniki i urządzenia retencyjne zatrzymujące wodę w lasach, śródleśnych łąkach i torfowiskach. Modernizowany jest też system ochrony przeciwpożarowej lasów – tu ogromne znaczenie ma budowa i doposażenie dostrzegalni pożarowych, zakup sprzętu, budowa stacji meteorologicznych i inne działania.

Print Friendly, PDF & Email

One thought on “Leśnicy alarmują. Susza, podpalenia i pożary w lasach

  • 19 kwietnia 2020 at 23:03
    Permalink

    Lata bezsensownej dla natury, wrecz rabunkowej gospodarki melioracyjnej, spowodowaly nadmierne odprowadzanie wody do rzek i morza. Tak mozna powiedziec w skrocie. Odbudowa wilgotnosci w lasach i na polach jest mozliwa. Wystarczy nawet domowym sposobem, w przemyslany sposob budowac zaglebienia w gruncie w celu powstrzymywania odplywania, lub splywania wod, zaraz po deszczach. Z rowow melioracyjnych wode kierowac mozna ponownie na pola. Da sie to robic w sposob kontrolowany, wystarczy to robic. Ja wiem ze politycy chcieli by robic gigantyczne przetargi, na budowe zbiornikow retencyjnych,(wiadomo na tym najlepiej da sie przyciac), ale to zla polityka w obecnej sytuacji, bo potrzebuje lat na budowe i wielkich srodkow finansowych, ktorych nie mamy. Mnogosc malych lokalnych przy polowych zbiornkow, bedzie blizsza naturze. Juz teraz nalezy powstrzymac odplyw wod z rowow melioracyjnych. I traktowac je jako rezerwuary wody. Nawadnianie pol nie jest filozofia, robili to juz starozytni. Nikt na dzien dzisiejszy nie siega tam gdzie wzrok nie siega i nie widzi w tym teraz biznesu. Ale juz latem zobaczy. Tyle ze latem, bedzie musial sobie dosikac wody, bo wtedy juz wszedzie bedzie jej brakowac. Rolnicy powinni budowac mini akwedukty i wieze ciscnien do nawadniania pol i zbiornki do zbierania i przechowania wody. Zamiast oczek przed domem, dla dekoracji, powinni budowac gruntowe zbiorniki kryte, do przechowania wody. Nawet w plastikowych beczkach, czy workach plastikowych nawdzianych na rulon z siatki ogrodzeniowej. Pomyslow prostych moze byc setki. A lesnicy zamiast opalac sie na wiezach obserwacyjnych powinni budowac zbiiorniki P-Poz. Odswierzyc pasy Kinitza. i oczyscic linie oddzalowe. Mozna do tego celu, nie zbyt drogo, wykorzystywac nature np. wiatraki, proste mlyny wodne do przelewania wody do prostego systemu rur, czy rynien doprowadzajacych wode do okolicznych pol. Lub panele sloneczne, ktore za dnia beda sie ladowaly, a w nocy napedzaly pompy, ktore beda doprowadzaly wode na pola. Dopoki przywykli wszyscy, ze Panstwo rekompensuje straty w zbiorach z powodu suszy, to z grubsza ich to wali, bo nie boja sie strat. W tym roku juz bedzie inaczej. Ten rok moze byc katastrofalny, bo Rzad juz sie wypsztykal ze srebrnikow i moze byc bardzo duzy problem, coraz wiekszy problem. Co pociagnie za soba w dol cala gospodarke kraju. Tylko zadluzaniem panstwa bedzie mogl Rzad zalatac tego typu problemy. A to bedzie najlepsza droga do katastrofy panstwa na dluzsza mete. Cos jak Grecja, Wenezuela i za nie dlugo Wlochy. Struganie jarzabka teraz, zemsci sie latem. Proste zabiegi moga pomoc. Po pachy w ziemi zakopanie kilkudziesieciu beczek plastikowych nawet na samym polu, z daszkami zbierajacymi deszczowke, nawet nie bedzie wymagalo wozenia wody na pole. A bedzie jak bidon dla kolarza. Opryskiwacze mozna bedzie tankowac bezposrednio na polach. Malo, jest lepsze niz nic. Szukanie miejsc do gromadzenia wody gdzie sie da, moze zmniejszyc straty latem. Jutro na takie myslenie moze byc za pozno. Najlepiej zrobmy to juz dzisiaj w nocy. Ubierz sie i idz do lasu zrobic siusiu, a pomozesz naturze, w naturze. To zart. ale widzialem w poprzednich latach ludzi jak ze szklaneczki podlewali swoje przydomowe ogrodki. Nie wygladalo to jak zart. I to lato pokaze ze zarty sie skonczyly. Lasom i polom juz teraz chce sie pic.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *